dzis nic nie widze, nie slysze i nie powiem ani slowa
2 metry ode mnie, na szpitalnym lozku, lezy kobieta. Umiera. Nie znam jej, nic o niej nie wiem. Jedynym powodem dla ktorego odserwuje jej smierc, jest to ze mi placa za to duze pieniazki. I powtarzam sobie, ze to tylko do chwili w ktorej dostane w koncu uprawnienia tlumacza, przestane tak pracowac. I ze kazdy umiera, to naturalna kolej rzeczy. Myslalam, ze sie znieczulilam na starosc, umieranie juz dawno mnie nie rusza. Wlacze film albo jakas muzyke, radio moze.
Obserwuje zycie przez szklo powiekszajace. Badam, nie dotykam.
czwartek, 15 stycznia 2009, paniena.z.okiena