
5) Masters
Wynikiem wycofania się z turnieju w Moskwie Francuzki Marion Bartoli było ostateczne zamknięcie listy uczestniczek kończącego sezon prestiżowego turnieju Mistrzyń - turnieju dla najlepszych 8 tenisistek sezonu. Na portalach i w gazetach pojawiły się informacje że Agnieszka Radwańska awansowała do turnieju Masters dzięki walkowerowi Bartoli. Nic bardziej mylnego. Co prawda Francuzka z powodu walkowera straciła szanse na dalszą walkę o Masters, ale to w niczym nie zmienia faktu, że Agnieszka Radwańska jedzie na Masters ponieważ zajeła 8 pozycję w rankingu Race kwalifikującym tenisistki do tego turnieju. Niczego więc nie zawdzięcza swoim rywalkom.
Walkowery/krecze, są elementem sportowej rywalizacji i zdarzają się różnym tenisistkom w trakcie całego sezonu. Porównanie całego sezonu Radwańskiej i Bartoli: Radwańska w całym sezonie nie dostała ani jednego walkowera, a Bartoli dwa, Radwańska dostała od rywalek 2 krecze (oba przy prowadzeniu 6-0, 6-3, a drugi 6-3, 3-2), a Bartoli aż 5. Do tego Radwańska rozegrała 19 turniejów na 27 Bartoli, a więc miała dużo mniejszy wybór do 16 turniejów kwalifikacyjnych do Stambułu. Tak więc w trakcie całego sezonu, Bartoli dostała dużo więcej walkowerów i kreczów od Radwańskiej. Więc nie ma mowy o żadnym szczęściu.
Bardziej szczegółowo. W Indian Wells Bartoli dostała w 4 r krecz od Clijsters po przegraniu 1 seta, i doszła aż do finału, bez tego raczej nie liczyłaby się w walce do Masters, w Strasburgu w 2 r. dostała walkowera od Bałtaczy, a w finale krecz od Petkovic ( prowadziła Bartoli 6-4, 1-0), we FO dostała krecz od Dulko ( prowadziła Bartoli 7-5, 1-0 ) i doszła do półfinału, w Eastbourne dostała w ćwierćfinale krecz od Azarenki (prowadziła Bartoli 6-2, 2-0) i wygrała turniej, w Stanford dostała krecz od Mority ( prowadziła Bartoli 6-1 ) i półfinale walkower od Cibulkovej i doszła do finału. Wszystkie te turnieje zaliczały się Marion do 16 turniejów uwzględnionych w jej rankingu Race.
"Dzięki zwycięskim występom w Azji, na przełomie września i października, Agnieszka Radwańska poszła śladem Wojciecha Fibaka w kolejnej dziedzinie: kwalifikacji do Masters. Po 35 latach od występu poznaniaka w Houston polski tenis doczekał się reprezentantki w turnieju dla najlepszych tenisistek sezonu" - Krzysztof Straszak sportowefakty.pl
Powyższa cytat pochodzi z przewodnika na Mistrzostwa WTA: http://www.sportowefakty.pl/tenis/2011/10/22/przewodnik-na-mistrzostwa-wta/
"Na oficjalnej stronie rozpoczynającego się w przyszłym tygodniu turnieju znajdujemy krótkie sylwetki zawodniczek.
- Po finiszowaniu dwa razy w czołowej dziesiątce w latach 2008 i 2009 Agnieszka Radwańska wyślizgnęła się z elity pod koniec 2010 r. Dojście do ćwierćfinału w Australian Open pozwoliło jej na powrót, ale był to krótki pobyt w top 10. Większość sezonu spędziła pukając do drzwi, raz spadając nawet na 14. pozycję. Mimo tego, Radwańska i tak pokazała w pierwszej części sezonu serię solidnych występów, docierając do ćwierćfinału w Dubaju, Miami (gdzie wygrała też drugi w karierze debel z Danielą Hantuchową) i Eastbourne, do półfinału w Stuttgarcie i najlepszej 16 Rolanda Garrosa. A jednak, to w drugiej połowie sezonu, na twardych kortach, ta cicha woda WTA w końcu trochę namieszała - piszą o Polce organizatorzy (...).
- Radwańska nie próbuje zedrzeć z piłeczki pokrycia lecz polega na sprytnej, inteligentnej grze, co wywołuje skojarzenia z Martiną Hingis. Rówieśniczka Karoliny Woźniackiej i Wiktorii Azarenki była tak naprawdę pierwszą z tej trójki, która dostała się do najlepszej 10 - przypominają.
