siedze i czuje pustke patrze na tyl glowy mojej zony ktora tak jak ja siedzi przed komputerem i pisze
czasem napiszemy cos do siebie, chyba lepiej sie komunikujemy w ten sposob
stukamy chyba tez lepiej
w ten sposob
kolejny pusty dzien sniadanie, po ktorym postanowilem nie pracowac, odpoczac
ale jak?
poszlismy na portobello, autobus numer 31 po raz kolejny sprawil ze poczulem sie zle, zle znosze jazde samochodem a autobus numer 31 wyjatkowe wredny jest...
wysiedlismy nieco wczesniej z tego powodu i to byla najlepsza rzecz jaka mnie dzis spotkala
wysiedlismy na skrzyzowaniu Woodfield Rd i Great Western Rd tuz obok "very nice pub" przy rzece/kanale
po przejsciu przez most po prawej stronie sa schodki na dol, a potem "very nice" spacer brzegiem kanalu/rzeki
podczas spaceru wymienilismy z zona pare zdan... ze nie jest to zle miejsce do zamieszkania, ze ladnie, milo, sympatycznie, nadmienilem jednak iz wystrzegalbym sie mieszkania przy kanale, a to z powodu obecnosci szczurow w poblizu zbiornikow wodnych jakim niewatpliwie byl wspomniany kanal/rzeka...
kanal/rzeka...
zwrocilem uwage na obecnosc "cancil tax flat"... nie byla to jednak trafna uwaga gdyz wskazany przeze mnie budynek okazal sie "trendy" budynkiem zamieszkalym przez "artystow" a zaprojektowanym przez znanych "designerow"
zamilklem
zgodzilismy sie jednak po chwili iz Nothing Hill miejsca "very posh" sasiaduja z "very council tax"
potem spacer portobello road ktory zawsze jest w jakis sposob "sympatyczny" prosto do miejsca docelowego
"kawaii japanese caffe"
Shoko i Alex juz tam byly... i pies francuski buldog albo mops... zzarlem krokiety z ryzem, green tea cake i popilem "green tea au lait"
wszystko cholernie slodkie, co dziwne jak na "japanese caffe", i zrobilo mi sie znowu niedobrze w autobusie numer 31
wrocilem i musialem sie polozyc, potem obejrzalem polfinal Grajem Dott kontra Steven Hendry...
i poczulem pustke, wspomnienie kanalu/rzeki wygladalo teraz w zupelnie innym swietle
zona ciagle stukala w klawiature, juz niedlugo jutro na 6 do pracy, a wiec kolejny samotny dzien dla mnie, znowy nie odslonie zaslon, bede pracowal...
niedziela, 17 grudnia 2006, zlondynupo30