no i stalo sie wlasnie wchlonalem "chicken english pie" na sniadanie
wszystko zaczelo sie od "full english breakfast" ktory jednak jest w znacznej swej czesci podobny do polskiego sniadania, jajo sadzone etc.
"english pies" to zupelnie inna bajka, pamietam swoja pierwsza wizyte w londynie, kiedy po konsumpcji "beef pie" bylem bliski zwrocenia ciastka w calosci
potem kiedy osiadlem tu na stale nie moglem zrozumiec moich kolegow z pracy jak moga jesc to swinstwo, a dzisaij sam nieprzymuszany przez nikogo zakupilem w TESCO "chicken pie" i co gorsza zjadlem ze smakiem...
nie bylo to jednak nic szokujacego dla mnie, ten proces zaczal sie znacznie wczesniej...
to bylo w Holy Bush "very nice pub in Hampstead"
"sausage and mash" tam pierwszy raz zauwazylem ze mi to smakuje, zawsze lubilem pure ale kielbasa angielska wydawala mi sie dosc ...
mysle ze po prostu tak jest latwiej, zeby kupic polska kielbase musze maszerowac dobre 25 minut w jedna strone, TESCO mam za rogiem
zaczalem tez ogladac tez snooker i rugby czy powinienem sie matwic?
...
niedziela, 17 grudnia 2006, zlondynupo30