- Przez chwilę pozostawała w cieniu przyjaciółek, ale wygląda na to, że jej czas nadszedł. Z powrotem na 8. miejscu w rankingu, które jest jej najlepszym w karierze, może znaleźć w Stambule idealne miejsce na przeskok w kolejną fazę kariery - można przeczytać w zapowiedzi.
W Stambule Polka powalczy o główną nagrodę 1,75 mln dol. (dostanie ją niepokonana w pięciu meczach zwyciężczyni, za trzy porażki jest "tylko" 100 tys. dol.), a także ewentualny awans nawet na drugie miejsce w rankingu WTA (premia za zwycięstwo może dobić do 1500 pkt)" - sport.pl.
Agnieszka, powalczy - to dowolna parafraza najlepszej polskiej komedii " Nie ma róży bez ognia".
Jeszcze na fali entuzjazmu zaraz po triumfie pekińskim o szansach Polki wypowiadał się:
"Fibak: Radwańska wygra masters! - tytuł.
- Agnieszka Radwańska ma ogromny talent od Boga - najlepszą polską tenisistkę chwali w rozmowie z "Faktem" Wojciech Fibak.
Po dwóch kolejnych triumfach w Tokio i Pekinie Fibak jest przekonany, że Radwańska ma duże szanse na zwycięstwo także w mistrzostwach WTA w Stambule.
- Agnieszka powinna mieć apetyt na wygranie masters, na to, by zostać liderką światowego tenisa. Ma niezwykły talent i wreszcie w pełni go wykorzystuje - cieszy się znakomity polski tenisista" - eurosport.pl.
Sama Agnieszka w wywiadach jest ostrożna w ocenach swoich szans ( 11 - przypis do tekstu ) m . in. w tym:
"Rozumiem, że nie planuje pani wyjazdu do ciepłych krajów, tylko jak niedługo wygrać Masters. Słychać głosy, że po azjatyckich triumfach jest tam pani kandydatką do zwycięstwa, zgadza się pani?
Nie zgadzam. Przecież pojadę tam jako ostatnia w kolejce. W ogóle mówienie o faworytkach tego turnieju nie ma sensu. To rywalizacja ośmiu najlepszych na świecie, wszystkie są dobre. Do rozegrania są same trudne mecze, nie ma co rozprawiać o złym czy dobrym losowaniu, każde spotkanie ma znaczenie" - Krzysztof Rawa rp.pl.
Jako kibol widzę to tak: Agnieszka powinna mieć apetyt na wygranie każdego kolejnego meczu - jak zresztą każda tenisistka - tylko tyle i aż tyle, a co to da to życie ma pokazać, w każdym meczu/turnieju może być inaczej. Sportowiec chyba po to wychodzi na kort aby walczyć o zwycięstwo, a dzielenie skóry na niedzwiedziach jest chyba zbędne.
A jak chyba powiedziałby niezapomniany trener Górski: każdy mecz można wygrać i każdy można przegrać ( "albo my wygramy, albo oni" ), rakietki są dwie, a piłka i siatka tylko jedna ( "piłka jest okrągła, a bramki są dwie"). Można co najwyżej rozważać szanse na zwycięstwo danego meczu/turnieju każdej tenisistki, typować faworytów, tak jak robią to bukmacherzy, ale jak wiadomo, pomimo że bukmacherzy to zawodowcy i z tego żyją, to też bardzo często się mylą ( zwłaszcza kobiecy sport jest nieprzewidywalny ), a ostatnio nawet za swoje niedostatki w przewidywaniu przyszłości chcą winić/oczerniać sportowców.
Akurat ja nie lubię przewidywać przyszłości, nie widzę w tym większego sensu, ale widzę sens w wierze, że wszystko jest możliwe, która może wyzwalać wszystkie pozostałe rezerwy, aby osiągać jak najwięcej, czyli ile się tylko da, a tego z góry nikt nie jest w stanie przewidzieć, zwłaszcza na długim dystansie, a trafność ewentualnych prognoz, może być przecież tylko czysto przypadkowa, bo przecież nie wszystkie prognozy się sprawdzają.
Tak więc wszystko się może zdarzyć, ale wierzę, że Agnieszka Radwańska wygra każdy mecz, bo jej kibicuję.
cd po Mastersie. a na dole dodatki i przypisy
------------------------------------------------------------------------
"W czasie opisywanych wyżej wydarzeń szwedzki dziennik "Svenska Dagbladet" opublikował artykuł, w którym podano nazwiska zawodników rzekomo znajdujących się na liście TIU - jednostki odpowiedzialnej za zwalczanie ustawiania meczów w tenisie. Na liście było nazwisko Agnieszki Radwańskiej.
