Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Komentujesz wpis:

Maratony najgorsze I

Autor:
Zapamiętaj Aby dodać komentarz na tym blogu, musisz się zalogować. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

popellus

Poszli za ciosem....
MARATON BIESZCZADY 47, 438 KM:)
13 PAŹDZIERNIK

way2a.com/track_details/1644,maraton-bieszczadzki

Pope

2013/05/13 07:50:42

Gość: rob, *.dynamic.chello.pl

brawo pjachu :) wpisuj wynik do ligi.
A w Biegu Pamięci biegł jeszcze Tomik ale wydaje mi się, że wynik chyba poniżej oczekiwań. Za to syn Ziggiego rewelacja. Tak szybko to ja nie pobiegnę chyba nawet za rok :)

2013/05/12 23:01:34

pjachu1

Dziś był ZIELONY Bartków. Po miejskich biegach niesamowita odmiana. Trasa 100% w lesie i po przyzwoitym asfalcie. Wyszło jednak znacznie wolniej niz się spodziewałem. Ostatnio (2 tyg) nie biegałem szybko. Była "połówka" w Jeleniej po 4.50 tydzień temu. I jakoś nie byłem w stanie dziś wskoczyć na 4.20 (tempo piątek i dwójek z połowy kwietnia). Dyszka zaliczona w 45.54(aż, bo życiówka i tylko, bo miało być szybciej)
Maciek zadowolony!
Bartków - polecam!!!

2013/05/12 22:54:18

wyspio_biega

A my wczoraj z bratem-rzeźnikiem spontaniczny maraton Masywu Śnieżnika. Mój trzeci w przeciągu trzech tygodni. Namawiałem Popa na udział, ale niestety nie mógł. Wyszło 43,70km, z "zyskiem elewacji" 1800m, w 5:37, średnie tempo 7:43. Pogoda koszmarna, czyli idealna na trening. Przez pierwsze 3 godziny ulewa, potem mżawka, ostatnie dwie godziny już bez deszczu. Ból po wydatku na dobrą kurtkę minął. Brat przemókł i zmarzł na śnieżnickiej połoninie, biegł przykurczony dopóki nie zbiegliśmy kilkaset metrów niżej. Całość w mokrych butach - potrzebowałem takiego treningu. Były fragmenty, gdzie trzeba było omijać błoto i kałuże, nie dlatego żeby się nie zamoczyć, ale żeby nie stracić obuwia. Strasznie się na tym skakaniu z kępy na kępę traci, bo błoto jest głównie na płaskich fragmentach.

Kącik Kotliniarski - zmapowaliśmy kolejne 20km biegu wokół Kotliny. To ostatni lap (bez 300m końcówki) connect.garmin.com/activity/311280289. To najtrudniejszy fragment całej trasy. Największe podejście, ale przede wszystkim najdłuższy zbieg (850m w pionie). Na tym odcinku sa dwie pułapki nawigacyjne - pierwsza jakieś 300m w pionie od szczytu, gdy do zielonego szlaku dołącza czeski czerwony. Tuż za drewnianym pomostem trzeba odbić w prawo do lasu z czeskiej ścieżki i trzymać się zielonego. Potem już za Międzygórzem przy podejściu na Igliczną czerwony wchodzi do lasu w niewidocznym po wycince drzew miejscu, a ścieżka po maszynach leśnych prowadzi prosto. A przy sanktuarium niespodzianka - droga z kostki brukowej, rok temu jej nie było.

A dziś wygrałem z Kemboim. Byłem po drugiej stronie rzeki, kiedy zauważyłem, że sie zbliża do mostu, z którego chcialem zrobić mu zdjęcie. Starał sie jak mógł, ale mimo wózka z dzieckiem, dobiegłem na miejsce pierwszy i zdążyłem pstryknąć fotkę. Nie wyglądał na zadowolonego;). Widząc dzisiejszą pogodę, cieszyłem się, że dałem sobie spokój z myślą o porawce CPN-u.

A w sobotę biegnę tu: www.sutr54.cz/. Ultra pod domem, 72km, cztery pętle po 18km i +/- 500m każda, bez wpisowego;)

Dziki - małżonka żałuje, że nie będzie Dzikiego w Farfurni. Czy może jednak przyjedziesz?

Fajka, Bury, Andante - będzie się działo! Wy też do Wołosatego?



