Naszymi dwoma ciążami nadrabiamy krajowe statystyki dziwnych przypadków w ciąży...
- 1 ciąża (Maks) - najpierw wszystko OK, później sporo leżenia, bo macica pracowała mocno i skurcze były (reżim łóżkowy, fenoterol + isoptin), później cholestaza - konsekwencje: do tej pory wykręcony jak cholera cholesterol, w tym LDL...
Miałam się tym zająć w końcu, ale jakoś nie wyszło (czeka mnie leczenie), bo żadne diety przy moim "szczuplactwie" raczej nic nie dadzą.
Stres i ryzyko sprawiło, że trudno zaliczyć ciąży do tzw. "najpiękniejszych dni" w życiu wyczekujących rodziców, delikatnie mówiąc... ochota na kolejne takie przeżycia nam zdecydowanie przeszła, do czasu "odpuszczenia" totalnie i przestawienia na myśli, a co ma być to będzie...
- 2 ciąża (córeczka w drodze) - ciąża od początku z przygodami, były bakterie e-coli, zapalenie oskrzeli, leżę od sierpnia ze względu na skróconą szyjkę. Reżim łóżkowy sprawił, że nawet już mogłam trochę spacerować, ale nasz lekarz zwrócił uwagę, że pomimo brania witamin i żelaza wyniki morfologii są z badania na badanie gorsze (m.in. hematokryt, hemoglobina spada) -> szpital... liczne badania, konsultacje ... i stwierdzono pewien problem, z którym będzie trzeba sobie jakoś radzić, ale leczenie pozwoli, mam nadzieję, spokojnie urodzić bez żadnych powikłań.
Niemniej jednak tak od siebie mogę powiedzieć jedno - ciąża w jakiś sposób sprawiła, że wykryto coś... o czym pewnie nigdy bym nie pomyślała, bo kto z nas robi regularnie badania morfologii (?), poza tym nie mam cierpliwości do kolejek i przebywania w gabinetach lekarskich, chodzenia od poradni do poradni, od badania po badanie. Każde badania w jednej i drugiej ciąży (poza pobytami w szpitalu) do tej pory realizowaliśmy we własnym zakresie tj. odpłatnie/prywatnie. Widocznie ta ciąża była dana nie tylko ze względu na maleństwo, ale ze względu na moje zdrowie. Dziwnie to brzmi, ale patrząc na to pozytywnie - tak właśnie czuję, a co równie ważne ... dobrze jest trafić na dobrego lekarza, który nie podaruje gorszych wyników i jak coś mu nie daje spokoju, szuka przyczyn.
Pewnie i nasz lekarz ma niezadowolone pacjentki, bardzo możliwe, że ktoś nie był zadowolony... ale my i w jednej i drugiej ciąży spotkaliśmy się z fachowym podejściem, sprawną reakcją, a trzeba przyznać, że ... takie przypadki jak nasze należą do cholernie rzadkich. Cóż... można powiedzieć, że jesteśmy wyjątkowi...
Do porodu jeszcze z 6-8 tygodni potrzebujemy dużo kciuków i pozytywnych myśli ... :)
piątek, 23 grudnia 2011, vipunia