Zaczynasz swój dzień i wiesz, że nic się nie wydarzy. Mijają godziny, każda taka sama, wszystkie w samotności, a Ty czekasz na nadejście nocy jak na zbawienie. Chociaż nie potrafisz spokojnie zasypiać. Kładziesz się do łóżka i nie masz nawet o czym i o kim myśleć. Wtedy przywołujesz wspomnienia - boli, wtedy marzysz - pozorna ulga. Po odejściu nocy znowu to samo, zaczynasz swój dzień i wiesz, że nic się nie wydarzy... i że przecież już nigdy, koniec, nie ma szans, odrzucenie... znowu wydaje Ci się, że jesteś najgorsza na świecie.
sobota, 05 listopada 2011, allusion