Jest piękny. I mimo całej reklamy, mimo stad turystów, mimo że to sztandarowe miasto w Umbrii, które każdy odwiedzić musi, czy wierzący czy nie, to ma niesamowitą atmosferę, nie ocieka od dewocjonaliów, nie szpecą go natrętne kramiki z kiczowatymi dewocjonaliami. Jest cudny, kremowo-różowy (taki akurat kamień mieli na podorędziu budowniczowie miasta), położony na zboczu Monte Subasio. Zaczęliśmy nietypowo, bo nie od Bazyliki św. Franciszka, tylko od Eremo delle Carceri, leżącego powyżej miasta. Trzeba ominąć Asyż, wspiąć się na stoki Monte Subasio i nie zrażać się brakiem wskazówek, które najpierw są, a potem czlowiek jedzie i jedzie serpentynami, a Eremo jak nie ma tak nie ma.. I już zaczyna się tracić nadzieję, już się zastanawia człek, jakby tu zawrócić, gdy nagle dociera się do sporego widokowego parkingu. Ale i tu Eremu jakby brak. Wieć myśl kolejna- zawracamy, bo szeroko i da się to zobić, czy jeszcze spróbujemy podjechać wyżej. A wyżej, za zakrętem, wyłania się brama do pustelni. W tym miejscu święty Franciszek przemawiał ponoć do ptaków, tu on i jego towarzysze oddawali się medytacji i modlitwie, z dala od zgiełku miasta. Niewielki klasztor zbudowano dużo później, w XV wieku, z inicjatywy św. Bernarda.
Warto było się tu wdrapać serpentynami- turystów niewielu, zielone dęby i sosny, cisza, zapierające dech w piersiach widoki. Można wraz z figurami Franciszka i dwóch towarzyszy pokontemplować niebo i zachwycić się pięknem świata.
A jak się już skończymy zachwycać można powrócić do Asyżu. Warto zaparkować po przeciwnej stronie miasta niż Bazylika św. Franciszka- tym razem tak właśnie zrobiliśmy (bo w Asyżu juz kiedyś byliśmy). Przez Porta Nuova weszliśmy do miasta, odwiedziliśmy Bazylikę św. Klary- o skromnym wnętrzu, w którym znajduje się słynny krzyż z San Damiano- ten, z którego Jezus powołał Franciszka. Potem spacerkiem przeszliśmy wzdłuż przez miasto, zaglądając do kilku kościołiw, podziwając domy i pałace na Piazza dell Comune. I na koniec Bazylika- z dołu wydaje się monumentalna z powodu wspierających ją łuków. Przewodniki zgodnie piszą, że nie jest utrzymana w duchu franciszkańskim, bo za strojna, za bogata...Ja jej tak nie odbieram. Nie kapie od złota i ozdób, zdobią ją tylko freski- w górnym kościele autorstwa Giotta, stanowiące swoisty komiks o życiu świętego Franciszka. Zachwyciły nawet Trusię, która kilka razy wracała pod ten z kazaniem do ptaków i wygłaszała głośny komentarz Ptaśki psileciały i usiadły. Nie śpiewały, nie machały śksidełkami, nie latały. Śłuchały jak Flancisiek opowiadał. Flancisiek cio juź nie zije, bo umalł. Nikt tak długo nie zije.
Dolny kościół jest dla mnie trochę bardziej skomplikowany, miałam problem ze zlokalizowaniem głównego ołtarza i rozpoznaniem opisanych w przewodniku malowideł. Wydaje mi się nawet, że coś w tym przewodniku pokręcono. Ale czy to najważniejsze, żeby odnaleźć wszystko, co przewodnik poleca do zobaczenia. Ważne jest wrażenie ogólne.
Zeszliśmy też do krypty mieszczącej grób Świętego o jego towarzyszy, a Trusia zostawiła w niej dwie ofiarne świece- stwierdziła, że jedna świeczka jest od Trusi, a druga od Buni (no w końcu Bunia wybrała sobie imię Franciszek na bierzmowaniu, stoczyła nawet o to walkę ze swoim księdzem-katechetą, który twierdził, że powinna wybrać sobie żeńskiego patrona)..
