Czasami najlepszym pocieszeniem jest to, że inni mają gorzej ;) Przynajmniej pod pewnymi względami: zapraszam na przykład do zapoznania się z perypetiami medycznymi mojego kumpla. Co prawda jak dla mnie jest on bardziej hipochondrykiem, niż faktycznie dotknięty jakąś przypadłością, ale tak mu to słodko wychodzi... hihi
sobota, 29 listopada 2008, misiunia55