Bardzo dawno nie pisałam. Nie będę znowu obiecywać ze zacznę
pisać codziennie bo pewnie nawet raz w tygodniu mi się nie będzie chciało. No nieważne
mniejsza z tym.
Co u mnie się zmieniło? Niewiele. Co zostało bez zmian? Większość.
Nadal pracuję. Tam gdzie pracowałam. Na tym samym stanowisku
i za te same pieniądze. Etat mam tylko większy. Na początku roku mięliśmy wybierać
kiedy chcemy urlop. Po ostatnich nieprzyjemnych doświadczeniach z babunią
wybrałam czerwiec bo jest najmniej roboty w polu i nigdzie nie będę musiała jechać.
Poza
tym jest ciepło i można się poopalać albo nawet iść nad wodę. Planuję tez kupić
sobie piłkę do kosza. Nawet teraz. Lubię sobie pograć. Myślałam tez o rolkach
ale chyba za stara jestem na naukę jazdy na nich. Zostanę przy koszu i rowerze.
Teraz jestem na chorobowym. Dopadła mnie rwa kulszowa. Przez
parę dni się ruszyć w ogóle nie mogłam. iść nie dałam rady. Nawet stać nie mogłam.
Teraz już mi przechodzi ale musze się oszczędzać bo znów mnie prawie sparaliżuje.
We wtorek idę do pracy. Nareszcie bo mnie już szlak w tym domu trafiał. A leżenia
na płasko do końca życia mam dosyć. Aż mnie kolana od tego zaczęły bolec.
W domu nadal lipa. Matka wkurwiająca a ojciec zależnie od
nastroju. Mam ich ogólnie dosyć i chce się wyprowadzić. Marzenia. Ale może kiedyś
się spełnią
Z rzeczy co się zmieniły. Od sylwestra chodzę znowu z M. Nie
wiem czy to dobrze czy źle ani czy tym razem nam wyjdzie ale podoba mi się. Dwa
miesiące już za nami. Jeszcze miesiąc i pobiję swój osobisty miesiąc. Słodki jest
i podobno mnie kocha. Ja jego też. Ale ciągle się boję ze mnie zostawi. Szczególnie
teraz jak chorowałam bo poprzednio mnie zostawił właśnie jak chorowałam. Ale teraz
inaczej jest. Bo codziennie do mnie pisze. Pyta jak się czuję. Mówi ze kocha i
ze tęskni. Mówi ze mnie już nigdy nie zostawi. I tak się boję, chociaż
chciałabym żeby to była prawda.
W poniedziałek przed walentynkami widziałam się jeszcze z
moim kochaniem. Dałam mu wtedy prezent na walentynki bo potem mięliśmy tak
ustawione zmianę ze i tak byśmy się nie widzieli. On mi dał misia. Takiego ślicznego
i dużego do przytulania. Teraz śpię z misiem i się z nim przytulam jak nie ma
kochania koło mnie. Przydał się misiu jak chorowałam. Chociaż wolałabym mieć moje
kochanie na co dzień. Zobaczymy się dopiero we wtorek. Na razie mam misia do
kochania.
niedziela, 18 lutego 2007, blondyna2005