2013/05/12 21:36:07

wojciech.staszewski

pict - czytałem na fbooku. fatalna przykrość.
fajka - fajnie, że biegniesz Rzeźnika z Johnsonem. trudno wyobrazić sobie bardziej dobraną parę :-)

2013/05/12 21:08:24

Gość: 1.marsz, *.dynamic.gprs.plus.pl

niewiele biegam (45 km/tydz.), starty odpuszczam (dziś dyszka w bartkowie), robię trochę ćwiczeń a' la hata joga i a' la chata sprawność
marsz

2013/05/12 20:41:35

pict

Wszystko opiszę jutro. Generalnie NIE JEDŹCIE DO BIAŁEGOSTOKU. Razem z 50-60 innymi biegaczami z czołówki (od mniej więcej 15 miejsca) zgubiliśmy trasę, bo nikt jej nie oznaczył, ani nie pilnował. Połówka wyniosła 23,6km. Na 15km byłem 25ty i wyprzedzałem. Na mecie... 110. To by było na tyle na dziś. Nie wszyscy powinni zostawać organizatorami biegów ulicznych.

2013/05/12 19:40:47

fajka

Johnson - trochę się nalało, ale błoto starałem się omijać i przeskakiwać. Nie zawsze się udawało. Wiesz, lubię błoto :) Więcej szkód narobiły kałuże i jeszcze niebłotne rozlewiska. Dziś już nie pada, przebija się słońce. Jutro w Sowich będzie dobrze.

2013/05/12 16:58:15

johnson.wp

Fajka - umiejętność szybkiego brodzenia w błocie pod górkę to najbardziej przydatny trening na Bieszczady :) A nalało Ci się do butów? Przed pierwszym Rzeźnikiem zrobiłem sobie maraton nad Wartą po podmokłych łąkach, żeby tego doświadczyć :) Miałem wczoraj nadzieję na coś takiego ale u nas piachy i piątkowe ulewy zdążyły wsiąknąć. Zresztą moje Inov Flyroc ochrzciłem już mianem dziurkaczy błotnych, super kołki mają...

Pope - to Ty mnie nauczyłeś, inaczej bym za Tobą nie nadążył na Przejściu :)

2013/05/12 12:52:24

popellus

Non omnis moriar!!!


JOHNSON używa kijków w Biegu!!!! Zapamiętajmy tę datę Kochani!!Ważna w dziejach świata.

Deszcz opanował wszystko nawet wyprawę w Bardzkie dzisiaj.
1,5
No nie dało się....
Wyspia szalały wczoraj, może się pochwalą:) Ładnie pogrzali....to wieści z tej strony gór.

Pope

2013/05/12 11:08:05

fajka

Johnson - Ja wczoraj znacznie krócej, warunki ekstremalne (deszcz, błoto). Długi, spokojny podbieg z Kamionek na W. Sowę, początkowo asfaltem, a potem czerwonym, w sumie 9,5 km ciągłego podbiegu. Potem dłuższą pętlą w dół (błoto, kamienie, korzenie, itp). Przed szczytem brodziłem w błocie, ale było ok. Z górki gładko, jak mówiłeś krótkie kroki, na śródstopiu. W poniedziałek, jak szlaki trochę przeschną zrobię 30 - 35 km., innymi trasami, góra - dół, góra - dół. Do Rzeźnika zrobię jeszcze kilka treningów po górach. Jestem dobrej myśli. Krem nabędę.
Miłego dnia Biegacze.

2013/05/12 09:43:30

Gość: , *.dynamic.chello.pl

Ziggi junior jest dowodem na to jak stopniowo gnuśniejemy już od szkoły podstawowej, oby on i jemu podobni nadal ruszali się a nie tylko klawiaturę

2013/05/12 06:48:59

Gość: , *.dynamic.chello.pl

kya baat hai kamilaapke soch vichaar aati uttam hain.lekin blog mein jo aaapne baatein likhein hain unka matlab bhi samjhaa dete to aacha hota..waise bahut badiya!!!

2013/05/12 00:13:14

zziggy

W sumie to chyba fajny bieg jest:) czasy nie powalają:/ jedyne co to tak swojska atmosfera.... Ja dałem dziś z siebie dużo (tętno cały czas 175-180) a tempo gorsze od życiówki i to znacznie... Nie wiem co się dzieje, kolejny nie udany start :( idę sobie jutro wolno pobiegać.

