W środę rozpoczął się 67. Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji. Filmem otwarcia był "Black Swan" Darrena Aronofsky'ego, który zebrał w większości same pochwały od prasy amerykańskiej, natomiast wszyscy bez wyjątku chwalili grę Natalie Portman, która w tym momencie wydaje się faworytką w walce o Oscara. Jednak prasa włoska nie zachwyciła się "Czarnym łabędziem", ale to raczej nie powinno przeszkodzić karierze tego filmu.
Drugiego dnia festiwalu pokazano długo oczekiwany film Juliana Schnabla "Miral", który okazał się jednak sporym rozczarowaniem. Podobno filmowi brakuje innowacyjności znanej z "Motyla i skafandra", a sama historia jest zwyczajnie mało interesująca. Wczoraj natomiast miał premierę najnowszy obraz Sofii Coppoli "Somewhere", który, wg prasy włoskiej, jest wielkim powrotem tej reżyserki do formy znanej z "Między słowami", choś recenzje amerykańskie charakteryzują się większym dystansem.
W najbliższych dniach swoje premiery będą miały przede wszystkim "Ovsyanki" Alekseja Fedorczenki, "Meek's Cutoff" Kelly Reichardt oraz jedyny polski akcent tego festiwalu, "Essential Killing" Jerzego Skolimowskiego, dołączony do programu głównego w ostatniej chwili.
Pisząc ten tekst korzystałem z recenzji i opinii zamieszczanych na zagranicznych serwisach filmowych, oto ich wykaz:
Variety, The Hollywood Reporter, InContention, Corriere della Sera, La Repubblica, La stampa, mymovies.it, NonSoloCinema.
sobota, 04 września 2010, maurier