A po Świętach długi weekend, który spędziłam w łóżku pod kocykiem z bólem gardła, pokasłując. No cóż każdy ma takich długi weekend na jaki sobie zapracował, a ośmiomiesięczne L4 nie dawało mi zbyt wielkich szans na sukces. Udało mi się jednak zaliczyć piękny Asinowy ślub i w niedzielę przyjąć gości królewską ucztą po włosku - czyli pizza plus sałatka.
W czwartek było kino z siostrami. Dawno już nie wychodziłyśmy razem. Szkoda, że robimy to tak rzadko, bo bardzo lubię nasze spotkania. Obejrzałyśmy "Puzzle" debiutującej argentyńskiej reżyserki. To taki film o spokojnym tempie, zwykłych ludziach i ich małych-wielkich dramatach. O kobiecie, która jak wiele znanych nam mam, cioć i babć, podporządkowała swoje życie innym i stała się dla nich niewidzialna. W pewnym momencie jednak zaczerpnęła oddech. Kino a la Mike Leigh - trochę społeczne trochę osobiste. Po nim mam ogromną ochotę ułożyć sobie puzzle z minimum 1000 elementów.
W piątek "W lepszym świecie" Susanne Bier w ramach zagadkowo brzmiącego Festiwalu "Lato w drodze" (dlaczego w maju?). Niesamowicie poruszający obraz dotykający trudnego tematu przemocy w sytuacjach codziennych i wyjątkowych, dotyczącego dorosłych i dzieci, pokazujący temat z różnych perspektyw - sprawcy i ofiary. Film, który stawia mnóstwo trudnych pytań - w tym dla mnie najtrudniejsze: jak się wobec niej zachować, by ochronić swoją godność i wartości, w które się wierzy? Reżyserka nie daje prostej odpowiedzi, bo taka nie istnieje, ale jest o czym myśleć jeszcze długo po seansie. Polecam.
Dziś zmagam się, jak co roku, z tematem szparagów bez spektakularnego sukcesu. Wypróbowałam niezły przepis na zupę szparagową z ziemniakami i kurczakiem z portalu kwestiasmaku.pl. Całkiem smaczna. Dobra dla tych, którzy lubią czasem pójść na łatwiznę.
sobota, 07 maja 2011, walerkowo