Na liście opublikowanej przez szwedzki dziennik oprócz Agnieszki Radwańskiej znalazły się między innymi Viktoria Azarenka i Francesca Schiavone. Tę informację powieliły inne serwisy, w tym polskie. Rzecznik Tennis Integrity Unit Mark Harrison zdementował jednak te doniesienia. - - Ten artykuł nie jest oparty na żadnych informacjach od nas , nie ma i nigdy nie było żadnej listy TIU, w żaden sposób nie przyczyniliśmy się do powstania tego artykułu. Uważam, że publikowanie takich materiałów jest skrajnie nieodpowiedzialne, jesteśmy rozczarowani, że doszło do takiej sytuacji - powiedział dla Gazety Wyborczej Harrison.(1) Moim zdaniem jednym z podstawowych powodów porażki W US Open polskiej rakiety nr1 były... polskie korzenie niemieckiej tenisistki A. Kerber, a raczej przywiązywanie do nich zbyt wielkiej wagi przez część Polaków. Sam w jakimś tam stopniu poczuwam się do winy. Ale to temat na osobny tekst, a to po zakończeniu tenisowego sezonu. A w jakiej Radwańska była formie tego chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, wystarczy prześledzić jej wyniki przed i po US Open.
(2) Z forum: Gość: Kuba "Ja tam pamiętam , ze Radwańska przed wylotem do Azji twierdziła , ze leci walczyć o masters i , ze to jej cel. Więc albo pismaki coś przeinaczyły , albo Aga ma krótka pamięć". Nieprawda, mówiła tak w trakcie sezonu. Nie przed samym wylotem do Azji, ale jeszcze przed US Open. Odpadnięcie w 2 r. US Open praktycznie odebrało jej szanse walki o Masters, a gdyby zadeklarowała że jedzie do Azji po 2 zwycięstwa, to na tym forum wszyscy uznaliby ją za szaloną i do tego wariatkę. (3) Uważam, że coaching powinien być zabroniony w całym cyklu, a nie tylko w GS i tak jak w męskim tenisie. Wg mnie coaching to dziecinada, ale skoro już jest to oczywiście należy go stosować. Dla mnie coching obniża sportową wartość zawodów, bo utrudnia rywalizację tym sportowcom, którzy by sobie lepiej radzili gdyby nie było żadnych zewnętrznych ingerencji w trakcie meczów.(4) Do meczu z Kanepi. Podobno jak pisano na forach z taką grą jaką krakowianka pokazała w meczu z Kanepi to z Wiktorią Azarenką była bez szans. Na szczęście krakowianka z Azarenką nie musiała grać tak samo jak z Estonką, bo nikt jeszcze nie stworzył takiego regulaminu, ale nie każdy o tym musi wiedzieć. A zła gra Polki polegała oczywiście jak zawsze na tym, że rywalka popełniała dużo niewymuszonych błędów, tyle że to rywalka je popełniała i że był to uboczne koszty jej stylu gry i jest to jej zwykłą normą - na przykład we wcześniejszym meczu z liderką rankingu Kanepi popełniła jeszcze więcej błędów ( ponad 60), a mecz wygrała!.
(5) A w Polsce która nie może poszczycić się wielkimi tenisowymi tradycjami, 4 r. wielkiego szlema, a nawet ćwierćfinał wielkoszlemowy to niemal kompromitacja i powód do wstydu, tym większy im częściej się powtarza, bo apetyty Polaków ciągle rosną w miarę jedzenia - rosną, rosną i rosną, tylko niewiele z tego wynika. Czytając tenisowe fora i nie tylko, można odnieść wrażenie, że Polska to jakaś tenisowa potęga, a Radwańska to jedna z najgorszych tenisistek w historii polskiego tenisa, a nie najlepsza polska tenisistka w całej jego zawodowej historii. Osiągnięcia sportowców mierzy się realiami krajów z których sportowcy pochodzą. Tym którym wydaje się, że zagraniczni sportowcy osiągaliby to samo w Polsce co w swoich krajach są niestety w wielkim błędzie. To samo jest w drugą stronę.
