Właśnie dotarło do mnie info, że Titanica w 3D robią.
O ile nie lubię takich ckliwych pierdół i nie jara mnie "Jack, come back", to do filmu mam słabość...
I w dupie tam ze scenami na rufie, najpiękniejszą sceną jest i tak dla mnie ta, gdy statek tonie, a dwoje starszych ludzi kuli się i tuli na łożu w obliczu nadchodzącej śmierci.
I rozbraja mnie to do łez, tylko to.
No i może moment gdy ta babcia umiera:)
Swoją drogą ciekawe ile jeszcze z tego filmu wyciągną kasy.
wtorek, 22 listopada 2011, dezerterka_uczuciowa