Wielkie koreanskie wesele -wprowadzenie
W ciagu ostatnich lat w Korei przybylo malzenstw zawartych z milosci. Mimo to, nadal bardzo popularne sa zwiazki aranzowane. Rodzice lub przyjaciele umawiaja mlodych na randki w ciemno, ktore czesto po wzglednie krotkiej znajomosci owocuja malzenstwem, bedacym nie tylko polaczeniem dwoch osob, ale przede wszystkim dwoch rodzin. Milosc jest opcjonalna - wazne jest dopasowanie sie pod wzgledem rocznika (najlepiej jesli pan mlody jest 4 lata starszy od panny mlodej), statusu spolecznego i mozliwosci finansowych. Wesele jest uroczystoscia skierowana glownie do rodzicow, ktorzy zapraszaja swoich krewnych, przyjaciol i znajomych. Oprocz tego dochodza goscie pary mlodej, co daje w sumie okolo 400 osob. Na szczescie nie musimy wynajmowac sali weselnej, orkiestry, ani przygotowywac poczestunku. Wszystkim zajmuje sie wynajeta firma, a ceremonia odbywa sie w palacu slubow, ktory hurtem obsluguje kilkanascie par na raz. Hostessy - opiekunki rodziny - prowadza wszystkie osoby biorace czynny udzial w ceremonii doslownie za reke. Po szybkim slubie podzielonym na czesc nowoczesna (zachodnia) i tradycyjna (koreanska), mloda para zostawia gosci i jedzie na miesiac miodowy (ktory trwa tydzien) na jakas ciepla wyspe... Pan mlody ma najczesciej ~30 lat , a panna ~27. Wiaze sie to z obowiazkowa 2-letnia sluzba wojskowa dla mezczyzn.
Ciekawy artykul o tradycji koreanskiego slubu (w wersji angielskiej)
W stylu zachodnim
Palac slubow, 4 pietra, na kazdym pietrze 4 sale i tlum gosci. W identyfikacji wlasciwej sali pomaga portret mlodej pary stojacy na sztalugach przed wejsciem. Wita nas pan mlody Young Ho we fraku, przedstawia rodzicom, ktorzy - podobnie jak my - czuja sie wyroznieni spotkaniem z cudzoziemcami podczas tak waznej ceremonii. Narzeczona w bialej sukni siedzi w specjalnie rozstawioym namiocie i pozuje do zdjec. Przed sala stoi stolik, przy ktorym oddajemy koperte ze zrzuta (prezent - piekny album o Polsce wyslany przez Marcinka:*) - jeszcze w drodze, gdzies miedzy Polska a Korea...), w zamian dostajemy kupony na jedzenie.
Zajmujemy miejsca w sali slubow i od tej pory juz tylko sie dziwimy. Oprocz tego, ze panstwo mlodzi maja kamienne twarze, atmosfera wcale nie jest podniosla - przez caly czas trwania ceremonii wielkie drzwi na korytarz sa otwarte, a goscie stojacy z tylu komentuja wydarzenia nie sciszajac nawet glosu. Po zlozeniu przysiegi zaczyna sie przedstawienie: sa kolorowe swiatelka, banki mydlane, wybuchy, chorek uczennic panny mlodej (z zawodu nuczycielki) z papierowymi serduszkami... Na koniec Young Ho, z wielkim bolem (z natury jest bardzo skromnym i cichym czlowiekiem), wydaje z siebie okrzyk zdobywcy dla uciechy gosci. Podobno, czasem zamiast okrzyku sa pompki z mloda zona na plecach!!!
Od tej chwili mam wrazenie, ze najwazniejszym elementem slubu jest pozowanie do zdjec. Nic nie dzieje sie spontanicznie - nawet bukiet rzucany jest 2 razy, a lapie go, pod wielka presja, jedna potencjalna mezatka, juz wczesniej wyznaczona przez panne mloda (jak nie zlapie to porazka, haha...).
Goscie powoli sie wykruszaja, a hostessy obslugujace cala uroczystosc zaczynaja przygotowywac sale dla nastepnej pary. Idziemy na czesc tradycyjna.
Od lewej: Young Ho, Paulina, starsza siostra (Noona), mama, Ania, Agnieszka, Lukasz W tle: wizanki slubne w stylu pogrzebowym
Przylapani na usmiechu W stylu koreanskim
Przenosimy sie na inne pietro, do korytarza pelnego malych salek ustrojonych tradycyjnymi ozdobami koreanskimi. Pojawiaja sie kaczki - symbol wiernosci oraz tradycyjny poczestunek. Mloda para przebiera sie w pieknie zdobione tradycyjne stroje (z wypozyczalni). W pomieszczeniu odgrywaja scenki rodzajowe, np. noszenie panny mlodej na plecach (taki los...), albo lapanie w chuste czerwonych suszonych daktyli - bedacych symbolem plodnosci, czyli innymi slowy, prosba przyszlych dziadkow o wiele wnuczat, najchetniej plci meskiej... - rzucanych przez rodzicow pana mlodego. Young Ho upuszcza jeden owoc i jest troche smiechu :)) (Potem zartuje, ze i tak nalapal na cala druzyne pilkarska :))Mloda para pozuje do zdjec z kolejnymi czlonkami rodziny, a my - niczym paparazzi w samym centrum wydarzen - pstrykamy foty starszyznie i dzieciom, bo stanowia najciekawsze obiekty. Po sesji zwijamy sie na sikse.
Lukasz po kielichu albo dwoch ;)
Tesciowe ubily targu
Dwa swiaty
Zyczenia plodnosci
Fot. Paulini
Poczestunek
Siadamy do stolu z przyjaciolmi Young Ho i jemy, jemy, jemy. Sala jest pelna gosci, nie tylko z naszego slubu, ale ze wszystkich innych, ktore sie skonczyly. Bardzo szybko mloda para, w zupelnie codziennych ubraniach, zawija tajemniczy tobolek z posagiem i wyrusza w podroz poslubna, zegnajac sie pobieznie z najblizszymi. My siedzimy dalej i... jemy :| Wreszcie decydujemy sie wyjsc. Podchodzimy do stolu rodzicow, sciskamy mame i - zgodnie ze stalym schematem - pietnascie razy mowimy na przemian "sugo hasejo" i "kamsa hamnida".
piątek, 15 grudnia 2006, ummasun