Ehh pewnie to tak już jest, że dzieci orientują się świetnie w tym co robią ich rodzice. W każdym razie z danego obszaru wiedzą trochę więcej aniżeli innego. Na pewno tak jest w przypadku Maksa, który uczestniczy pośrednio w wielu naszych działaniach tj. projektach. Jeździ na spotkania, szkolenia (jak zagwarantujemy opiekę na miejscu), pomaga w rozstawianiu roll'upów, tablic informacyjnych (to jego ulubione zajęcie), a ostatnio za projektor multimedialny się zabiera, pomaga nosić materiały np. segregatory lub chusty, które przekazujemy podczas zajęć dla mam. Spróbowałby człowiek nie dać czegoś do roboty, to wtedy "prezes" naprawdę bywa niezadowolony lub z rozżaloną miną "w podkówkę" powie "ehh nie pomyśleliście o mnie??". Ostatnio wykonuje też dokumentację fotograficzną - w końcu jest po "kursie fotograficznym" i tytuł fotografa już ma ;)
Niemniej jednak Maks dobrze wie nad czym pracuje mama i powie "mama robi projekty". Wyraz projekt towarzyszy mu cały czas (także zanim się pojawił na świecie), więc nic dziwnego, że wszędzie są projekty. Tylko on WIE, co to oznacza.
"Projekty to są takie dokumenty, które ma moja mama".
Ha! Ta definicja na pewno się mamie przyda przy realizacji kolejnych szkoleń z zakresu zarządzania projektami ;)
czwartek, 05 sierpnia 2010, vipunia