Rano obejrzałem zabawny film o grupie pacjentów pewnego psychologa. Psycholog ów zajmuje się swoim debiutem w świecie mediów, pacjenci zaś, porzuceni i pilnowani przez niezwykle nieudolną ochronę, z pewnością zrobią coś głupiego...
Film jest łatwy i przyjemny, ale jest też zlepkiem trochę nieudolnie połączonych pomysłów, spisanych chyba na kolanie, i to na jakiejś zakrapianej imprezie. Do tego razi brak wyrazistości! Gangsta? A jednak dobry tatuś. Silny facet? A jednak kobieta. Cola? A jednak herbata z wodą i tak cały czas... papka...
Tyle chciano w tym filmie przemycić wątków o życiowych prawdach , że wyszła papka...
wtorek, 10 października 2006, paul1981