Jak planowalismy tak zrobilismy czyli dzien spedzilismy intensywnie;)
rano wyporzyczylismy skuterek i w towarzystwie zapoznanych w autobusie rosjan pojechalismy do wodospadów Erewan. Wodospady te to bardziej kaskady, siedmiopoziomewe, położone w parku narodowym. od wejscia do parku do najwyższego poziomu idzie sie ok 2km. Super jest to ze w każdym poziomie można sie kompać, wodaj est idealnie czysta i super ciepła i im wyżej tym mniej turystów.
W najwyższym poziomie wodospadu wzielismy szybka kompiel, tym szybsza że było tam bardzo duzo rybek, wielce zainteresowanymi palcami naszych stóp;)
Po kąpieli zbieglismy do naszego skuterka, wsiedlismy na niego i ziu w strone Świątyni Tygrysów. naszym planem było pogłaskanie tygrysa. Plan został zrealizowany w 500% bo każde z nas pogłaskało 5 tygrysów.
Wyjasnie od razu że głaskanie tygrysów odbywa sie bez emocji, jedna osoba z obsługi bierze turyste za ręke i prowadzi do tygrysa, poza jego polem widzenia i od tyłu. Gdy turysta ustawi sie do zdjęcia, druga osoba z obsługi robi zdjęcie aparatem turysty.
Bylismy na terenie tygrysów na sam koniec dnia i ciakwostka było że o 16 na główna alejke wyjechała cięzarówka z jakimis bulwami, wyrzuciła je na alejke a z krzaków zaczeły sie zchodzić różne zwierzęta. Turyści byli mocno zdezorientowani.
Ze świątyni pojechalismy zobaczyc słynny most na rzece kwai, sprawdzic czy stoi. Most stoi i ma sie świetnie.
poniedziałek, 22 marca 2010, xavia