(6) Z forum. Gość: prezes WTA
"prawda jest taka, że gdyby nie kontuzja Ivanovic, której objawy było już widać w pierwszym secie, nasza super tenisistka mogłaby już pakować walizki. nie ma się czym podniecać i tak dalej nie zajdzie...".
prawda jest taka, że Ivanovic z tą samą kontuzją grała od początku turnieju w Tokio, z tą samą kontuzją pokonala gładko Kuzi i Zwonariową, a z Radwańską tylko dlatego zeszła z kortu bo straciła nadzieję na zwycięstwo, bo choć robiła wszystko co mogła, i nie grała gorzej niż w poprzednich meczach, to że wynik był inny 6 - 3, 3 - 2 i dlatego uznała że dalsza gra nie ma sensu, a gdyby wygrywała to za nic nie zeszłaby z kortu i grałaby w półfinale, a może nawet w finale
(-) Z forum: Gość: prezes WTA "tak, tylko wszystko się dzieje na końcu sezonu, gdzie większość tenisistek jest przemęczona, mało kto przykłada się do tych meczów, czołówka szykuje forme na Australię. Tylko nasza Agniesia jest "na fali", Japonia, Chiny, następny będzie kazachstan czy Tadzykistan? a wy się podniecajcie, piejcie jak było by czym. w Australii Radwańska nie wyjdzie z 3 rundy, wspomnicie moja słowa". Gość BOG tak, jak psa chce się uderzyć to kij zawsze się znajdzie, a w AO to Radwańska dojdzie do fniału, ale nie zdradzę jego wyniku, a by Cię nie pozbawić nadziei na jej porażkę(-) Przed meczem z Safarovą.
"Gość bobo 791 Dzisiaj będzie w dupę, a do Stambułu poleci Bartoli".
Polska to kraj gównianych proroków, którzy przewidują porażki przed każdym meczem i cieszą się jak małe dzieci gdy przypadkiem trafią, a nic nie sprawia im takiej radości jak porażki polskich sportowców. Niestety żyjemy w kraju gównianych proroków. A anonimowe fora są tylko wierzchołkiem góry lodowej pozwalającym na całkowitą szczerość, a to z powodu braku jakiejkolwiek odpowiedzialności za słowo. (-) "Ranking WTA Race obejmuje bowiem tylko 16 turniejów w sezonie - cztery wielkie szlemy, cztery Premier Mandatory (Indian Wells, Miami, Madryt, Pekin), co najmniej dwa Premier 5 (Dubaj, Rzym, Cincinnati, Toronto, Tokio) i sześć innych najlepszych wyników. - Jeśli chodzi o te ostatnie, w grę wchodzą wszystkie inne turnieje WTA Tour, a także pozostałe trzy Premier 5, o ile zawodniczka zdobyła w nich więcej punktów niż w turniejach niższej rangi - zawiłości regulaminu w rozmowie z eurosport.pl wyjaśnił Kevin Fischer z biura WTA Tour" - Łukasz Przybyłowicz eurosport.pl Wnisoki jakie dziennikarz portalu eurosportu.pl wyciągnął z rzekomo zawiłego regulaminu były kuriozalne: "Dla Petković Pekin to tak jak dla Radwańskiej 18. impreza w tym sezonie. Paradoksalnie Polka ma w tej chwili więcej punktów od Niemki, bo... poszło jej gorzej w jednym z wcześniejszych występów. Radwańska w tym tygodniu odpisuje sobie zaledwie punkcik (ugrany w Dausze), natomiast konto Petković zostało odpowiednio uszczuplone aż o 120 punktów.I także w ostatnich turniejach przed Stambułem - Radwańska zgłosiła się m.in. do Kremlin Cup - krakowianka będzie zbierała owoce słabszej gry w pierwszej części sezonu. W kolejności do odpisania z jej konta jest zaledwie 60 punktów za New Haven. Petković ponownie straci 120. W podobnej sytuacji jest Marion Bartoli, która brała już udział w 25 turniejach. Z Pekinu odpadła w trzeciej rundzie, przegrywając właśnie z Petković" - Łukasz Przybyłowicz eurosport.pl
Aż mi wstyd pisać. Dziwne, że dziennikarz od dawna piszący o tenisie chwali się że dopiero teraz poznał "zawiłości" regulaminu WTA Race. Ale to szczegół. Radwańska oczywiście nie zbierała owoców "słabszej gry w pierwszej części sezonu", ale zbierała owoce dobrej gry w drugiej części sezonu, a to w porównaniu do Petkovic ( taka sama liczba rozegranych turniejów), i zbierała owoce tego, że grała w mniejszej ilości turniejów, a to w odniesieniu do Bartoli, a więc nie było w tym nic dziwnego, że odpisy miała mniejsze od Marion.
Wbrew sensacyjnym wnioskom dziennikarza portalu erusportu.pl niestety nie opłaca się słabo grać w pierwszej części sezonu, aby mieć wyższy ranking na koncu sezonu. Niestety nie ma takich paradoksów. Wiem, że gdyby świat był tak urządzony to stałby się rajem dla wszystkich nieudaczników podobnych do mnie. Ale niestety jeszcze tak dobrze nie jest.
