do Nicei trzeba jechac zimą, i to kiedy człowiek zostanie juz dziadkiem z dobrą rentą. nalezy usiąść przy Promenade des Anglais, rozmyślać o liberalizmie i pisać pocztówki do wiernych klientów. Nicea stanowi najpiękniejszą scenografię dla statecznego mieszczanskiego trybu życia. morze jest tu zupełnie łagodne i rzeczywiście takie jak na nicejskich widokówkach. w pokojach karcianych grają w wista. starsze damy, osłaniając się liliowymi jedwabnymi parasolkami, powoli spacerują pośród ośniezonych palm z większościowym pakietem akcji stoczni w Southhampton w torebkach.
poszukiwacze przygód przyjeżdzają tu z Monte Carlo odpocząc między dwoma coup . Nicea jest stara i cnotlia. odwiedzają ją królowie i królowe, kiedy nie planują juz zdobywczych ekspansji, patrycjusze z Bazylei, którzy noszą czarne sudruty nawet na przedpoludniowe spacery, jakby udawali się na zebranie zarządu, zmeczeni krupierzy i kobiety pomiedzy czterdziestką a pięćdziesiątką, w pierwszej rozpaczy przekwitania. Nicea pozostała taka sama, jaką była w końcu wieku. nie jest modna, ma pieniądze i nawet dorożkarze są tu dandysami. trzeba tam pojechać, i pojadę zaraz, jak tylko zostanę dziadkiem z dobrą rentą. ( Marai )
a dla wielbicieli Pagnola - zakładka literacka. dzis 21:30
środa, 08 lutego 2012, provence