Zeszły tydzień spędziłam w Andaluzji. Z dala od jeziora i jego spraw, z dala od szkoły i stresu wyboru specjalizacji... Za to z innym stresorem u boku, ale cóż, nie można mieć wszystkiego...
Nareszcie nadrobiłam brak słońca, opaliłam się, odpoczęłam, trochę pozwiedzałam - a na dodatek mam cud-torebkę i cool buty... Czy można chcieć więcej?
Niestety wystarczyło 12h na polskim gruncie, żeby dopadła mnie angina. W gardle mam najgorszą z sytuacji, które pokazują na reklamach pastylek do ssania - z tym, że w realu żadna nie skutkuje. Za oknem maj a ja czuję się listopadowo...
...i czar andaluzji w sercu prysł jak bańka mydlana....
niedziela, 04 maja 2008, feeria