Bacio, czyli całus, jest najpopularniejszym produktem w Perugii i jest znany w całych Włoszech. Baci są czekoladkami, w których masa czekoladowa wymieszana z orzechem laskowym i całym orzeszkiem na górze, jest oblana czekoladą. Jedna taka czekoladka, jako że jest to symbol miasta, została wyceniona na 0,50. Moja osobista opinia nie warte swojej ceny:) Annalia z rodziną byli zachwyceni polskimi czekoladkami, które przywieźli im Agata i Grzegorz Michałki i nieczekoladowe krówki. Teraz się nie dziwię ich entuzjazmowi. W gruncie rzeczy Włosi nie mają swojej czekolady (dobrej), dość popularny jest tutaj Lindt.
Bacio!
Zupełnie inaczej jest w krainie wina! Można je znaleźć naprawdę taniutko! Od wina w kartonikach sprzedawanego w formie 3x250 ml za 0,99, poprzez całkiem niezłe wina za 3, aż do win kosztownych dla smakoszy. Przy najtańszych rewelacji smakowych może nie ma, ale ta cena! Ja skusiłam się na początku na kartonikowe rewelacji smakowych nie uświadczyłam, ale źle nie było;)
Wino kartonikowe 3x250ml białe i czerwone za 0,99 euro!
Mam wrażenie, że Włosi nie wiedzą czym jest czajnik. W sklepach trudno takiego uświadczyć, a jak już się znajdzie jest niesamowicie drogi. Za to półka z ekspresami do kawy aż się ugina pod ich ciężarem. Można też kupić kafetierkę. Stąd moje wnioski, że Włosi nie piją herbaty, wcale. Wprawdzie w sklepie można znaleźć jakieś herbaty, ale wybór jest mocno ograniczony. Jak już wspominałam na śniadanie jedzone jest ciastko i zazwyczaj cappuccino lub kawa z mlekiem. Kawiarnie są niezwykle popularne można tu znaleźć kawę, której cena waha się od 0,80 2. Przy czym warto pamiętać, że zamawiając cafe, dostaniemy malutkie i mocne espresso. Ja specjalizuję się w latte macchiato, a więc espresso z dużą ilością mleka. Pycha. Głównym miejscem spotkań są zatem kawiarnie i my również to praktykujemy. Tym razem w większym gronie. Ponownie spotkałam się z Alex, a ponadto była jeszcze Daniela z Niemiec i Ruth z Belgii, ale studiująca w Manchesterze, i oczywiście Asia. Przy dobrym latte macchiato spędziłyśmy 2 godziny opowiadając sobie, tym razem po angielsku, jaki jest system edukacji w poszczególnych krajach, co jak wygląda, a także po prostu mówiąc o wszystkim i o niczym. Ustaliłyśmy również, że będziemy się spotykać na przyrządzanie wspólnych posiłków!
I tak oto na obiad pojawiło się risotto! W kuchni rządziła Alex, wydając polecenia. Mnie przypadło aż nalanie wody na ryż i obranie patatina dolce. Aż może napiszę przepis, żebym sama pamiętała. Oczywiście dobór składników jest dobrowolny i swobodny, kluczowe składniki to ryż, kostka rosołowa i wino:) My miałyśmy: kostkę rosołową, wino, ryż, marchewkę, cukinię, słodkie kartofle, cebulkę, owoce morza mrożone, groszek i kukurydzę.
Teraz wystarcz nastawić wodę i zrobić rosołek z kostki. Wszystkie warzywa są krojone i wrzucone na rozgrzany olej. Mogą sobie troszkę poskwierczeć. Teraz trzeba do garnka z warzywami dodać trochę wina, wsypać ryż, a dopiero po jakichś 3 minutach wlać rosołek, tak aby przykrył zawartość garnka. Trzeba go dolewać w trakcie gotowania. Po wlaniu rosołku całość musi się gotować ok.. 30 minut, tak żeby całość była gęsta, a warzywa i ryż miękkie. Buon apetito!
Risotto i wspólne obiadowanie
Miałam okazję poznać nową współlokatorkę Asi Ewę, która pochodzi z Rumunii. Jest niesamowicie sympatyczna, mam nadzieję, że moja współlokatorka będzie podobna;) Póki co jest ona jednak jedną wielką niewiadomą. Ewa jest przekonana, że wszyscy na świecie mylą Rumunów z Romami. I w zasadzie wiele się nie myli. Są to raczej wyjątki od reguły. I dlatego Rumunów źle się traktuje za granicą (na lotnisku spytali ją czego tu chce!). Pomyśleć, że wydawało mi się, że Polaków źle odbierają za granicą! No cóż.. nie warto oceniać ludzi po tym skąd pochodzą. O!
Acha.. od tej pory zdjęcia przeze mnie umieszczane będą znacznie mniej atrakcyjne, jako że aparat postanowił się popsuć. Ponownie obiektyw przestał działać, a podejrzewam że naprawianie go tutaj będzie zbyt kosztowne.. o ile w ogóle opłacalne czy tu, czy w Polsce.
Asia z Ewą i tanim winem, a później już tylko ja z takimż
sobota, 25 września 2010, mmiszka87