(9) Natomiast aby było zabawniej to Cibulkova, choć miała na nodze przerazliwej wielkości opatrunek, nie tylko weszła na kort do meczu ze Zwonariową, ale i nie zeszła z niego nawet wtedy gdy faworyzowana Rosjanka prowadziła 6-4 i 3 -1 i mogło się wydawać, że zanosi się na jej łatwe zwycięstwo. Nie tylko walczyła do końca i w długich trzech setach wygrała mecz, ale to pierwsza Rosjanka w decydującym secie wezwała pomoc medyczną!.
Oplastrowana Cibulkova nie tylko wygrała półfinał w Viesniną, ale i finał wygrała bo... zabiegała rywalkę:
"Życiowy triumf Cibulkovej. Zabiegała rywalkę - tytuł
Dominika Cibulkova odniosła pierwsze zwycięstwo w karierze, wygrywając w niedzielę turniej WTA Tour - Kremlin Cup (...). W finale słowacka tenisistka pokonała Estonkę Kaię Kanepi 3:6, 7:6 (1), 7:5.
Pierwszy tytuł w tym cyklu zdobyła za czwartym podejściem; dotychczas trzykrotnie ponosiła porażki w finałach: w Montrealu i Amelia Island w 2008 roku oraz niedawno, 16 października w Linzu.

W niedzielę potrzebowała do triumfu dwóch godzin i 36 minut" - eurosport.pl
Tak więc doniesienia o śmierci Cibulkovej okazały się mocno przesadzone. Niech to będzie przestrogą, że nie można zbytnio ufać panom z reżyserki.
A z perspektywy czasu patrząc, to Słowaczka byłaby bardzo poważną przeszkodą dla Marion Baroli, gdyby Francuzkę nie zawiódł własny organizm. A nawet gdyby Dominikę pokonała, to w finale musiałaby zmierzyć się z również dobrze dysponowaną w Moskwie Kaią Kanepi.
(10) Pomijając takie bez znaczenia szczegóły: że niekoniecznie "wcześniej", bo Moskwa była w tym samym tygodniu co Luksemburg, a druga runda w Moskwie musiała mieć miejsce przed moskiewskim finałem, oraz że tytuł tesktu ma się nijak do jego treści, a to znana metoda brukowców, gdzie tytuły mają być krzykliwe i przyciągać uwagę, a więc muszą być jednoznaczne, a życie jest złożone, to mnie zbulwersowały słowa o "nierównej Francuzce", bo wg mnie Bartoli jest bardzo równą jeśli nie najrówniejszą tenisistką w całej stawce, a dziennikarz po prostu myli osiągnięcia z możliwościami, a wg mnie Bartoli na ogół osiąga szczyty swoich możliwości, bo zawsze gra na maksimum swoich możliwości i jak już gdzieś wcześniej pisałem można być niemal pewnym, że jej porazka jest równoznacza z tym, że już nic więcej nie była w stanie zrobić. Wiele bardziej utalentowanych tenisistek, czy dysponujących lepszymi fizycznymi warunkami, może co najwyżej pomrzyć o sukcesach Francuzki. Więc wtedy pod tym tekstem pozwoliłem sobie napisać:
- duży błąd - Marion Bartoli jest jedną z najrówniejszych tenisistek jeśli nie najrówniejszą w całej stawce, ale jest po prostu ograniczona swoimi możliwościami, osiąga bardzo dużo jak na swoje możliwości, bo zawsze gra na maksa, i w tym turnieju też bardzo dzielnie walczyła z Petkovic.
( 11 ) Nie mam pojęcia, czy to zle, czy może dobrze. Mi akurat nie przeszkadza, ani buńczuczność, ani skromność w deklaracjach sportowców. Jak dla mnie to sportowcy sami powinni wiedzieć co im akurat jest potrzebne w sportowej rywalizacji - raz jedno, a innym razem może coś innego. Wg mnie nie powinno być też tak, że jak komuś się uda sprostać śmiałym deklaracjom to jest bohaterem ( jak trener Wagner ), a jak nie to jest wyśmiewany, bo to wg mnie nie leży w interesie sportu. Ale piszę tylko o deklaracjach trenerów i sportowców. Media i kibice powinni być rozsądni i wiedzieć jak traktować i do czego służą deklaracje sportowców czy ich trenerów.
Tekst ten jest i będzie jeszcze opatrzony w liczne przypisy. poniedziałek, 24 października 2011, w1ktor