Jest jednak światełko w tunelu a mianowicie moje dziecko :) 15 lat i prawie z marszu 19:17 na piątkę:) ma chłop talent, tylko po kim????;)

2013/05/11 23:47:40

Gość: , *.dynamic.chello.pl

nie piszą bo czytają www.blog.pl/blog-ocochodziwbiegu_blog_pl/

2013/05/11 23:34:35

Gość: podopieczny_bartek, *.dynamic.chello.pl

No i jak nasi dzisiaj w biegu pamieci???? Wojtek nic sie nie chwalisz, a podobno bylo 8 msc open na dyche?!

2013/05/11 23:15:28

Gość: rob, *.dynamic.chello.pl

a jak tam nasi jutro ? kibicujemy komuś w Pradze i Katowicach?

2013/05/11 22:52:56

Gość: , *.icpnet.pl

Andante, będzie dobrze, czyli co będzie? Trzecia Połonina ?:) Bury mnie się wygadał, udzieliłem porady zdrowotnej i milczałem jak grób, zgodnie z zakonną regułą :) A niedawno zobaczyłem Was na liście, widać że przypadłość uleczona :) Poczekacie z Wyspio brothers w Wołosatem?
Fajka, raport z soboty. Razem 6h akcji, w tym 4,5h biegania. Najpierw 13km nad Wartą, po 5:09. W środku przerwa na konsumpcję, żeby sprawdzić jak się biega na wieprzowinie, a potem przejazd pod Dziewiczą Górę, na której 25x 1km i +/-1000m, po 7:40. Ćwiczyłem kijki i na razie obręcz barkowa zabiera sporo tlenu, ale tempo było na 10h w Rzeźniku. Tak to łatwo idzie na małej górce. Jak Twoje Sowie?
Fajka, nabądź zawczasu ten [a="www.sklep.napieraj.pl/product-pol-82-Krem-ochronny-Xenfit-Second-Skin.html]kremik [a/]. Mi się już prawie skończył i na dwóch nie wystarczy. Pozycja obowiązkowa na biegi ultra.

2013/05/11 20:18:42

pjachu1

Marcin Świerc - 10!!!
A jutro może do Bartkowa... jak przestanie padać.
Polecam ten bieg - szybka trasa, cały czas w lesie. 5 km i nawrót.
No to, zdrówko!

2013/05/11 19:25:41

beztlen

O...jest i kaznodzieja wśród nas czyli tych, którzy kiedyś chodzili a teraz biegają oraz tych, którzy kiedyś biegali a teraz chodzą:);
Panowie - miło Was było dzisiaj spotkać na III Biegu Pamięci:)

2013/05/11 17:11:09

1.marsz

coś dla ultrasów, chyba będzie dobre miejsce świerca

www.facebook.com/salomonrunningpl

2013/05/11 13:46:08

1.marsz

z trenerem znamy się przyzwoicie, widujemy rzadko, korespondujemy obficie
ale nigdy (poza nielicznymi wyjątkami potwierdzającym tę regułę) nie dostałem
cyferek wyznaczających tempa treningu: interwały, II zakres czy bnp - wszystko
na samopoczucie - szlag mnie jasny z tego powodu trafiał na początku ale powoli, stopniowo zacząłem tę swobodę doceniać i lubić

mnie samemu, przy wybujałych ambicjach i braku cierpliwości, byłoby trudno, prawdopodobnie nie przebiłbym się przez 3:30, zniechęcił i zrezygnował,
tego ostatniego jestem zresztą teraz blisko, jest kryzys, nie w relacjach z trenerem,
w organizmie i gospodarce, mam nawet teorię, że mają ze sobą coś wspólnego
marsz

2013/05/11 13:23:19

pjachu1

Silesia odpływa z deszczem...
Więc może za tydzień Opole - trasa nieprzyjazna wózkowi.
Zdrówko!

2013/05/11 09:28:10

andante78

Cześc! To ekipa na Rzeźnika się zbiera :-). Fajka, super :-). Wiem, że Bury się komuś już wygadał, że pomimo mojego odgrażania że już nigdy (nigdy nie mów nigdy), biegniemy (z puli organizatorskiej), trenujemy i jak to mówi premier Oleksy - wracamy i będziemy k... ostrzy jak brzytwa ;). Dziki, wiem, że Ty też wrócisz i dopiero się będzie działo. Wczoraj przebiegliśmy w szczerym słońcu Koniczynkę Trial Maraton (4:31), a w niedzielę biegniemy w deszczu (?) Silesię. Jak przeżyjemy (pamiętam Dziki o Twoim casusie), to powinno byc dobrze na Rzeźniku, choc wiadomo, że tam to dużo też zależy od pogody. Pozdrawiam!

