Impreza byla...hmm...ciekawa...(Party ends with 'impressive peacock')...Mam nadzieję skomponowac samodzielnie impreze 'sylwestrowa' jeszcze w tym miesiącu. Ale cóż dziekujemy wszystkim tam zgromadzonym, za udany wieczor, pełen świetnej zabawy i śmiechu, ale też zamyślenia i łez...
Jak co roku pojawiają się, plany...hmm...ale rzeczonej 100-punktowej listy nie wyjawię, bo sie nie uda ;P
Podsumowanie?...dajcie chwilke pomyślec.
Początek roku, nie był przełomem.Jak zwykle olewanie szkoły itp.Chociaż wariowałam więcej niż zwykle :]. Później zamieszkałam u babci, i tu zaczęły się schody. Poznałam gościa który wynajmował u niej pokój :(...Byliśmy ze sobą, jakiś czas...ech.(młoda i głupia).Skończyło się utratą zaufania rodziców <płacze>.
Wakacje w Angli, myśli samobójcze i czas dotrwania do ostatniej chwili.Powrót do ukochanej ojczyzny i znów człowiek o którym mowa była.2Miesiące problemów, drugi miesiąc był już tym w którym zaczełam widziec jaśniej.Przejrzałam na oczy, dałam sobie spokój.Stwarzając pozory dla rodziny i siebie zajęłam się nauką i tym co mnie interesowało.Ogólnie rzecz jasna spartaczyłam sprawę.Pod koniec roku szkoła poszła w odstawkę, oceny marniały w oczach, potem podobnie było z zainteresowaniami.
Porównując obydwie połowy tamtego roku.Mimo problemów druga połowa była zdecydowanie lepsza, skończyłam rozdział życia który wszystko mi w nim namieszał.Zaczełam nowy i pomimo tego, że teraz jest tak poplątany to cieszę się z tego, bo nie poznałabym tylu wspaniałych ludzi, o których istnieniu (aż dziw) nie miałam pojęcia :).
Kocham Was ludzie<TOOLi>.A szczególnie...z resztą sami dobrze wiecie <przytula> :*
<<<==NOWY ROCZEK ^^
A tak poza tym, szare niebo dziś spowiło nasze miasto, a ludzie tacy niemrawi.Jest karnawał, stwarzajcie chociaż pozory zadowolonych, ja się staram :|
wtorek, 02 stycznia 2007, anty-teza