Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Autor:
Zapamiętaj Jeżeli się nie zalogujesz, przy twoim komentarzu pokaże się numer IP. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

romualdszeremietiew

Pan Jan Fiedor
Dziękuję Panie Pułkowniku. Słowa uznania z Pańskiej strony cenię ogromnie.

2009/11/09 15:38:50

Gość: Jan Fiedor, *.neoplus.adsl.tpnet.pl


Szanowny Panie Ministrze,
Pełniąc służbę w Pionie Ministerstwa Obrony Narodowej odpowiedzialnym za Uzbojenie i Infrstrukturę, od samego początku Pana szefowania - do dnia ostaniego "dawkowałem" Pana licznymi problemami, które ani nie ułatwiały Panu życia ani nie przysparzały kariery (na pewno dobrze to Pan pamięta). ale za to były istotne dla dla Sił Zbrojnych Najjaśniejszej Rzeczpospolitej.
Na różnych stanowiskach, w 14 letniej służbie w MON, podlegałem 6 wiceministrom. Niemniej, choć upłynęło sporo czasu, chcę podkreślić, że sposób w jaki Pan załatwiał sprawy będące w moim obszarze, zasługuje na uznanie i szacunek. Z persektywy czasu, nabieram coraz większego przekonania, że stał Pan stanowczo na przeszkodzie wielu układów, które chciały łatwo zarobić pieniądze na inwestycjach zbrojeniowych w MON. Zamieszanie jakie wokół Panu uczyniono kosztowało zaledwie drobne ułamki promila zarobków jakie uzyskano na mało klarownych i mało kompetenych decyjach jakie zostały podjęte w kolenych latach po Pańskim odejściu .

z poważaniem

Jan Fiedor

2009/11/03 22:53:27

Gość: Konserwatysta, *.internetdsl.tpnet.pl

"Nawet pomimo wewnętrznej potrzeby poznania prawdy człowiekowi trudno przychodzi na myśl sprzeciw wobec polityki rządu zwłaszcza w czasie wojny. Nadszedł czas kiedy milczenie jest zdradą". M.Luter King.

2009/09/22 14:44:09

Gość: Andrzej, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Oj drodzy Panowie to nazywa się robienie żartu z pogrzebu - wszak sam uśmiecham się z tej wypowiedzi pod wąsem. Myslę że będzie mi jak i Panom wybaczone.

2009/08/29 16:33:15

romualdszeremietiew

Krzysztof,
nie wiem czy powitanie trumny jest już pogrzebem. Pewnie nie więc masz rację. Natomiast w sprawie "filigranowych blondynek" - gorzej by było, gdyby to byli FILIGRANOWI BLONDYNI.

2009/08/29 12:52:24

Gość: Krzysztof Borowiak, *.icpnet.pl

O ile zgadzam się z większością Twoich uwag, mizerię kadry "dowódczej" w szeregach MON mieliśmy okazję obaj - każdy na swój sposób - poznać w tym samym okresie, o tyle dwa sprostowania:

1. Gen. Skrzypczak nie uczestniczył - z tego, co mi wiadomo - w pogrzebie poległego kapitana Ambrozińskiego, jego krytykowana przez Klicha wypowiedź pochodzi z powitania trumny z zabitym oficerem na polskiej ziemi.

2. Postać gen. Skrzypczaka nie jest jednoznacznie - przynajmniej dla mnie - pozytywna. Bo jeśli oficer tworzy wokół siebie image kobieciarza, który cięty jest na filigranowe blondynki i chętnie folguje sobie w związkach pozamałżeńskich - i nie walczy z takim wizerunkiem (moje cytaty pochodzą z prasowych relacji o postaci Generała), to w konfrontacji z wizerunkiem przedwojennego oficera wychodzi dość problematycznie. We wspomnieniach osobistych (bo stykałem się z nim kilkakrotnie) robił wrażenie showmana przywiązującego wielką wagę do swego odbioru w oczach otoczenia.

Ale - jeszcze raz - generalnie Skrzypczak miał rację krytykując to, co się dzieje w MON pod rządami światłego psychiatry Klicha.

Pozdrawiam Romku!

