Liga NBA skupia wokół siebie różnych ludzi którzy kibicują w bardzo zróżnicowany sposób. Jedni są fanami całej ligi i po prostu koszykówki, która w tym przypadku stoi na najwyższym poziomie. Inni zaś na przykład trzymają kciuki za poszczególnych graczy, którzy bez względu w jakiej drużynie występują są ich ulubieńcami. Jednak pomimo wszystko najwięcej jest kibiców klasycznych czyli tych którzy wspierają swój zespół.
Właśnie dziś jednej z takich kibiców przedstawi swój mecz który będziecie mogli obejrzeć. Autorem dzisiejszego wpisu jest autor największego i w powszechnej opinii najlepszego bloga o Boston Celtics w polskiej blogosferze czyli Celtics House. Jak się chyba nietrudno domyślić jednym z dzisiejszych zespołów na jaki padł wybór będzie zielony zespół we wschodu Stanów Zjednoczonych.
"Gdy piszę te słowa, Boston Celtics AD 2011 znajdują się w dołku i przegrywają mecz za meczem prezentując żenującą grę w ataku. Oglądanie ich to prawdziwa katorga, dlatego z wielką przyjemnością wracam do mistrzowskiego zespołu AD 2008. Zespołu, który bardzo różnił się od teraźniejszego. Wówczas posty z serii Docs playbook nie miałyby prawa bytu. Najskuteczniejsze były bowiem najprostsze zagrania ISO dla Piercea lub rzucenie piłki do Kevina Garnetta w post-up.
Celtics od początku sezonu typowani byli jako faworyci do mistrzostwa. Zgodnie z oczekiwaniami dotarli do Finałów, gdzie czekali na nich odmienieni Los Angeles Lakers. Legendarna rywalizacja dwóch najbardziej utytułowanych drużyn w historii NBA wkraczała na kolejny poziom.
Cs wygrali dwa pierwsze mecze w Bostonie, po czym Finały przeniosły się do Staples. Lakers wzięli Mecz Nr 3 dzięki 36 punktom Bryanta i odzyskali wiarę w siebie. Mecz Nr 4 był kluczowy mógł dać Jeziorowcom wyrównanie, ale ewentualne zwycięstwo Celtów stawiało ich w trudnej sytuacji (3-1).
Lakers znali wagę tego spotkania i wyszli wyjątkowo skoncentrowani i zmotywowani. Ta energia przełożyła się na szybkie prowadzenie, a fani oszaleli. Lakersów napędzał wszechobecny Lamar Odom, który w pierwszych dziewięciu minutach samodzielnie górował nad Celtics w najważniejszych statystykach:
Kevin Garnett (16 pkt., 11 zb.) złapał dwa szybkie faule i powędrował na ławkę rezerwowych. Lakers nie zwalniali. Agresywnie atakowali obręcz, czego efektem było aż 15 wykonanych rzutów wolnych. Vladimir Radmanović dołożył dwie trójki i po pierwszej kwarcie wynik brzmiał 35-14. Kompletna dominacja. Najwyższe prowadzenie po 1. Kwarcie w historii Finałów.

Na drugą ćwiartkę Phil Jackson desygnował eksperymentalną piątkę nawet jak na mecz sezonu regularnego, a co dopiero na mecz Finałów. Na parkiet wyszli Farmar Vujacić Ariza Walton Gasol. Bardzo dobrą zmianę dał Ariza, który był aktywny po obu stronach parkietu. Trójka Vujacicia wyprowadziła Lakers na najwyższe tego dnia, 24-punktowe prowadzenie 45-21. Wtedy to zawodnicy z Bostonu zaczęli dawać oznaki życia. 12-0 run Celtów obudził resztki nadziei. Swój dzień miał James Posey, który zdobył w tej części 10 punktów. Po chwili wszystko wróciło jednak do normy. Akcje 2+1 Fishera i Gasola, a także szalona trójka Farmara na koniec 1. połowy dała gospodarzom 18-punktową przewagę 58-40 i przechyliła momentum ponownie na ich stronę.

Na trzecią kwartę Boston wychodzi z nowym, agresywnym nastawieniem. Sprawy w swoje ręce wziął Paul Pierce (9 pkt. w tej odsłonie; 20 w całym meczu) , który śmiało wchodził pod kosz. Mini run Celtów został po raz kolejny odparty i na 6 minut przed końcem 3Q Lakersi prowadzili 70-50. Od tamtej pory nic nie było już takie samo. Doc Rivers poczynił kilka świetnych ruchów. Niski, ale groźny w ataku skład House Allen Pierce Posey Garnett skutecznie rozciągnął obronę LAL. Eddie House dwa razy trafił zza łuku. Natomiast w obronie Doc przesunął Kapitana na Kobego Bryanta. Celtics nie musieli więc go podwajać, co wyraźnie ograniczyło efektywność w ataku Jeziorowców. Dunk PJ Browna na 1.7 sekundy przed końcem kwarty przypieczętował run 21-3. Bostończycy wygrali tę odsłonę 31-15 i wrócili do meczu. Shot-chart BOS z tej kwarty:

Niemożliwe stało się możliwe. Przegrywając 24-oma punktami na wyjeździe Celtics nie mieli prawa odrobić strat. Odrobili. Czwarta kwarta była już jak dwunasta runda bokserskiego pojedynku wagi ciężkiej. Punkt za punkt, kosz za kosz. Cs mieli kilka okazji, by objąć prowadzenie, ale LA trzymało się dzielnie. Duża w tym zasługa KB (10 punktów w tej kwarcie; 17 w meczu, ale 6/9 z gry). W końcu, na 4:07 przed końcem Eddie House (11 pkt., 2/4 za 3) trafił jumpera z prawego skrzydła wyprowadzając Celtics na 83:84. Staples Center w absolutnym szoku. Dwie niesamowite trójki Poseya (18 pkt., 4/8 za 3) i lay-upy Raya Allena (19 pkt., 9 zb.) ( up-and-under wzdłuż linii i ten słynny po objechaniu Maszyny) to bardzo niedocenione, a ważne punkty zwrotne tego meczu. Cs przetrwali dzięki dobrej dyspozycji z linii rzutów wolnych i wyrwali to niesamowite zwycięstwo, obejmując prowadzenie 3-1 w 7-meczowej serii. Był to najlepszy comeback Celtics w bogatej przecież historii klubu.
Polecam wszystkim obejrzeć ten mecz jeszcze raz. Popis ofensywy Lakers w 1. połowie, pokaz jak powinna wyglądać współpraca wysokich (Odom Gasol). Popis defensywy Celtics w 2. Połowie, którzy po przerwie dali sobie rzucić ledwie 33 (!) punkty, a sami nabili 57. To ten mecz w dużej mierze zaważył o końcowym triumfie Bostonu, 4-2."
Nic dodać, nic ująć.
DOWNLOAD
poniedziałek, 04 kwietnia 2011, torontos