Na Asyż warto sobie zarezerwować więcej czasu, żeby ponapawać się miastem i jego atmosferą. Nam tego czasu trochę zabrakło, musieliśmy już wracać do samochodu, bo koniecznie chciałam złożyć tu jeszcze jedną wizytę- w Porcjunkuli. U podnóża Asyżu, w miejscowości Santa Maria degli Angeli stoi wielki i brzydki kościół pod tymże wezwaniem, zbudowany w XVI/XVIIw. z fasadą z wieku XX-go. Monumentalny i nieciekawy kryje w sobie skarb- malutka kapliczkę, która stoi sobie w samym jego centrum. A jak się wejdzie do tej kapliczki, to zapomina się o paskudnej budowli, która go otacza. Czas staje w miejscu, codzienność gdzieś znika. Można stać (albo klęczeć), a modlitwa przychodzi sama. Mały kościółek, w którym święty Franciszek założył swój zakon, przy którym mieszkał, modlił się i w którym zmarł w 1226 roku.
Jeszcze kiedyś wrócę do Asyżu- jeśli będę w pobliżu, to pewnie niejeden raz- bo to jedno z tych miejsc, które nigdy mi się nie znudzą.
Do Asyżu wpadliśmy raz jeszcze parę dni później z krótką wizytą w San Damiano- pierwszym klasztorze sióstr klarysek. Mniej tu ludzi niż w mieście, ciszej i skromniej. Truszonek odnalazł figurę swojego ulubionego Świętego od ptaśków i wilków, tym razem siedzącą po turecku na trawie w oliwnym gaiku i wpatrzonego w dolinę pod Asyżem. Po południu tego samego dnia Truśka w rozmowie ze Starszym Bratem z przejęciem opowiadała: Widziałam Flanciśka. On nie chciał pieniąźków ani jedzionka duzio, ani ublanek nie chciał. On lubił ptaśki i wlki, opowiadał im. I miał koleziankę, na imię miała Klala. Z wielkim przejęciem słuchała też historii o tym, jak Jezus nakazał z krzyża Franciszkowi pójść i naprawić Jego dom. Oglądała niedużą rzeźbę przedstawiającą tą chwilę i potem pierwszych braci odbudowujących symboliczny Kościół. Nie mogła tylko pojąć, kto tenże dom zepsuł. Podejrzewała nawet, że to może Flanciśkowa kolezianka Klala ziepsiuła.
W Eremie
Tak wygląda Eremo delle Carceri- niewielki klasztor otoczony zielonym lasem, daleko od miasta, dość wysoko na zboczu Monte Subasio.
Brama wejściowa do klasztoru
A zaraz za bramą Franciszek i ptaszki (ptaszków nie widać na zdjęciu, ale siedzą mu na ramionach)
Wejście na teren właściwego klasztoru
Klasztorny dziedziniec
Wąskie schodki prowadzące do celi św. Franciszka
Mostek nad wąwozem
Widok na klasztor z drugiej strony wąwozu
Franciszek wraz z towarzyszami kontemplują niebo
Trusia przy kamiennym ołtarzu św. Franciszka
Takie piękne lasy wokół
W Asyżu:
Twierdza widziana z uliczek Asyżu
Pod Bazyliką św. Klary
A tam u góry Duomo
Piękna rozeta w fasadzie Bazyliki św. Klary
I cała fasada
Asyż widziany z placu-tarasu przed bazyliką św.Klary
Jedna z miejskich bram
Główny plac w mieście, ta budowla z kolumnami to Tempio Minerva- obecnie kościół, kiedyś fragment rzymskiej świątyni
Chiesa Nuova- kościół zbudowany w 1615r. w miejscu, gdzie stał dom rodzinny św. Franciszka
Fontanna na Piazza del Comune
W drodze do Bazyliki św. Franciszka:
I już jest- Bazylika- kościół górny, ten, w którym znajdują się freski Giotta.
Nasza Turystka wraz z Bratem i Kuzynem
Krużganki Bazyliki
Asyż widziany z drogi powrotnej- Bazylika św. Franciszka to ten kościół po lewej
Trusia spaceruje wzdłuż fontanny przy kościele Santa Maria degli Angeli.
Porcjunkuli fotografować nie wolno, fresków w Bazylice ani grobu świętego Franciszka też. Musicie sami pojechać i zobaczyć. Warto:)
czwartek, 24 września 2009, dsmiatek