Krzysztof

2009/08/28 21:31:09

Gość: kaz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Leopold dobrze widać śledził media i teorie zamachu na wieże w USA. Wystarczy przejrzeć taśmy naszych korespondentów w czasie tej tragedii a szczególnie relacja Maxsa Kolonko i analiza staje się jasna. A Maxsio mówił że wieże ktoś kupił i jak pamiętam dobrze i to bardzo dobrze ubezpieczył a miał to się dziać na kilka miesiecy przed zamachem. Kolejny korespondent mówił że tego dnia nie wszyscy przyśli do pracy w tym centrum , jeszce inni co nie byli w pracy pijąc piwo na dachach budynków fotografowali wbijające się samoloty w wieże.

2009/08/28 18:34:47

Gość: Leopold, *.internetdsl.tpnet.pl

Wielce Szanowny Panie Ministrze. Pozwolę sobie na uwagę do pańskiego komentrza odnośnie "ataku" na U.S. w 2001. Wszelkie niezależne od reżimu źródła eksperckie w Stanach wskazują na wyjątkowe zbiegi okoliczności w tej sprawie. Co jest jeszcze ciekawsze szerokie grono osób, które zdecydowały się mimo licznych represji ze strony tamtejszych władz na niezależne zbadanie tej historii twierdzi, że to "wewnętrzna" robota.

2009/08/28 16:39:22

Gość: Szymon z Katowic, *.c201.msk.pl

A mnie się zdaje, że nadchodzą czasy gdy urzędasy z MON-u winne być kontrolowane przez prokuraturę (sądy!) na podstawie zarzutów o zaniechania skutkujące śmiercią naszych żołmierzy w Afganistanie (w Iraku także)!!! W szczególności dotyczy to p. Klicha. Jego akcja publicznego besztania generała, to mimo wszystko mataczenie [Typowe dla miłościwie nam panujących PO-komunistów]. Dobre obyczaje nakazują autoryzowanie wypowiedzi ustnych popełnionych w niewielkim gronie. Takie wypowiedzi, aby uznać je za wiarygodne stanowisko, winne być oficjalnie potwierdzone. Sposób w jaki p. Klich próbował ośmieszyć gen. Skrzypczaka to pomówienia ścigane z mocy k.k. na wniosek pokrzywdzonego!

Z drugiej strony, skoro ma być cywilna kontrola nad armią, to opinia publiczna musi mieć dostęp do wiarygodnej informacji oraz do rzeczowych opinii ekspertów. Kneblowanie ust oficerom pod pretestem łamania dyscypliny [zakaz komentowania wyczynów przełożonych], to mimo wszystko cenzura prewencyjna niezgodna z Konstytucją! O ile dobrze pamiętam, to w wojnie z terrorystami uczestniczymy 8 lat. II wojna światowa trwała 6 lat. Sprzęt i uzbrojenie, używane na jej początku w końcowej fazie był przestarzały [dotyczy czołgów, samolotów, amunicji, itd.]. Gdzie i kiedy urzędasy z MON-u zorganizowały zaplecze [konstruktorów nowego uzbrojenia] zajmujących się dostosowywaniem wyposażenie wojska do zmieniających się warunków prowadzenia wojny?

Walczymy w Afganistanie, bo wykonujemy zobowiązania sojusznicze. Ale walczymy tam jak kucharze. Uzbrojenie kupujemy jak garnki. Z podobnie pozyskanego uzbrojenia, to jedynie Don Kichot umiał zrobić zacny pożytek walcząc z wiatrakami ...

2009/08/24 10:47:52

Gość: kary, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Twarde pytania do ministra Klicha z MON-u postawił wiceminister Szeremietiew w programie Horyzont wyemitowanym w TVN-24 dziś 22.08.2009 r ok.18.15.Włosy stają dęba,gdy dowiedzieliśmy się co te zatwardziałe urzędasy wymyślały w MON-ie w sprawie żołnierzy wysłanych na wojnę do Afganistanu, jak chociażby możliwe wydanie amunicji gumowej zamiast typowej bojowej w feralnym dniu walki z talibami ,kiedy zginął kapitan Wojska Polskiego.Panowie biurokraci z MON-u w Afganistanie jest wojna a wy dranie bawicie się w szachowych żołnierzyków. Tam ginie nasza młodzież. Tam robi się bagno.Kadra coraz bardziej napięta. Generał Skrzypczak odsłania dramat Armii. Przerażony Minister Klich jak pajac opowiada w tym czasie pierdułki.Gdzie zasnęła Sejmowa i Senacka Komisja Obrony.Pan Premier milczy a Pan Prezydent wypoczywa. Ludzie z MON-u bierzcie sie ostro do roboty bo śmierć coraz bardziej zagląda żołnierzom w oczy.

