Im bardziej człowiek się cieszy na coś i tego oczekuje, tym bardziej boli rozczarownie. Banalne, wiem, ale jakoś nie mogę się nauczyć tej prawdy. Tym razem miało być inaczej, a wyszło jak zwykle. Tak jak z naszymi piłkarzami.
W ramach dygresji - po 15 latach twardej postawy i nieoglądania piłki nożnej - przełamałam się. Nie wiem, skąd mi to przyszło, ale podczas tych mistrzostw oglądałam nie tylko mecze Polaków, ale też Szwajcarów. I nawet mi się podobało. Nawet podjęłam próbę zrozumienia zasad gry! Nie poznaję siebie po prostu. Ale może przychodzi taki czas w życiu człowieka, że łagodnieje... :)) Koniec dygresji.
Mój M. twierdzi, że nie ma przyjaźni między kobietami. Że dla każdej kobiety prędzej czy później - mężczyzna staje się centrum świata i przyjaciółki odchodzą w zapomnienie. I że im prędzej pozbędę się złudzeń, że jest inaczej, tym lepiej. Do tej pory na takie teksty odpowiadałam stanowczo: "g*** prawda!". I przekonywałam, że ze mną będzie inaczej. Że mężczyzna, owszem jest ważny, ale nie zastąpi przyjaciółek/koleżanek... Słowem - nawet najwspanialszy mężczyzna nie zastąpi ploteczek przy winie do późna w noc, wspólnych zakupów, komentowania klat sportowców i strojów innych kobiet. Trwam więc w tym przekonaniu jak w okopach św. Trójcy i tylko czasem przemknie myśl, że może się mylę.
Dziś znów mnie to uderzyło. Z całą siłą. No dobra, sytuacja rozwijała się prawie od 3 miesięcy... ale do tej pory łudziłam się, że kiedy minie pierwsze "zauroczenie" (piszę w cudzysłowie, bo byłam przekonana, że to "uczucie z rozsądku") - sytuacja się ustabilizuje, że czasem po prostu należy przeczekać burze na innych frontach. Dziś jednak nie ma wątpliwości. Kolejne odwołane spotkanie tylko dlatego, że ważniejszy jest on. Nawet maila nie ma kiedy napisać, taka jest zaaferowana nim i karierą. Nie piszę tego, by się skarżyć. Po prostu stwierdzam fakt - przyzwyczajam się do myśli, że w jej życiu nie ma dla mnie miejsca.
Wyszedł mi strasznie egzaltowany ten wpis. Ale już mi lepiej. Wracam teraz do nauki i planowania weekendów wakacyjnych...
niedziela, 15 czerwca 2008, feeria