Wyjeżdżając na Erasmusa trzeba naprawdę bardzo się postarać, żeby nie poznać ludzi z całego świata (słyszałam o pojedynczych przypadkach). Możliwości jest wiele: uczelnia, akademik, miasto, klub, pociąg, sklep, kawiarnia. Nie przesadzam, w każdym z tych miejsc miałam okazję być przez kogoś zaczepiona. Włochów zdecydowanie ciągnie do dziewczyn innych narodowości, więc działają cały dzień, zwłaszcza na ulicy. W klubach króluje międzynarodowe towarzystwo, nie zawsze nazbyt ciekawe, a już na pewno bardzo się narzucające. Wskazane jest posiadanie obstawy;) I tak toczy się życie w świecie polsko-angielsko-włoskojęzycznym.
Oczywiście najłatwiej jest się dogadać w ojczystym języku. Utrzymuję kontakt z dwiema przedstawicielkami płci pięknej, władającymi tym zacnym językiem, jako językiem ojczystym. Asia, o której już wspominałam, studiująca w Krakowie, oraz Aga, którą udało mi się odkryć na uczelni w Asyżu. Teraz mam miłe towarzystwo w pociągu i humorystyczne wsparcie w walce przeciw płci przeciwnej w klubach. Zdarzają się również polskojęzyczne przypadki skrajne, jak DJ w kawiarni, do której wybrałyśmy się na karaoke, który po półrocznym pobycie w Łodzi, całkiem nieźle władał naszym językiem i posiadał 10 stronicowy spis polskich piosenek. Zdarzyło się również odkryć włoską pizzerię, która jak się okazało jest prowadzona przez Polkę i Czeszkę. Firma dwuosobowa Polka sprzedaje pizzę. Przynajmniej serwują przystępne ceny;) Na ulicy zdarza się słyszeć polski, jednak postanowiłam ograniczyć powiększanie znajomości polskojęzycznych, po polsku można porozmawiać w naszym 38-milionowym kraju:)

Oto Polki we Włoszech!
Angielski jest miłowany przez Erasmusów. Większość z nich włada nim na przystępnym poziomie, w przeciwieństwie do języka włoskiego żywym przykładem jest pisząca ten tekst. Przeze mnie jest głównie praktykowany w towarzystwie angielsko-belgijskim. Muszę przyznać, że rozmawianie z kimś, dla kogo język angielski jest językiem ojczystym, do najłatwiejszych nie należy. Mój zasób słów nagle okazuje się być niezwykle ubogi. I ten boski angielski akcent! Też tak chcę mieć! Póki co stopniowo wzbogacam bazę słów, musi wystarczyć. Przyjazd mojej nowej współlokatorki Rumunki umożliwia mi częstsze praktykowanie angielskiego we własnym pokoju, niestety w tym samym momencie znacznie ogranicza moją przestrzeń prywatną;) Coś za coś, na razie narzekać nie mogę.

Towarzystwo angielsko-belgijsko-rumuńskie. Od lewej: Nathalie, Alex, Eva, Ruth
Z używaniem włoskiego początkowo miałam problemy, ponieważ nie znałam wielu Włochów. Bliższe znajomości zawierane były w obrębie murów akademika, a to nie sprzyja włoskiej konwersacji. Ale obecna sytuacja jest znacznie lepsza. Agnieszka wynajmuje mieszkanie z 3 Włochami, przemili ragazzi, którzy przy tym świetnie gotują! Ach ta pasta! Postanowiłyśmy nawet im się odwdzięczać gotując typowo polskie dania. Zaczęłyśmy od ugotowania pierogów ruskich przygotowanie takowych dla 7 osób (my + inni goście) zajęło nam 2 godziny! Ale było warto, nawet nas chwalili!;] W najbliższej przyszłości robimy racuchy z jabłkami. Ktoś ma pomysły na jakieś typowo polskie dania to znaczy takie, które u nas się wcina, ale za granicą nie, nie muszą być oryginalnie polskie? Bo to wcale nie jest takie proste! Tylko nie sugerować mi tu schabowego z ziemniakami! W każdym razie z chłopakami można rozmawiać li i tylko po włosku, a co więcej wczoraj Luigi zabronił nam mówić w ogóle po polsku;) Jak zaczynają się rozkręcać, to zaczynają mówić tak szybko, że nie idzie ich zrozumieć. Dzielnie uczą się też polskich słówek, może rzadko, ale zawsze. Wino pije się tylko po na zdrowie!;)
Również ludzie poznani w klubach preferują język włoski nie wiedzieć czemu;) Ale nam daje to możliwość wykazania się. W ramach praktyki zdarza mi się również rozmawiać z Agą po włosku, ale wówczas nasza konwersacja podejrzanie przycicha Praktyka czyni mistrza, za pół roku będziemy gadać jak najęte! Ot. Basta!
Te dwie próbują nawijać po włosku baaardzo dużo;)
poniedziałek, 04 października 2010, mmiszka87