Kolejna gala KSW za nami i kolejna wygrana naszego Strong Mana. Czy zasłużona? Jego przeciwnik, James Thompson dał wyraz swemu niezadowoleniu z werdyktu KSW. Cóż, walka była na tyle ciekawa i wyrównana, że sam byłem zaskoczony tym, że nie przyznano dogrywki.
Najważniejsze jest, iż nasz znany i lubiany siłacz, dał radę i zemścił się na swoim oprawcy. Pojedynek tych współczesnych gladiatorów, no cóż, był widowiskowy i dało się czuć emocje. Kiedy Mariusz Pudzian Pudzianowski leżał w parterze z Thompsonem, aż się chciało krzyczeć, aby wstał. Kiedy Mariusz zaczął przejmować inicjatywę, aż człowiek skakał tyłkiem po siedzeniu i dopingował sportowca swojskim: Jebnij mu, kurwa!.
Pierwsza runda, była bardzo na niekorzyść Polaka. Często leżał pod Jamesem i przyjmował tłuczki na głowę, ale mimo to jakoś się tam bronił. Dlatego też pierwsza runda dała mu wycisk i widać było zmęczenie na twarzy Pudzianowskiego. Ale potem, jakby się przełamał i sam poszedł w natarcie. Nie dawał się przewrócić, a jeśli już, to najczęściej upadał tak, aby mieć lepszą pozycję nad przeciwnikiem. Dużo kulania po macie i uciekania, ale w stójce ewidentnie i niepodważalnie górował Mariusz.
Co mnie miło zaskoczyło, to postępy jakie zrobił Polak. To nie ten sam zawodnik, co na początku. Widać że poprawił kondycję, nauczył się uciekać z dźwigni i trudnych, parterowych sytuacji. Mimo króciutkich rączek, wytrenował fajny sposób ciosów w stójce. Nie jestem ekspertem, ale tak to przynajmniej wygląda. Kiedy Thompson zaczął krwawić, przeczuwałem już jak ta walka się skończy. Aktem desperacji Anglika, było wyplucie ochraniacza na zęby. Dla mnie jest to równoznaczne, z przegraną, choć są ludzie którzy się zgadzają z Thompsonem. Cóż, ich sprawa.
Należy też poruszyć to, jak Thompson się zachował po walce. Po zabraniu prezenterowi Jerzemu Mielewskiemu z Polsatu mikrofonu, zwrócił się do Polskiej publiczności tymi o to słowami:
Fucking joke! Give Mariusz a big round of applause! Come on! What a fucking joke! Come on. I thought KSW was many timest to be serious! If you can watch that back, hand on heart and call it serious than you are fucked! KSW is going down the FUCKING toilet!
W tłumaczeniu:
Pierdolony żart! Dajcie Mariuszowi duży aplauz. No dalej! Co za pierdolony żart. No dalej! Sądziłem, że KSW wielokrotnie wydawało się poważne. Jeśli obejrzycie to jeszcze raz, z ręką na sercu i określicie to jako poważne to jesteście popierdoleni! KSW spływa do jebanej toalety!
Chłopak ma problemy z przegrywaniem i widać, że przegrana pojechała mu po ambicji, ale żeby tak się ze szmacić przed publiką? Przypomniało mi to trochę odbieranie sobie mikrofonu w WWE, ale jak widać Thompson też lubi teatrzyki. Może powinien spróbować właśnie tam swoich sił? Dodatkowo, ze złością cisnął wręczonym mu, pamiątkowym pucharem w dziennikarzy, którzy prowadzili relację na bieżąco z całej gali.
Walkę można podsumować krótko. Mariusz wygrał, zrobił postępy i pokazał na co go stać. James, pokazał się z najgorszej z możliwej strony. Nie dość że przegrał, wypluł ochraniacz na zęby, to jeszcze Kolos skandalicznie zachował się po samej walce. Dla mnie, wynik tego pojedynku jest jak najbardziej uzasadniony.
Brawo Mariusz! Brawo Polska!
niedziela, 27 listopada 2011, swat44