2013/05/11 07:17:02

Gość: podopieczny_bartek, *.centertel.pl

Johnson, dla nas nagroda jest na mecie, po dobrze " pobiegnietych" zawodach:)

2013/05/11 01:21:35

johnson.wp

Dlatego jeśli trener komu potrzebny, to taki czuły, co z sercem spojrzy na zawodnika, a nie taki co postawi mu zaraz selekcjonerską poprzeczkę, bo z nim w mlodości nikt się przecież nie pieścił, a on przeżył i tak. Mnóstwo historii o selekcjonizmie i wyzrzucaniu na śmietnik slyszałem, może dlatego, że żaden ze znajomych nie ma słynnego nazwiska. To tzw "polska szkoła". Młodzik ma robić wynik dla klubu, młodzik jest nikim.
Jeszcze trzeba zdefiniować co to amator. Amator to nie były zawodnik klubowy co się do nas, talentów co najwyżej podwórkowych, uśmiecha fałszywie i mawia: my amatorzy...
Myślę jednak, że OK123 pyta o szkodliwe uzależnienie od biegania wśród nas - amatorów prawdziwych, którzy się zachłysnęli magią cyferek i uganiają się za nimi jak by im kto za to płacił, jak zawodnikom klubowym, a zaprawdę powiadam Wam, my nie odbierzemy swojej nagrody. Nasza zapłata jest gdzie indziej...

2013/05/10 23:01:24

piotrek.krawczyk

Tu Dziki
OK - mam w pracy kolegę, wszak Stowarzyszenie Terapeutów to głównie biegacze... :-) Krzysiek ma 32 lata. Jest kierownikiem Zespołu Pracy Środowiskowej, świetnym terapeutą, uczył się terapii w Anglii, potem u nas w stowarzyszeniu, był w młodości lekkoatletą. Był w szerokiej kadrze średniodystansowców, budowali w PZLA drugi Wunderteam. Krzysiek opowiada o treningach - kto przetrwa treningi ten będzie robił wyniki, kto nie robi wyników idzie na śmietnik, poszedł Krzysiek na śmietnik z kontuzją na całe życie, tych dwóch sekund na 400 metrów brakowało, mocniejsze treningi, nie ma sekund, trwała kontuzja, do widzenia. Tej bezwzględnej selekcji zawdzięczam świetnego partnera zawodowego i kolegę. To był sport wyczynowy. Ale amatorski czy nie próbuje tak właśnie rządzić? Plany treningowe. Weźmy klasyka, Guru Skarżyńskiego, plan na określony czas w maratonie. Kto przeżyje, na pewno osiągnie cel. Na tej podstawie Dziki może napisać plan treningowy na złamanie 2 godzin, kto wykona przygotowanie i BPS, na pewno zejdzie poniżej 2 godzin. Mój pierwszy i jedyny trener, bo w zeszłym roku wziąłem trenera, muszę to uczciwie napisać, zajechał Dzikiego. Uczciwie robiłem szybkość, podbiegi, po trzech miesiącach pierwsze ostrzeżenie - arytmia, skurcze dodatkowe. Takich treningów nie robiłem nawet w połowie, kiedy regularnie biegałem w okolicach 3:20, 3:15. A celem było 3:10. W tym czasie ani razu nie spotkałem się z trenerem, no raz na BPPW na ustaleniu celów, potem korespondencyjnie jedynie, Picta nie zajechał ten trener, Pictowi i innym pomógł, inny "materiał", może... Wziąłem trenera - psychologa, żeby ustawić sobie przede wszystkim głowę, taki był kontrakt z mojej strony, a tu 12 X 200 m po 2'30 itp, na tych treningach robiłhym teraz 2:55 jak skowronek, czułem to, że za mocno, ale trener mówi, miałem ambicje, zaufanie pełne, aż do pewnej granicy...
Tobie Pict życzę pobodzenia, a trener działał w dobrej wierze, Dziki też, nie ma tu winy. Może jedno wiem. Nie wierzę w korespondencyjne trenowanie, bez rozmowy, kontaktu, jak nie wspólnego biegania, to chociaż obecności trenera na treningu. Sorry John. Sorry Jurek Skarżyński, Daniels, sorry Peter Greif. To do Ciebie OK - o tym, jak Dziki pogorszył się, aż wysypał się... :-)
A Dziki dziś nic. Hania wróciła z Zielonego Przedszkola, czekaliśmy z innymi rodzicami 2,5 godziny, nie starczyło czasu na Dziki coś... Dziki

