kiedy rok temu w ramach postanowieñ noworocznych zak³adam sobie ro¿ne rzeczy do realizacji (pomalowaæ paznokcie, pój¶æ do kina) zapisa³am "zakochaæ siê nieszczê¶liwie" mia³am na my¶li jakie¶ fatalne zauroczenie w ¿onatym facecie albo co¶ w tym stylu. i nawet po paru (wow! chyba nie potrzebujê drugiej rêki ¿eby je policzyæ) drobnych zauroczeniach my¶la³am sobie "jest. zrobione. done." i nagle okazuje siê, ¿e si³a s³ów jest znów silna, ¿e moc jest w s³owach, ¿e wkopa³am siê niemi³osiernie... bo przecie¿ przyja¼ñ to te¿ forma zakochania... bo mo¿na byæ zranionym, wykorzystanym i straciæ zaufanie - staæ siê nieszczê¶liwie zakochanym w próbie babskiej przyja¼ni. to nie tak, ¿e kto¶ by³ tam winny - ka¿da z nas po trochê. ale postanowienie zrealizowa³am i cierpiê sobie do dzi¶.
swoj± drog± "magia" ¶wi±t próbowa³a mnie te¿ zakochaæ... ale nie, lepiej nie, nie w kim¶ kogo nie ma...
¶roda, 04 stycznia 2012, ma.lenka