NaturalBornUser to człowiek, którego na tym blogu reklamuję równie zawzięcie co bazę Hoth . Lecz za promocję płaci mi zdecydowanie mniej niż Pan Lucas, to i piszę o nim rzadziej.
Jednak dzisiaj na moje konto bankowe wpłynęła od niego świeża dawka gotówki, a to z powodu ukończenia pracy nad modelem pięcioosiowego żurawia samojezdnego marki Liebherr. Czuję się więc zobowiązany do szczegółowego omówienia w.w. pojazdu na łamach Studów.
Od czego by tu zacząć? Może od silnika? Tfu, silników! Na 10 kg masy wehikułu przypada 14 motorków. Dużo? Być może, ale mają co robić. Napędzanych jest 8 kół, tyle samo skręcanych.
Ciekawe funkcje? Proszę bardzo: światła, które świecą, podpory, które można (a chwilami nawet trzeba) wysunąć, i tłoki w atrapie silnika, które wykonują ruchy posuwistno - zwrotne. A wieża, która jest sercem każdego żurawia, mieści w sobie połowę wszystkich użytych w modelu jednostek napędowych (dla tych, którzy są na bakier z matematyką: 7), które zapewniają obrót i podnoszenie ramienia (waży 1/4 całości - 2,5 kg).
280 cm długości wpędzi w kompleksy każdego maczo.
Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że ten LTM 1200 naprawdę działa. Dla niedowiarków:
niedziela, 17 października 2010, kang-aroo