2013/05/10 21:28:51

Gość: maciek, 195.42.249.*

OK123: znalazłem kiedyś taki artykuł:
health.yahoo.net/experts/dayinhealth/running-may-be-harmful-your-heart
ale nie chcę go komentować.
W moim przypadku arytmia znacznie zmalała od kiedy zacząłem biegać, ale "Correlation does not imply causation" więc nie komentuję.

2013/05/10 16:08:51

wojciech.staszewski

OK, nie trafiłem jeszcze na taką historię po prostu

2013/05/10 15:46:27

ok123

Sorry, że wracam do tematu przerywając na moment dyskusję ultra.
Czy obecni na blogu dziennikarze (;-) moją może jakiś komentarz w sprawie, o której pisałem trzy dni temu, tzn. o kompletnym braku artykułów pokazujących problemy związane z bieganiem?
Tak mnie jakoś to interesuje...
;-)

2013/05/10 11:13:40

pict

Zrobiłem we środę piękny trening na bieżni. 10x 300m (58 sek lub trochę mniej każda) / 300 m truchtu i w niedzielę pierwszy raz w życiu odwiedzę Białystok żeby pobiec połówkę - postaram się biec na życiówkę, chociaż będzie to b.trudne... ale w końcu wyniki są w tym najważniejsze. Na emeryturze będę się mamił, że truchtanie przed siebie daje jakąkolwiek przyjemność. Przyjemność to ns i wyprzedzanie wszystkich w drugiej części zawodów no i przełamywanie własnych ograniczeń. Wszystko inne to romantyczne oszukiwanie siebie. Sport to sport ;-P ;-))))

2013/05/10 10:53:31

sten2013

Najważniejsze, że skończył się wiosenny okres gadania o życiówkach. Powoli dostawałem alergii na hasło "życiówka".

2013/05/10 10:01:54

Gość: , *.wroclaw.dialog.net.pl

i jak tu nie zauroczyć się waszym rzeźnikiem...
dziki - mam plan podobny ale lat więcej więc wiosen mniej (na realizację): jedna wiosna i dwie jesienie w zasadzie pozostały czyli tylko trzy strzały
marsz

2013/05/10 09:41:00

fajka

Miało być - Szybki Bill !

2013/05/10 09:17:04

fajka

Dzięki Stenie - Ty to jesteś Szybki Bill ?

2013/05/10 09:16:34

sten2013

Fajka - wszystko załatwione. Nocujesz z nami. To już 4 drużyny pod jednym dachem. To musi się zakończyć spektakularnym sukcesem.

2013/05/10 09:07:03

fajka

Tu Fajka.
Masz rację Czepiaczku, ten start przyszedł do mnie. Kocham góry i myślałem o Rzeźniku od dwóch lat. Jednak to nie takie proste znaleźć partnera. Kiedy Johnson zamieścił oficjalne ogłoszenie nie miałem problemu z podjęciem dezycji, bo ta już w głowie siedziała. Rozmowy z Johnsonem (dzięki za zaufanie, postaram się nie zawieść) i Dzikim (dzięki za długą rozmowę, rady, plecak, i w ogóle takie fajne podejście do tego, przecież nie łatwego dla Ciebie tematu), negocjacje (na szczęście prawie bezbolesne) w domu - i jest decyzja. Zgadzam się też z Tobą Stenie, że spontaniczne decyzje przynoszą wiele radości :) Wierzę w to mocno, choć Rzeźnik to dla mnie wielka niewiadoma. Jak dotąd na poważnie sprawdziłem się w górach raz, w Tatrach z Johnsonem, i wierząc Johnsonowi, który widział co mogę, jestem dobrej myśli, aczkolwiek pełen pokory, bo ja obdarzam góry miłością odpowiedzialną. Może to i szaleństwo, porywam się na Rzeźnika, ale wiele razy podejmowałem w życiu ważne decyzje w ciągu minuty, i były to decyzje dobre.
Nie się dzieje.. :)
Miłego dnia Biegacze.

