mia³am 19 lat. powiedzia³ mi, ¿e jej przyjació³ka kaza³a jej wybieraæ pomiêdzy nim a ni±, czyli ch³opakiem a przyja¼ni±. "masakra!masakra!masakra!" krzycza³o co¶ w mojej g³owie. my¶la³am, ¿e po przekroczeniu okresu przej¶ciowego miêdzy podstawówk± i liceum (dzisiejsze gimnazjum) takich pomys³ów siê ju¿ nie ma. wszyscy wtedy byli¶my ju¿ na studiach. wiadomo przecie¿, ¿e wybiera siê mi³o¶æ! i co z niej za przyjació³ka, ¿e chce jej odebraæ szczê¶cie i szanse na przysz³o¶æ. jak teraz o tym my¶lê, to wydaje mi siê, ¿e on by³ nie¼le wkurzony, ¿e ona siê w ogóle ¶mia³a zastanawiaæ. co siê sta³o dalej, tego ju¿ nie wiem. mo¿e przyja¼ñ siê rozpad³a, mo¿e przyjació³ka da³a za wygran±, grunt, ¿e mi³o¶æ zwyciê¿y³a. a ja mia³am bonusowy tydzieñ z nim.
dzi¶ mam lat 20+, jasno okre¶lone granice pomiêdzy zauroczeniem, zakochaniem, mi³o¶ci±, ¶wietny chitynowy pancerzyk niezaanga¿owania i grupê bliskich mi ludzi, których nie potrafi³abym oddaæ w zamian za ulotne wra¿enie, ¿e "mo¿e to mia³oby jaki¶ sens".
dobrze, ¿e nie dane mi sprawdzaæ, czy to ma sens...
wtorek, 03 stycznia 2012, ma.lenka