Klucze
od domu trzymałem w portfeliku przymocowanym do nogi w kostce,
zapinanym na rzepy. Nie lubiłem, żeby mi podczas biegu brzęczały
w kieszeni. Portfelik umocowany do nogi w kostce zaspokajał pewną
porzebę. Był bezpośrednim rozwiązaniem osobistego problemu.
Dzięki niemu czułem, że ktoś spośród ludzi zajmujących
sie projektowaniem wyrobów, handlem oraz katalagowaniem
upominków rozumie specyfikę moich drobnych, lecz utrapionych
potrzeb.
wtorek, 18 kwietnia 2006, belakiss