Ps. Sten, wiem że mamy z Johnsonem spać tam gdzie Ty i Twoja ekipa. Napisz proszę coś więcej na: fajka@gazeta.pl

2013/05/10 07:58:56

piotrek.krawczyk

Tu Dziki.
Dziki przed pięćdziesiątką pobiegnie maraton poniżej 3 godzin, przyjdzie czas... :-) Na razie spadł mi kamień z serca, nomen omen...Johnson ma świetnego partnera, obiegani razem po Tatrach, Fajka rozwija się od roku jak za przeproszeniem Kamil :-), obaj, Fajka i Johnson, się cieszą, Dziki jeszcze jak się cieszy! Napisałem do Mirka, dyrektora Rzeźnika, jak jest. Jest Super Team! Na pewno! Dzięki Fajka! Dzięki Johnson, mój Mistrzu.
A Dziki dziś nic tylko rower. Wszystko na rowerze i wyłącznie użytkowo. Kontrakt z Uniwersytetem Medycznym, "poproszę o długopis, bo jestem na rowerze"... Razem 78 km z Bielan na Ochotę, potem Mokotów i oglądanie obiektu do wynajęcia na działania Stowarzyszenia, dalej Ursynów (Kabaty) w tym samym celu, Saska Kępa do naszego Klubiku, biuro na Białostockiej na Pradze Północ, po południu na konsultację na Bemowo przez Wolę, jeszcze Żoliborz w sprawach towarzyskich i Bielany do domu. Duża jest Warszawa. Dziki

2013/05/09 21:03:23

czepiak.czarny

Rob, późno, ale dzięki za ligę.

Kurczak, chciałabym biegać trochę inaczej, ale właśnie - nie powinnam. Mogę, wolna wola, ale to byłoby nierozsądne, zbyt kontuzjogenne. Przede mną jeszcze godziny ćwiczeń stabilizacji, by móc chęci zamienić w rozsądny plan.
Dziś bardzo mi dobrze z tym, że biegam, że od dawna jest bez bólu, kontuzji, tak, jak (generalnie) lubię. Jakiś progres w cyferkach też, ale przede wszystkim to frajda móc pobiec lekko 2 maratoniki w 2 tygodnie, a kiedyś złamać się na jednym (wiem, jeden i mocno byłby lepszy). Przyjemnie móc przesuwać granicę. Mieć przygotowanie, a co za tym idzie wolność w podjęciu decyzji, czy jutro pobiec dla zabawy coś dłuższego, bo taką mam chęć, a jakoś w plan da się włożyć ;-)

Nic, wczoraj minutówki, ciężko, niestety, nawet mały stan zapalny miesza. W sobotę życiówki nie będzie, tyle wiem wróżąc po samopoczuciu czy dzienniczku (choć tu może bardziej).
Po weekendzie mała przerwa w bieganiu na koniecznego rzeźnika, a po c.d. pracy pod maraton jesienny. Nie mogę się doczekać!

Fajka, pisałeś, że później, a ten start przyszedł po Ciebie.

2013/05/09 15:34:23

biegofanka

Zapisałam się na DFBG... ale na dystans tylko półmaratoński;)
chcę też pobiec półmaraton we Wrocławiu
a we wrześniu... czas na Zielone Sudety;), chcę po górach zamiast po asfalcie spróbować swoich sił;)

2013/05/09 13:16:33

biegofanka

Będziemy dopingować naszym ultrasom:))

2013/05/09 13:13:34

sten2013

BB jak by to powiedzieć? Trochę o Tobie i od razu przepraszam jeżeli coś pokręciłem;-) Wyszło jak w kawale o rozdawaniu rowerów na Placu Św. Piotra w Watykanie;-) Ale sens mam nadzieję został zachowany.
Tak przy okazji, Michał, który wtedy był ze mną, pobiegł w Łodzi na 3:11. Poprzednia życiówka z roku 2012 była w okolicy 3:45. Z tego wynika, że gdyby zaczął trenować i przestał robić te zabronione rzeczy, to chyba bez problemu zszedłby poniżej 3:00.

