
Kończą się wakacje, ale dla innych tak naprawdę dopiero się zaczęły. Pięcioletnie, polityczne brukselskie wakacje. Już jakiś czas temu zrobiłem tą wlepę, resztkami tonera w drukarce, tak na odwal się, jak to w wakacje, ale teraz coraz częściej pojawiają się sygnały o tym, jak te brukselskie wakacje nabierają smaku. Nasi europosłowie zostali celebrytami jak gwiazdy pop, oplotkowanymi i obfotografowanymi przez wszelkie, a przede wszystkim brukowe media i tak naprawdę ta przedstawicielska misja europarlamentu została sprowadzona do figuranctwa, błyszczenia na salonach, ogórkowych plotek A początek powakacyjnej pracy polskiego parlamentu pokazał dokładnie to samo: zlewy papierowe i internetowe prześcigają się w publikowaniu zdjęć i banalnych lub pikantnych wakacyjnych historyjek naszych parlamentarzystów. Stało się więc dowodem to, że nie tylko kampania wyborcza w swoim rozmachu jest popowym spektaklem, ale i cała polityka rozmywa się w swojej rozrywkowej, śniadaniowej formie rozgotowanego jajka, gdzie rolę chrupiącego tosta odgrywają protestujący stoczniowcy. Wywiady z sejmowymi gwiazdami, sejmowa moda, podróże, opalenizny, tatuaże, życie seksualne, odgrażanie się obiciem komuś [no, Palikotowi] ryja, seriale erotyczno-sejmowe [Gadzinowski przygotowuje to do nakręcenia], no ja pierdolę, co to kurwa jest? Ja płacę, pan płaci, pani płaci za te warszawskie polityczne wakacje. A to sformułowanie przypomina mi od razu k awałek JOANNY MAKABRESKU o tytule Wakacje w Warszawie.
Błąkając się wakacyjnie po Kielcach czy po ich historii, odkrywane są różne rzeczy, nie tylko te poważne i ważne, tak więc gdy kolega serdeczny odkrył fajowy sklep, w którym trudno się otrząsnąć z nadmiaru smakowitości piwnych, to musiałem tam wstąpić. I wpadłem w tą sektę, a dla koneserów albo chociaż poszukiwaczy wrzucam link do tej jaskini piwnej rozpusty gdzie i adres się znajdzie w dwóch lokalizacjach: KLIKNIJ
A ostatnimi dniami Kielcami zawładnęła fobia na temat Knuta Hamsuna , jako przedłużenie wielu kieleckich lęków, ale nawet nie zdążyłem wczytać się w różne wątki tej sprawy, gdy całościową analizę Aleii Sław na kieleckim skwerze im. Szarych Szeregów wrzucił u siebie na bloga mój serdeczny kolega: Afera głowy Knuta . Najlepszym pobocznym wątkiem tej sprawy jest to, że ja, podobnie jak wiele innych osób, będę musiał przeczytać jakąś książkę tego pisarza, bo opis jego twórczości jest naprawdę intrygujący.
Na historiachkieleckich wrzuciłem jakiś czas temu min. artykuł Plugawy cień z kieleckiej czerwono-kulturalnej gadzinówki Przemiany z 1984 roku (!!!) o kieleckich punkowcach, mroczna i dołująca historia [mogła by się wręcz stać protobiblią kieleckiej emomłodzieży], co też koniecznie trzeba przeczytać.
sobota, 29 sierpnia 2009, a_maciek