Na pozór trudno znaleźć coś ekscytującego w grupie dziewięciu wysp, 25 km na wschód od Safakisu. Płaski teren (najwyższy punkt ma ok. 13 m) sprawia wrażenie opustoszałego (kiedyś było to miejsce zesłań). Trudno tutaj dostrzec jakikolwiek wpływ przemysłu turystycznego i to właśnie jest główną zaletą wysp.
Zresztą mieszkańcy nie chcą żadnych zmian - np. podczas lokalnego referendum głosowali przeciw budowie ogromnego kompleksu hotelowego na północny wschód od Sidi Fredż. Warta miliony dinarów inwestycja miała zostać sfinansowana przez firmy z Kuwejtu.
Głównym zajęciem wyspiarzy jest rybołówstwo. Do połowów używają tradycyjnych sieci z liści palmowych. Liny z liści układa się w literę V, do niej nagania ryby, które na końcu wpadają w małą pułapkę.
Dwie główne wyspy - Île Gharbi i Île Chergui - są oddzielone groblą, pochodzącą z czasów rzymskich. Większa część ludności mieszka na Chergui, zwanej także Kerkennah. Jedyne miejsce, które warto odwiedzić, to małe miasteczko Remla, administracyjna stolica wysp, ale największy ruch turystyczny jest w Sidi Fredż.
Bordż el-Hissar (Borj el-Hissar) to stary fort na wybrzeżu, 3 km na północ od hoteli w Sidi Fredż. Spacer do niego zajmuje 40 min; kierunek wskazuje tabliczka niedaleko hotelu Le Grand. Fort zbudowali w XVI w. Hiszpanie. Najbardziej interesujące są otaczające go rzymskie ruiny - można odnieść wrażenie, że chodzi się po nieodkrytych jeszcze mozaikach przysypanych piaskiem i znikających w morzu ruinach.
Morze jest wyjątkowo płytkie i nie nadaje się do pływania, dlatego miejsce idealnie nadaje się dla dzieci. Najlepsza plaża znajduje się w Ras Bounouma, na północny wschód od Sidi Fredż. Niestety, nie kursują tam autobusy.
piątek, 18 kwietnia 2008, tunezjazabytki