2013/05/09 12:05:19

beztlen

Bartek - to co napisał Bartosz sprawdza się do pewnego momentu (zresztą sam już się o tym przekonał - po ogromnym skoku wyników w dwóch ostatnich latach, w tym roku notuje regres mimo, że trenuje jeszcze intensywniej i wciąż zwiększa objętość), na dłuższą metę układanie w plan bodźców treningowych tak by organizm na nie reagował nie jest aż tak proste jak chciałby autor tekstu;
BB - znam bardziej subordynowanych, ale nie ma tragedii:), na szczęście jesteśmy amatorami i niczego nie musimy;
Piotrek - zastrzegłem, że chodzi mi o bieganie poniżej 3h, poza tym Ty wymykasz się wszelkim schematom:)

2013/05/09 11:45:57

Gość: 1.marsz, *.wroclaw.dialog.net.pl

biego - dzięki za zachętę, na razie jeszcze myślę na tą jedliną
pope - chętnie się do jakiś lajtowych górek prztytulę ale nic mi nie jesteś winien więc bez zobowiązań, tym bardziej, że tobie się butów nie opłaca wiązać na takie krótkie odcinki jak moje;)
marsz

2013/05/09 11:43:33

Gość: beautyanb, 89.174.7.*

Sten, ja mam nadzieję, że to nie było o mnie ;-) Nie zabronił, tylko zdecydowanie odradził, i nie gór w ogóle, tylko konkretny bieg ;-) No i nie jest fanem ultra. Ale ja też nie. I mam masę radości z trenowania właśnie pod dwa starty w roku - płaskie i po szosie.

Rob, historycznie to jednak wygląda tak, że najpierw zrobiłam postęp jak przestałam korzystać z planów internetowych i książkowych oraz tych dla zawodowców i zaczęłam po prostu biegać - tak, żeby mieć z tego przyjemność (z człapania nie mam). I dopiero jak z tego udało mi się co nieco poprawić, to doszłam do wniosku, że sama już nic więcej nie wymyślę. No i... dalej lubię biegać, a Beztlen najlepiej wie, jak bardzo niesubordynowaną podopieczną jestem ;-)

2013/05/09 10:36:23

sten2013

Mój wpis o tym, że na mieście się mówi o starcie Kołcza w Rzeźniku był całkowicie wyssany z palca i obliczony na prowokacje do dyskusji. Nic nie wiedziałem, że są prowadzone tajne negocjacje:-)
Byłem pewien, ze Wojtek odmówi. No bo jakby się zawieruszył w Bieszczadach to by było...

Wyspio - wieści są niepokojące, ale ekipa DFBG ma doświadczenie organizacyjne i jestem przekonany, że trasa będzie w miarę dobrze zaplanowana i oznaczona. Chociaż z tego co piszecie z Popem to jest całkiem prawdopodobne, że dystans może się wydłużyć

Johnson - fajnie, że masz nowego, mocnego partnera. Gdyby były problemy z noclegiem służę pomocą.

2013/05/09 08:23:38

popellus

Ojii będzie się działo:):):)

Pope

2013/05/09 01:03:16

Gość: , *.icpnet.pl

Wojtek- dzięki za rozpatrzenie wniosku Dzikiego, szkoda, że negatywne, jeszcze pobiegniemy przez nasze góry i to razem z wieloma spod Twego bloga, czuję to, a ul-trasa od dawna wisi nad moim biurkiem na trzech kartkach... :)
Pope- dzięki za to co do mnie napisałeś, wzruszyłem się...
Sten- dzięki za namiętne tyrady o radości z biegania, też nie ogarniam misternych planów :)
Dziki- Przyjacielu, nie martw się, teraz to już zupełnie, nasza misja jest znów w toku, bo szybko znalazł się godny zastępca. Rzeźnika pobiegnę z Fajką!! :) Pokażemy tym... no wiecie komu i co :)

2013/05/08 23:57:13

popellus

wrzucal bede;)
Achh te G.Zlote- to te z mojej strony...tam bedzie zabawa.Ja trase ta zrobilem w zeszlym roku z 30 razy.jest pieknie w zimie i w lecie,jesienia tez...poza tym to bedzie lipiec,bujna przyroda splata figle.
Co do Spalonej nie mam watpliwosci,Jagodna znam,Wyspio nic sie nie boj,mam tam ludzi,ktorzy w zimie utrzymuja te trasy,a w lecie sie swieynie bawia....ostatnio dzapan festiwal.Bieg w japonkach na Jagodna...
Oczywiscie przy calym szacunku do Twooich okololesnych dokonan...tamze.:)

pope

2013/05/08 22:37:59

wyspio_biega

Czołem!

