Wspomnienie Sylwestra i Nowego roku na bardzo długo pozostanie w mojej pamięci. Do ostatnie chwili nie wiedzialem czy pojadę do Niej. Czy wlaśnie z Nią spędzę początek roku. Ostatecznie udało się doprowadzić samochód do stanu używalności. Podróz raczej nie była długa ani nieprzyjemna ale w pewnym momencie rozglądałem się badawczo, szukając tablicy z przekreślonym napisem "Ziemia".
Po dotarciu na miejsce przywitał mnie śliczny PRLowski blok, za pewne ostatni raz remontowany w dniu śmierci Stalina [czepiam się]. Wszedłem na któreś, chyba drugie] piętro i przywitało mnie moje kochanie. Wyglądała oczywiście ślicznie. Spodnie jeansowe i czarna bluzka z seksownym dekoltem [znacznie utrudniającym skupienie myśli na czymkolwiek] wiązana na karku. Była też Jej koleżanka Ania, a po chwili dołączyła również Jej bratowa Aśka. Siedząc gaworząc, przyglądając się telewizyjnemu sylwestrowi i powoli acz konsekwentnie upijając dotrwaliśmy do północy, a potem wyruszyliśmy w teren pozdrowić wszystkich w okolicy i wspólnie wypiliśmy szampana.
Po powrocie czekało nas nas jeszcze amciu i piciu. Ale w krótce zmęczenie wzięło górę. Wziąłem szybki prysznic. Poszedłem do Jej pokoju. Po chwili weszła ubrana jedynie w satynową koszulkę.
Chciałem [nie wiem czemu - pewnie przez alkohol - włączyć komputer - to taki mój nocny odruch] spojrzałem na Nią i po nanosekundzie zastanowienia nacisnąłem wyłącznik. Zgasiła światło i położyła się na łożku a ja koło Niej. Ma słodkie mięsiste jak świeży owoc usta. Położyła się na brzuchu a ja całowałem Jej karczek i gładziłem ramiona i włosy.
Długo nie pospałem. A rano najwspanialsza bobudka o jakiej mogłem marzyć. I znowu Jej oszałamiający zapach i długie chwile leżeliśmy wtuleni w siebie. Ona obejmuje mnie i przyciska do siebie. Ja chciałbym jeszcze. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Mam ochotę Ją pożreć. Cały czas.
piątek, 05 stycznia 2007, sumbody