I nadszedł w końcu ten moment. Wyczekiwany jak nic innego. No może nie przeze mnie, bo ja jakimś wielkim fanem Lost nie byłem i nie jestem, ale wciąż oglądam. Już dziś w nocy dwugodzinny finał serialu. Hucznie zapowiadany i promowany przez ABC , ma być największym wydarzeniem telewizyjnym roku.
Cóż, oby taki był. Serial ostatnio nieco stracił na jakości, jednak słynie z finałów, które zostawiają widza ze szczęką na podłodze. Szczególnie pamiętny był ostatni odcinek trzeciej serii, kiedy dwugodzinne retrospekcje okazały się być flashforwardami. To było coś niesamowitego.
Potem zaczęły się zabawy z czasem, które nie powiem, były ciekawe i tchnęły w serial trochę nowego życia, jednak jak dla mnie stracił on cały realizm. Do tej pory był to dramat ledwie z domieszką sci-fi... A wraz z szóstym sezonem dodatkowo prysł czar tajemniczości, wszystko już zostało wyjaśnione wszechmogącym Jacobem i jego kandydatami.
Swego czasu (w 2007 roku dokładnie) na targach CES w Los Angeles pokazano parodię (z aktorami rzeczywiście grającymi w serialu) finałowego odcinka Lost. Choć jakość pozostawia wiele do życzenia to tak czy inaczej można się dobrze pośmiać:
niedziela, 23 maja 2010, rydzussj