Ja przestałem trenować i zacząłem biegać tej zimy i poczułem się nawet biegaczem. Zmieniła mi się technika, pojawił przysłowiowy luz w kroku, każde wyjście do lasu to trochę fartlek i bnp. Ale jednocześnie, pomimo wrażenia, że biegam lepiej niż kiedykolwiek, wiosenne wyniki na asfalcie były rozczarowujące. Bez konkretnego treningu nie mam szans na dobry start w maratonie. Ale trening zostawiam na potem. Teraz przełączyłem się w tryb ultra. W deszczową majówkę wykręciłem trzycyfrowy przebieg, wszystko w górach.
Najpierw w środę mocna piętnastka, żeby trochę podmęczyć brata-rzeźnika przed wybieganiem. W czwartek miał być maraton ze Spalonej do Kudowy po trasie wokół Kotliny. Ale wyszło tylko 33km. Dobiłem się w piątek szybką leśną dychą po 4:09. A w niedzielę wstałem rano i poszedłem w długą, wziąłem baton i kilka żeli, wodę zamierzałem kupić Pod Muflonem, ale w barze mają otwarte od 10, a była 8:30. Poiłem się więc prosto ze strumieni. Wyszedł spontaniczny maraton Gór Bystrzyckich z podejściami 1000m w czasie 3:51, czyli po 5:29, a marszu było całkiem sporo. Spotkałem też muflony, dwa razy w ciągu kilku dni.

mam te z info dla kącika Kotliniarzy - Trasy tego biegu, jak już wcześniej tu pisałem, właściwie jeszcze nie ma. Orgowie DFBG obiecali, że po zejściu śniegów zaczną ją nanosić na mapy turystyczne, ale chyba jeszcze nie zaczęli. Nie da się zrobić żadnego dłuższego mapowania, bo co parę kilometrów jest jakiś wątpliwy fragment. Dość jasno jest ze Srebrnej Góry do Barda i jeszcze trochę dalej, bo potem to już kompletny freestyle. Od Stronia do Bielic i od przełęczy Płoszczyna do Marianówki też jest ok. Tam fragmenty mam zmapowane jeszcze z zeszłego roku. A wątpliwości, które miałem wcześniej, potwierdziłem sobie w realu. Wejście na Jagodną to zagadka. Zbieg do Spalonej jest jeden i prosty, ale to nie tędy prowadzi wg orgów trasa. Ze Spalonej do Mostowic da się pobiec trochę po szlaku, potem ścieżkę, która jest na mapie, przecina siatka leśna. Trzeba ciągnąć dalej szlakiem. Po przekroczeniu granicy kolejna wtopa. Zamiast czytelnie prowadzić trasę niebieskim szlakiem do grani Orlickich, trasa prowadzi wirtualną ścieżką z mapy turystycznej. W rzeczywistości istnieje tylko jej fragment, potem przedzieraliśmy się przez pola, żeby ostatecznie dotrzeć do niebieskiego. Po grani prowadzi dość nieprzyjemny asfalt, ale trudno się zgubić. Można to prawie wszystko biec, ale cena może być potem wysoka, więc będzie raczej sporo chodzenia i oszczędzania sił. Do Orlicy jest łatwo nawigacyjnie, potem trzeba zbiec zielonym szlakiem do drogi asfaltowej po polskiej stronie. Organizatorzy wykreślili tam trasę wzdłuż granicy, ale to niemożliwe. Z asfaltu trzeba trafić na ścieżkę rowerową, która prowadzi na Jaworową Polanę, mieliśmy taką mgłę, że na samą polanę trafiliśmy lekko okrężną drogą. Potem mieliśmy ruszać w stronę Lewina i Kudowy, ale okazało się, że na krajowej ósemce był jakiś koszmarny wypadek i nie da się po nas przyjechać, zbiegliśmy więc do Dusznik. Zmapowałem więc jakieś 29km ze Spalonej do Jaworowej Polany (ostatecznie na pewno będą tu zmiany), plus ok 4,3km zbiegu z Jagodnej (ostatni lap. Trasa pewnie tędy ostatecznie poprowadzi, bo innej rozsądnej opcji nie ma).

Zobaczymy co wrzuci pope, od Srebrnej można nawet 30km bez zawieruszenia wyznaczyć.

Tymczasem,
wyspio

2013/05/08 22:26:11
  1   2   3 następne
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt