Rosły mężczyzna jechał na koniu bojowym...
Pierwszy Świt
Rosły mężczyzna jechał na silnym koniu.
Podjechał do bramy miasta Geren.
- Stać !-Krzyknął strażnik zakuty w pancerz.
- O co chodzi?
-Jest noc nie wolno wchodzić do miasta po zmroku .
- Słyszałem że w krainie Pashen słońce nigdy nie wstaje.
-Eeee...bo tak jest.
-Więc twe oświadczenie nie ma sensu. Roboty szukam.
-A kimże jesteś? Stolarzem?
-Raczej nie. Spójrz .-Powiedział jeździec wyciągając wisior ze znakiem V.
-Należycie panie do zakonu Veldów?
-Tak.
-A to co innego. Otworzyć bramę!
Brama powoli otwarła się. Nieznajomy wjechał do miasta. Ruszył od razu w stronę ratusza. Przed samymi drzwiami zszedł z konia i zapukał.
-Kto tam? -Rozległ się doniosły głos.
-Veld. Roboty szukam.
-A zapraszam .-Drzwi otworzył niski,pulchny człowiek.- Może piwa się napijecie?
-Piwo dla mnie to trucizna.
-A tak słyszałem o zmianach w ciałach Veldów. Podobno dają tyle dobrego co i złego.
-Nie narzekam.
Szli przez wąski, lecz bogato zdobiony korytarz. Doszli do ciężkich okutych drzwi.
-Proszę wejść, burmistrz czeka. -Powiedział człowieczek szybko oddalając się.
Veld wszedł do pomieszczenia.
-Spodziewałem się Pana. Jestem burmistrz Kazmirr. -Powiedział człowiek siedzący za niskim biurkiem.
-Jestem Darren. Do rzeczy. Jaką robotę macie.
-A tak. Jak Pan wie mamy tutaj dziwną sytuację bo panuje tu wieczna noc. Chcemy żeby Pan coś zaradził. Podobno widziano tutaj potwora o ślepiach jażących się jak ogniska i kłach wielkich jak głazy.
-Nie potrzebuję dalszych wyjaśnień. Czy macie tu jakieś ruiny?
-Tak, na północy.
-To bestia zwana Plugawicielem. Uwielbia ciemność i odosobnienie. Ma moc zmieniania dzień w noc. Na szczęście stwory te są bardzo rzadkie, nawet unikatowe.
-Da pan radę go zabić?
-Oczywiście, nawet mogę wyruszyć od razu. 800 sztuk złota i umowa stoi.
-W porządku.
Darren pospiesznie wybiegł z ratusza i wsiadł na konia kierując się na północ...
C.D.N.
środa, 26 sierpnia 2009, wegneros