Wolfgang Tillmans po raz pierwszy przyjechał do Warszawy w tym roku, przygotowując się do wystawy w Zachęcie, i trafił w samo serce rocznicowych obchodów smoleńskich. Czy zdjęcia z tego pobytu znajdą się na wystawie? Przekonamy się w Narodowej Galerii już jutro wieczorem ( Tillmans otworzy wystawę o godz. 19). Część tego materiału opublikował w najnowszym numerze DIK Fagazine (jedna z rozkładówek powyżej). Twórca magazynu, Karol Radziszewski, wspomina:
O tym, że Wolfgang przyjeżdża do Warszawy, dowiedziałem się dosyć niespodziewanie. Od dawna jestem fanem jego twórczości, nie tylko samych zdjęć, ale również tego jak zmienił sposób myślenia o eksponowaniu fotografii i postrzeganie samego medium. Wolfgang wciąż idzie do przodu, podczas gdy wielu stara się z uporem imitować styl jego wczesnych prac.
Jego pobyt w Warszawie był o tyle niesamowity, że rzadko ma się okazję towarzyszyć takiemu artyście obserwując proces twórczy na gorąco. Znając wiele jego prac, wiedząc jak zwyczajne miejsca i przedmioty zamienia w niejednoznaczne obrazy, byłem podekscytowany perspektywą zobaczenia Warszawy jego oczami. Spędziliśmy weekend dość rozrywkowo i za każdym razem kiedy kierował obiektyw w którąś stronę, automatycznie próbowałem wyobrazić sobie zdjęcie które powstanie.
Poza spacerowaniem po ulicach, chodzeniem na imprezy i poznawaniem ludzi, Wolfgang trafił prosto w oko cyklonu, bo przyjechał (zupełnie przypadkiem) akurat na obchody pierwszej rocznicy katastrofy smoleńskiej i całą absurdalną szopkę z tym związaną. Między innymi te zdjęcia zdecydował się opublikować w najnowszym DIK Fagazine. Numer BEFORE '89 poświęcony jest życiu homoseksualistów w krajach bloku komunistycznego, ale zdjęcia Tillmansa otwierają całość współczesną, zewnętrzną perspektywą. Policjanci pod Hotelem Bristol, głowa chłopaka w klubie, a zaraz obok zbliżenie na mrożonki z groszkiem i marchewką, bez naiwnej publicystyki.
A poza wszystkim Wolfgang to super koleś. Zero nadęcia, zero pozy, zero gwiazdorki. Konkretny, spokojny i zawsze uśmiechnięty. Tak zwyczajny, że przez cały pobyt mógł pozostawać incognito.



czwartek, 17 listopada 2011, kovalesku