2009/08/22 21:59:54

romualdszeremietiew

Pan "pacyfista"
Nie uciekając od krytyki naszych przygotowań do obrony w 1939 r. proszę jednak zachować umiar. Jak by np. wyglądała obrona Finlandii, gdyby w dwa tygodnie od ataku sowieckeigo, z drugiej strony ruszyła na Finów Szwecja? Takiej zabawy "w dwa ognie" jednak nie miał marsz. Manerheim i o dalatego on nie wykonywał "niewykonalnego" rozkazu, jak to było udziałem gen. Kutrzeby. No i "drobiazg" - mimo uproczywej obrony i znacznych strat po stronie sowieckiej Finalndia musiała ulec: W nocy z 12 na 13 marca 1940 w Moskwie ustalono warunki traktatu pokojowego i podpisano go. Finlandia straciła 35 tys. km² swego terytorium, 430 tys. ludzi utraciło dach nad głową. Ludność scedowanego na rzecz ZSRR terytorium Finlandii, w tym mieszkańcy miasta Viipuri, opuściła przekazane ZSRR tereny, nie chcąc znaleźć się pod władzą sowiecką - ZSRR otrzymał w konsekwencji tereny fińskie bez zamieszkującej jej ludności (12% populacji Finlandii).
Odbiła to sobie później, idąc z Hitlerem na Stalina, ale utraciła po jego przegranej ponownie i do dziś nie odzyskała. Szczęściem Finów było, że ich kraj nie znajdował się na waznym strategicznie kierunku dla Stalina jak Polska. Stalin szedł na Berlin, a nie na Sztokholm i to chyba była główna gwarancja skuteczności fińskiej obrony.

2009/08/22 15:15:35

Gość: pacyfista, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

-gen. Tadeusz Kutrzeba stwierdził, że w 1939 r. wojsko dostało niewykonalny rozkaz obrony kraju.

Chyba tej maksymy nie znają partyzanci i zewnętrzni talibowie w Afganistanie, nie liczę terrorystów zabijających cywilów całkiem bezstronnych dla terroru, zastraszenia ogólnego. Dlaczego też gen Kutrzeba nie posłał tego telegrafem do Finów zagrożonych rzecz jasna od października 1939 tak samo jak my. Pewnie ich dzielny marszałek poddałby się od razu Stalinowi przerażony ryzykiem podjęcia walki z taką potęgą, skoro Polska uległa (z bolszewikami nie walczyć - rozkaz zdrada z 17 września).

Prawda jest inna, daliśmy ciała w 1939 jako elity kraju, narodu na całej linii! To były błędy w założeniach od samego 1918 roku i coraz większe po 1935, wtedy już nie było czasu na błędne zakupy, plany, założenia. Nie stworzono masowej obrony narodowej, nie powołano w mobilizacji nawet dość żołnierza żeby mieć przewagę, wywiad zawiódł na całej linii, dano się ograć agenturze wpływu w ośrodkach decyzyjnych, które nie miał dany wywiadu, albo były (tego nie wiem) ostatnim ogniwem zdrady - V kolumną, która chyba nadal operuje w polskich rządach i MON, może też i w armii. Przy czym tego odważnego generała bronię, ale co miałby z nim teraz Klich, prezydent zrobić? Nie może być rozprężenia w armii. Odwołanie było konieczne, na szczęście mamy 1800 pułkowników, jest kogo awansować, byle bez uczelni w Moskwie czy USA, czy gdziekolwiek. Lepiej w Polsce po 1989 plus kursy żeby znali specyfikę NATO.

Zwykły żołnierz robił swoje, a nawet więcej jak ów kapitan w Afganistanie który z Rosamaka czy nawet działa samobieżnego pańskiej konstrukcji powinien szyć do talibów. Ile pocisków 155mm rozwiązałoby sprawę z odpowiednią amunicją? Po co samoloty, czy zwłaszcza śmigłowce tak łatwe do zestrzelenia ich wkm 12mm, a nawet granatnikami przeciwpancernymi z bliskiej odległości.

Wojsko walczy bez artylerii, choć jeszcze za I RP nasze wojsko nie wyobrażały sobie walki bez niej. Zwłaszcza tego typu. Nasze wojska i miejscowi sojusznicy powinni talibów wręcz zasypać ogniem granatników, moździerzy, podać koordynaty do ciężkiej artylerii 155mm, do samolotów, zażądać ściągnięcia mniejszych kalibrów, np taki Amos na podwoziu Rosomaka, podwójny moździerz 120mm potrafiący przywalić także bezpośrednio, to jest broń na sotnie talibów, a nie działko 30mm w Rosomaku dobre do ostrzelania zbliżającego się samochodu i to raczej nie ciężarówki wyładowanej 20 tonami trotylu, bo jej nie zdoła zatrzymać raczej w "miejscu".

Tej wojny nie da się wygrać, weszła w fazę ciągłą o zmiennym nasyceniu walkami, trzeba wyszkolić armię miliona afgańców z policją, ich służbami, agenturą w szeregach talibów (niezawodny sposób, acz śmiertelność 99%) wycofać wojska, wciągnąć talibów, partyzantów w politykę pomagając im utworzyć kilka partii politycznych... i po nich w demokracji :) Kraj pokryć bazami z działami 155mm, rozpoznanie samolotami, obserwatorami i walić do nich nawet z 40 km z dużą celnością. Ludność wysiedlać z terenów zagrożonych walkami i tak lepiej będą mieć w miastach.

2009/08/22 09:45:29

Gość: kombai, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

Panie Szeremietiew ma Pan absolutną rację. Pan po prostu zna się na Wojsku i Pan ma odpowiednie przygotowanie fachowe, merytoryczne w przeciwieństwie do aż żal nazywać pajaca Klicha, któremu po objęciu obowiązku szefa resortu MON dano na wiceministra skompromitowanego procesem karnym generała Czerwińskiego a następnie drugiego hamulcowego z zagęszczonego komunistycznego betonu generała Piętasa. Pewnie sądzono ,że nie kto inny tylko te relikty komunistyczne będą trzymały kadrę krótko, jak wożnica konia za uzdę. Wynik tych kardowych posunięć jest przerażający. Dlatego też były minister J. Szmajdziński, pospolita czerwona miernota komsomolska z PZPR tak ostro zatakował generała Skrzypczaka w obawie przed pęknięciem betonu biurokratycznego w MON-ie. Ale idea generała Skrzypczaka nie pójdzie na marne, bo została wzmocniona w społeczeństwie oddolną krytyką cywilnego kierownictwa MON. Runą wkrótce betonowe mury MON-u, wywalą z hukiem Klicha i zaczną się poszukiwania kandydatów na resort MON-u. Panie Szeremietiew sądzimy,że bez pomocy Pana MON nie odbuduje swojej pozycji.

2009/08/21 22:02:12

romualdszeremietiew

Pan "proletariusz"
Zgadzam się co do meritum Pańskiej wypowiedzi. Koryguję sprawę tego militarnego wykształcenia posłów, etc. Oczywiście poseł nie musi być wojskowym ekspertem by zasiadać w komisji obrony i sprawować kontrolę cywilną. Powinien jednak posiadać umiejętność czerpania z wiedzy ekspertów (mają w sejmie na to pieniądze) i kierując się zdrowym rozsądkiem postępować. Czym innym jednak jest obsada stanowiska szefa MON. Tu dobre chęci nie wystarczą. Trzeba podejmować decyzje, A NIE DYWAGOWAĆ co się będzie robić. Przy czym sądzę, że gdyby min. Klich przyznał rację generałowi i zadeklarował, że podejmie kroki naprawcze, a generał ze swej strony przyznał, że forma jego wypowiedzi była niefortunna, to ... byłoby po aferze.
Tymczasem Klich zaczął się chwalić, że Skrzypczak się pokajał. No a panowie minister i prezydent postanowili udzielić mu "reprymendy". Otóż w wojsku nie karci się przy podwładnych, to narusza autorytet dowódcy. A czym byłaby ta "reprymenda"?
Nic więc dziwnego, że generał nie mógł pozwolić na coś takiego. Rzeczywiście jest człowiekiem honorowym, czego zdaje się karcący go nie rozumieją.
Ponadto - z informacji, które do mnie docierają, to w sprawie śmierci kapitana Ambrozińskiego są rzeczy, które naprawdę szokują. Nie mam jeszcze potwierdzenia (jak dotąd jedno źródło, jednak solidne). W każdym razie, jeśli to co wiem jest prawdą, to generał zareagował ŁAGODNIE.

2009/08/21 18:17:13

Gość: proletariusz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

To może oznaczać, że jeśli w skład sejmu nie wejdą posłowie posiadający wykształcenie militarne to nie będzie właściwej kontroli nad armią? Bzdura! Panie Romualdzie, wystarczy określić bezwzględną i surową odpowiedzialnośc za podejmowane decyzje. Chcesz być w komisji obrony narodowej, proszę bardzo ale podpisujesz się pod decyzjami i bierzesz pełną odpowiedzialność za to. Gdy będzięmy ścinać głowę przewodniczącemu tej komisji to członkom też - i nie ma znaczenia czy miałeś odrębne zdanie. Nikt nikomu nie nakazuje zajmować lukratywnych stanowisk. Pan generał nie powinien wysyłać na front żołnierzy, wiedząc że ich uzbrojenie jest niedostateczne a nasz wywiad nie istniejący. Pan generał z racji pełnionej funkcjie, z tytułu tzw. nadzoru, odpowiada za tą wstrząsającą śmierć. To co zrobił to jedynie próba zwolnienia się z tej odpowiedzialności. Zupełnie odrębną rzeczą jest bajzel panujący w MONie. Niestety w tej instytucji również stosowana jest zasada braku personalnej odpowiedzialności za decyzje. Polecenia przełożeni potrafią wydawać przez telefon komórkowy (wypadek Iskry) co w warunkach "pokojowych" jest zupełnie nieuzasadnione. Nawiązując teraz do Pana sytuacji, dziś komuś powinni "ściąć głowę" za cała tą szopkę z oskarżeniami o korupcję. Dopiero wtedy osoby decyzyjne zaczną się zastanawiać nad tym o czym decydują. W przeciwnym wypadku minie 100 lat zanim cokolwiek się zmieni. Tymczasem człowiek, który podjął błędną decyzję personalną dziś zajmuje jedno z najwyższych stanowisk w Polsce. Ludzie którzy uknuli cały ten spisek powinni po prostu siedzeć - wtedy ich następcy zaczną się zastanawiać czy warto podejmować działania pozaprawne, a jesli wykonują polecenie przełożonego to w naturalnej kolei rzeczy żądają polecenia pisemnego. Nasze socjalistyczne mózgi nawet nie dopuszczają myśli aby zażądać od szefa polecenia na piśmie - choćby odręcznego. Socjalostyczne mózgi szefów takie żądanie natychmiast postrzegają jak potencjalną niesubordynację. W wojsku niby wszystko odbywa się zgodnie z rozporządzeniami, ale w rzeczywistość jest inna, i o tej rzeczywistośći doskonale wiedzą ci wydający rozporządzenia. Zacznijmy pociągać do pełnej odpowiedzialności za wydawanie tych rozporządzeń - chętnych do ich wydawania będzie znacznie mniej i jest szansa że będą to ludzie kompetentni.

2009/08/21 13:56:50

romualdszeremietiew

Pan "jack_ryan"
Otóż to. Aby coś kontrolować trzeba się na tym znać. Nikt nie zrobi kontrolerem biletów osoby niewidomej, analfabety, a już na pewno nie znajacego zasad pobierania opłat za przejzady. No cóż jaki "profesjonalny" MON, taka i w konsekwencji będzie "profesjonalna" armia. I kto kontroluje cywilną kontrolę? Panowie politycy, "ponad podziałami", chcieli udzielić "reprymendy" Dowódcy WLąd. niczym jakiemuś psocącemu sztubakowi. Nie udało się, "sztubak" nie dał sobą pomiatac. Czołem panie generale Skrzypczak!

2009/08/21 09:17:07

jack_ryan

Cywilna kontrola nad wojskiem. Wedle mnie aby coś kontrolować trzeba się na tym znać. Jak skuteczna może być kontrola ze strony ministra wojskowego dyletanta? Czy nie powinno być wymogu posiadania odpowiedniego wykształcenia do bycia ministrem? Dlaczego w czasach gdy słowo"profesjonalizm" odmienia się przez wszystkie przypadki najwyżsi urzędnicy pozostają amatorami?
W przypadku generała Skrzypczaka politycy nie wahali się skorzystać z argumentu rzekomego zagrożenia cywilnej kontroli - zdziwiło mnie to bardzo bo pokazuje to ich olbrzymi strach przed wojskiem. Czy nie rozumieją że tu idzie gra o ludzkie życie? Zasłanianie się w takiej sytuacji frazesami o cywilnej kontroli uważam za godne najwyższej pogardy.

2009/08/20 21:11:51

romualdszeremietiew

sprawa Afganistanu.
Stabilizacja w Afganistanie jest zadaniem b. trudnym. Rejon ten chyba b. rzadko jeśli w ogóle bywa stabilny. Po ataku na USA (wrzesień 2001) Amerykanie niejako zostali zmuszeni do uderzenia na Afganistan z racji rządzących w nim talibów, którzy stworzyli bazy bin Ladena. Początkowo jednak wygladało to dość dobrze bo po ich/naszej stronie stanęli także Afgańczycy z północy (Massud). Wtedy jednak trzeba było wprowadzić masę wojska, opanować teren, sparaliżować opór i osłonić proces stabilizacji pro-zachodnich władz afgańskich.
Niestety, Amerykanie i sojusznicy, w tym Polska, nie zdobyli się na taki wielki wysiłek wojskowy (pamiętajmy Sowieci mieli 130 tys. dość "bezkompromisowego" wojska i też nie dali rady). Mówiłem: operacja zbrojna jako sposób - ok. No to na dzień dobry 500 tys. wojska i po pół roku nowy rząd afgański będzie stawał na nogi. Posłano coś 30 tys., ta liczba stopniowo rośnie, domagają się dowódcy, bo nie dają rady partyzantom. Koszty są coraz większe, a zwycięstwo oddala się.
Teraz nasz udział. USA są naszym strategicznym partnerem, dobrze o tym wiemy. Mam jednak wrażenie, że nie do końca to wiedza Amerykanie. Jesteśmy słabi militarnie i zadaniem nr 1 jest zbudowanie własnej w miarę nowoczesnej armii do OBRONY RP. Wniosek: udział i to zbrojny w misji sojuszniczej stsownie do naszych mozliwości. Sojusznicy USA poparli akcję amerykańską na różne sposoby, nie koniecznie wojskowo. W naszym przypadku stawiałbym raczej na działania MSZ niż MON, jesli mamy jakieś mozliwości dyplomatyczne. Tymczasem odnoszę wrażenie, że nasze służby dyplomatyczne śpią, a MON, kiedy tylko gdzieś "trąbka zagra do boju", siada na koń. A że koń raczej taki szkapiasty, to i efekt odpowiedni. Tymczasem używanie wojska, sprawa bardzo poważna, powinno być ostatecznością. W sprawie walki z terroryzmem coraz wyraźniej widać, że środkami wojskowymi, zwłaszcza tak ograniczonymi, wygrać się nie da. Trzeba ruszyć głową i poszukać innych sposobów - minister Sikorski znający Afganistan powinien się tym zająć, a nie minister Klich.

2009/08/20 08:25:42

Gość: Potraktowany, *.tampfl.dsl-w.verizon.net

Dziekuje Panu Szeremietiewowi za zajecie stanowiska i trafne przedstawienie calej sprawy. W Afganistanie jestesmy juz jakis czas. Mamy ministra Sikorskiego, ktory ma duze doswiadczenie z walki tamze, nawet jako korespondent to widzial i slyszal wiele. Podane tutaj przez Grzegorza informacje sa znane tym co chca sie orientowac we wspolczensych sprawach wojskowych. Szkoda jednak, ze nie siegaja po takie materialy ludzie odpowiedzialni za podejmowanie decyzji w Polsce. Smutne. Rozwalnie Ojczyzny trwa, a mowi sie o roznego rodzaju wzrostach, chyba jedynie w ilosci klamstw i robienia zamieszania. Podzielam opinie, ze bylo to wielkie poczucie obowiazku zolnierza dowodcy, i odwaga na jaka stac jedynie patriotow.

2009/08/20 03:17:32

Gość: , *.dyn.optonline.net

Minister powinien podac sie do dymisji, bo jest niekompetetny i naraza wlasne Sily Zbrojne. Szkoda, ze dobrzy generalowie takim podlegaja. Cale szczescie, ze Osrodek Prezydencki zareagowal dobrze i wsparl generala Skrzypczaka. Istota Wodza jest trafne przewidywanie, nie sa znane przewidywania ministra Klicha poza psychaitrycznymi, natomiast calosc przewidywal trafnie Szeremietiew, bo zna sie na wojsku i na sluzbie Polsce, tylko ze ciagle Polska rzadzi niemoc i najlepsi nie sa wykorzystywani dla sluzby publicznej.
Kresowiak

2009/08/19 23:17:10

Gość: Grzegorz, *.ssp.dialog.net.pl

Abstrachując od wyposażenia naszych żołnierzy, wojna w Afganistanie nie jest do wygrania. Zrozumiałem to już dość dawno, kiedy zobaczyłem zdjęcia lotnicze tego kraju, a szczególnie góry. To jest teren, na którym przeżyje tylko skorpion i Afgańczyk. Nie dziwota, że w całej historii Afganistanu, nikomu nie udało się go podbić. Chyba w zeszłym roku, jeden z amerykańskich uniwersytetów ogłosił wyniki pracy, analizującej tzw. konflikty asymetryczne. Po naszemu mówiąc, walkę Dawida z Goliatem. Przeanalizowano ponad 140 konfliktów od czasu II Wojny Światowej, w których jedna ze stron miała przygniatającą przewagę militarną i ekonomiczną. Tylko w 30% przypadków, kraje o zdecydowanej przewadze zwyciężyły. Z analiz tych wynikało, że szanse na zwycięstwo w Afganistanie wynoszą poniżej 10%. Dziś już gołym okiem widać, że przegramy razem z naszym wielkim sojusznikiem. Nie wiem czy są z tego jakieś wyraźne korzyści poza poklepywaniem po plecach naszych ministrów. Widoczną korzyścią na pewno jest to, że wojsko uczy się walczyć w realnych warunkach a nie tylko "dostarczać wodę". Każda nauka kosztuje, ale jak widać po ostatnim zdarzeniu, niektóre koszty są nieuzasadnione.

Co zaś do generała Skrzypczaka, to wykazał się on większą odwagą niż się wydaje. W czasie toczącej się wojny w Afganistanie, generał raczej niewiele ryzykuje. A ujmując się za swoimi żołnierzami (bo tak należy odbierać upominanie się o należyte uzbrojenie) miał właściwie pewność, że zostanie odwołany. Szkoda, że nie istnieje żadne odznaczenie za odwagę cywilną, bo mu się należy.

2009/08/19 12:42:16

Gość: Polak, *.adsl.inetia.pl

Przez te misje zagraniczne które nie maja nic wspólnego ze sprawą polską Wojsko Polskie jest niestety tylko zakładem pracy dla najemników.

2009/08/19 12:20:13

Gość: rekrut, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

No i co wy na to oficerowie i generałowie Wojska Polskiego.. Czy nie uważacie , że generał Skrzypczak zasłużył na najwyzsze uznanie albowiem walnął prosto w betonową zasłonę MON-u, którą tak mozolnie od dawna tworzą różne Piętasy i Stachowiaki zaś minister Klich nie panuje nad cywilnym kierowaniem resortem Obrony Narodowej.Zaś tam w Afganistanie jest wojna, na której wysyła się młodzież wojskową z Polski bez odpowiedniego przygotowania i zabezpieczenia.Czy ci salonowi generałowie i inni cywile psedoznawcy wojskowości z MON-u mogą dalej kierować resortem obrony, bez żadnych konsekwecji.Wsłuchajcie się w głos młodziezy, która stanęła murem za generałem Skrzypczakiem.

2009/08/18 18:37:20
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt