Na początku małe a-buuu.
Nie wiem czemu, ale przestało działać to zdjęcie co wkleiłem w poprzednim wpisie. A-buuu.
A teraz coś pozytywnego. Mrozy przedwczoraj przyszły mi w szkole na ratunek, ominął mnie sprawdzian z chemii. Jak to możliwe? Popękały węże do wody czy coś takiego. W każdym razie pozamykali kilka klas, bo coś tam zalało. Wiem, wiem. Nie powinienem się cieszyć z cudzego nieszczęścia (w tym wypadku dyrektora szkoły, woźnego i kogo tam jeszcze kto jest za to odpowiedzialny). Ale tak się nieszczęśliwie składa, że ich nieszczęście, to moje szczęście.
I co, mam płakać?
sobota, 10 stycznia 2009, hoszaman