...czyli 10 imprez, o których marzę.
1. Maraton w Wiedniu
Termin realizacji - 2008. Już jestem zapisany, mam zarezerwowany nocleg, przygotowania w pełni. Miasto moich snów.
2. Bieg Rzeźnika
Termin realizacji - 2008. Kiedyś w Bieszczady jeździłem co rok. Ostatnio jakoś rzadziej trafiała się okazja. A przecież moją żonę poznałem w Bieszczadach :) Poza tym, że to niezłe osiągnięcie przebiec 76km po górach. Jednych z najpiękniejszych (to tak przy okazji).
3. Korona Maratonów Polskich
Czyli Dębno, Wrocław, Warszawa, Kraków i Poznań. W ciągu 2 lat. Przyjdzie czas rozpracować tę piątkę. :) Ślinka cieknie, wiem że jeszcze nie teraz. Poczekam - będzie lepiej smakować.
4. Bieg Katorżnika
Termin realizacji - 2008 lub 2009. Tak dla zabawy (hehehe). Niby tylko 7km, ale piękne wrażenia. Wystarczy mi srebrna podkowa :)
5. Maraton w Paryżu
Zobaczyć Paryż. Przebiec koło Lasku Bulońskiego. Zwiedzać biegając lest dużo lepiej niż biegać zwiedzając.
6. Midnight Sun Marathon w Tromso
Droga impreza, trzeba będzie na nią zarobić. Ale maraton za kołem polarnym - niesamowite. Bieg na granicy nocy polarnej.
7. Maraton w Lozannie
Podobno jeden z najpiękniejszych maratonów. Zdjęcia, które widziałem są imponujące. Chcę mieć takie zdjęcie jak biegnę na tle jeziora i Alp. :)
8. Maraton w Berlinie
Masówka. Ale za to jeden z najważniejszych maratonów w Europie. I podobno sprzyja biciu rekordów. Fantastyczni kibice, wspaniała organizacja. Tylko pokrywa się terminowo z Warszawą ;)
9. Maraton pod Mont Blanc
1000m przewyższenia + 42km w poziomie. Dlaczego ja tak kocham te góry?
10. Maraton w Bostonie
Jedyny powód dla którego jestem sobie w stanie wyobrazić wizytę w USA. Jeśli kiedyś uzyskam wyniki, które kwalifikują do tego maratonu - będzie trzeba tam pojechać. Na razie jeszcze dużo pracy...
poniedziałek, 11 lutego 2008, dostatos