Gazeta.pl Forum Randki Gry Online Poczta
Autor:
Zapamiętaj Aby dodać komentarz na tym blogu, musisz się zalogować. | Załóż konto
Treść:
Formatowanie: [b] pogrubienie [/b], [i] kursywa [/i], [u] podkreślenie [/u], link: URL lub [a="URL"]tekst[/a]

Powiadamiaj mnie e-mailem o nowych:

Po skomentowaniu wracaj na stronę blogu

profesjonalnydoradca

masakra jakas z tym co ten człowiek wypisuje

2015/09/19 21:44:46

art3332

Tu jest ciekawa lista pomocy związanych z negocjacjami z bankiem. Szczególnie jestem ogromnym fanem wniosków o restrukturyzację kredytów.

Jakiś czas temu autorom udało się skompilować wszystkie pomoce na temat oddłużania w jednym miejscu. Myślę, że niektóre z nich można uznać za przydatne. Można samemu sprawdzić to tutaj: Conectum finanse

2015/09/04 21:20:17

juana-la-loca

Dziwi mnie to bronienie pośredników i doradców.
Byłam kiedyś w OF, właśnie w sprawie kredytu - doradca nonszalancko zakładał nogę na nogę, wziął ode mnie informacje o dochodach, a potem wypluł z siebie, że mogę dostać kredyt od ręki i w ogóle bez problemu, oczywiście w Getinie (wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to jedna rodzina), w innych bankach może też, ale za długo trwa, gorsze warunki itd. Całe spotkanie potrwało może 10 minut "To Pani myśli i bierzemy".

Za takie porady to ja dziękuję i nie mam żadnych skrupułów, by trochę powykorzystywać "doradców"

2015/09/03 18:07:03

aneta.a88

"Jeśli nie chcesz zajmować czasu doradcy w realu..."

Nie zajmujesz mu czasu - przecież to jego praca! Ale... tak czy inaczej zanim się ktoś wybierze do doradcy to zweryfikujcie najpierw oferty choćby w internecie, na początek najlepsza jest właśnie porównywarka np. www.confronter.pl
Bo niestety trzeba mieć na uwadze, że nie wszyscy doradcy są super uczciwi więc warto się wdrożyć wcześniej w temat.

2015/09/03 13:20:03

tiszantul

"zupełnie inna sprawa czy dobrze by mi się w wynajmowanym mieszkaniu mieszkało. Jakoś miałbym poczucie tymczasowości" - zapewniam, że obecne stopy procentowe są jak najbardziej tymczasowe. Ale po co mówić o przywiązaniu do kaloryfera 300-tysięcznym długiem na 30 lat, lepiej mówmy "stabilizacja", "nie lubię niepewności".

2015/09/02 15:29:22

arfer

cd

I równie istotne to, że kredyt to tylko wycinek finansów osobistych - np. jedną z najbardziej absurdalnych sytuacji, z którą na bieżąco się spotykam to kredytowanie na minimum i na minimalny okres (oczywiście dziś, przy bieżących stopach procentrowych) i totalne wyzerowanie się z rezerw. Wniesienie większego wkładu własnego i pozbycie się oszczędności - w razie krytycznej sytuacji (zdrowie, praca) nie zabezpiecza Klienta, a tylko i wyłącznie bank. Wniesionego wkładu bank nie zwróci.

Bez zabezpieczenia w postaci rezerwy finansowej, a najlepiej i ubezpieczenia na życie chroniącego spłatę, Kowalski sam sobie robi kuku, a potem 'bank zły'. Pytanie, czy wolałby tak, jak dziś w SKOKach, że co drugi kredyt jest zagrożony, a z tych właśnie kredytów (w uproszczeniu) , jeśli są spłacane terminowo, są zwracane depozyty.

A więc - ograniczone zaufanie ok, natomiast - pisząc wprost - kradzież czyjegoś czasu i wiedzy (często mimo wszystko specjalistycznej, chyba, że wrzucamy wszystkich do jednego worka, ale wówczas doradcy patrzą na swój interes, lekarze nie mają wiedzy, dziennikarze są na usługach biznesu, politycy i sąsiedzi kradną itd itp) nie nadaje się do skomentowania. W banku jeśli Kowalski pójdzie i powie, że chce kredyt na jakiś tam warunkach (choćby nawet jego pomysł był debilny), Pani Krysia z PKO BP mu takie warunki przeliczy i przedstawi ,a w planowaniu swoich finansów nie bardzoo to chodzi - chyba, że ten sam Kowalski także do lekarza idzie z zaleceniami, co mu przepisać, co zoperować, a czego nie, bo jest człowiekiem renesansu i na wszystkim zna się "lepiej".
Jeśli doradca ma głowę na karku, wie, że dobrze zrobiony kredyt będzie procentował, po drugie - mimo wszystko, mimo, że niektóre banki płacą lepiej, inne gorzej, nie jest pracownikiem banku i w pewnym sensie pracuje dla Klienta (mimo, że opłaca go np. firma doradcza). A nawet (dla niektórych) bądź także (dla innych) w OF, Ex, Notusie można spotkać osoby, które mają ponadprzeciętną wiedzę (czasami po iluś latach także ucząc się na swoich błędach). A czarne owce tak samo w firmach doradczych, jak i w bankach trzeba eliminować.

Cross-sell z tych samych powodów, z których warto będzie pomyśleć o zmianie banku, raczej nie lokacyjny i ograniczony najlepiej do pierwszych kilku lat, zresztą przy zmianie banku wszelkie warunki i zobowiązania względem starego zwyczajnie wygasają (a kiedy odwróci się trend w gospodarce - co m.in. pociągnie za sobą i wzrost konkurencji, i wzrost stóp procentowych, banki będą znów walczyć na marże, gdyby czy raczej kiedy Polska wstąpi do strefy EURo na polskim rynku pojawić się powinni gracze, których dziś nie ma, bo kredytowanie w egzotycznej złotówce oznacza dla nich ryzyko kursowe, a bariera walutowa zniknie.

Co do umowy - fakt, trzeba zrozumieć, ale wielkich nadziei na wielkie modyfikacje sobie nie robiłbym. Trzeba dopytać o to, co niezrozumiałe. Ale i pamiętać, że nikt nie będzie kredytobiorcy traktował jak dziecko i o wszystkich warunkach przypominał w trakcie spłaty (tych podstawowych), w tym spłatach raty w terminie (nie 5 czy 10 dni później, bo tak pasowało).






2015/09/02 14:18:36

arfer

hmmm, do kilku spraw się odniosę

po pierwsze, warto kupować nieruchomości, kiedy są relatywnie tańsze (rynek nieruchomości także jest cykliczny, obecnie od dobrych 2-3 lat mamy dołek), dziś - patrząc na rodzime woj. śląskie, ceny bywają o 20-25% tańsze niż w szczycie boomu 2007-8 r., tych oszczędności nikt nie zabierze, bank zawsze kiedyś można zmienić na tańszy

po drugie - jestem mocno daleki od tego, że najlepszym kredytem zawsze jest kredyt z niższą marżą, nawet kosztem prowizji. Bank warto w przyszłości zmienić (wykorzystując wyższe nominalnie dochody, lepszą historię kredytową, być możę odbicie na rynku nieruchomości, dłuższą współpracę z bankami itd itp), a płacąc z góry prowizję czy inne fikcyjne ubezpieczenia ponosimy koszty, które się nie zamortyzują niższą marżą. inna kwestia, że np. para 25-latków, która mówi, że to docelowe mieszkanie (np.40-45 m2) po urodzeniu dziecka na bank zacznie myśleć o czymś większym, warto zresztą przyjrzeć się statystykom (polskim bądź zagranicznym), co jaki okres czasu zmienia się kredyt, bądź nieruchomość. Można oczywiście płacić przez 30 lat taką samą marżę, ale po co ? Na tej zasadzie, redaktor chyba nie ma umowy z np. Erą GSM z 1996 r, tylko "ciut' tańszą, mimo, że na 3 zł / min. rozmowy pewnie by go było dalej stać.

Najem. Ok, ale w polskich realiach nie ma instytucji najmu długoterminowego. Zero stabilności - ok dla młodych, ale dla rodziny z np. małym dzieckiem już średniawo. Możliwość zainwestowania własnych środków w mieszkanie -w praktyce hmmm dyskusyjna (co do ich zwrotu). No i kluczowa sprawa - w pewnym uproszczeniu - w oprocentowaniu kredytu (w WIBORze) jest "ujęta" inflacja, a czynsz o tę inflację będzie rósł. A więc - przyjmując WIBOR na średnim poziomie "x" (czy to 2, czy 3 czy 5 % w dłuższym czasie - biorąc pod uwagę, że WIBOR w PL podąża za stopami NBP, te są ściśle powiązane z czynnikami inflacyjnymi, a inflacja nie za bardzo w najbliższych latach ma się z czego wziąś) rata wahając się o te 15-20% w obie strony w dluższym czasie nominalnie będzie uśredniona, czynsz zaś o tę inflację będzie rósł. A więc za -naście/dwadzieścia lat będzie 2x wyższy niż dziś. Na tej samej zasadzie będą rosły płace kredytobiorcy - niektóre automatycznie dzięki waloryzacji, inne pośrednio (jeśli ktoś twierdzi, że płace nominalnie nie rosną, warto zerknąć na średnią krajową ; malkontentom od razu odpiszę, że osoby z minimalną krajową raczej nie tworzą gros kredytobiorców)

30% dochodu (fakycznego, nie wykazywanego oczywiście, ten jest tylko po to, by uzyskać kredyt) - jak najbardziej się zgodzę, może czasami więcej, jeśli ma się odpowiednią rezerwę finansową (oszczędności, nieruchomości), znacznie wyższe dochody i stabilną branżę lub zawód, w którym ryzyko znacznego zmniejszenia dochodów jest ograniczone

Wybór kredytu. Hmmmm, przedmówca już odpowiednio skomentował autora blogu.
Oczywiście, nie można zawierzać absolutnie, natomiast dla mnie jeśli ktoś idzie do doradcy finansowego i traktuje go jak comperię.pl, mocno się pomylił (albo nigdy z doradcą nie miał do czynienia).

Kwestia wyboru banków to kwestia mocno wtórna. Kluczową jest wybór koncepcji kredytu, pomysłu na to, jak ten kredyt będzie funkcjonował w finansach klienta także za 5-10-15 lat biorąc pod uwagę jego plany, sytuację (jak przykład wyżej - prawdopodobieństwo, że dobrze rokujące małżeństwo, w średnim i dużym mieście będzie do ostatniego tchnienia mieszkać na 40-50 m2 jest nikłe, a więc prędzej czy później zmienią nieruchomość). Równie kluczowe są kwestie prawne i podatkowe, które są niejako "obok" , a Klienci nie mają ich świadomości.

2015/09/02 14:02:13

kmiarek

@tyszprawda
"doradców finansowych traktuję raczej merkantylnie - wykorzystuję ich do ustalenia krótkiej listy banków, w których mam szansę na najlepsze warunki, a potem... porzucam"
I to pisze człowiek, który zajmuje się etyką w finansach - wykorzystać cudzą wiedzę za darmo i pokazać figę.

I to jest właśnie idealny przykład "etyki" w finansach, którą i redaktor Samcik reprezentuje. :)

2015/09/02 13:26:55

com.one

@pabl05 Pieniądze z wynajmu przepadają bezpowrotnie.

A wydane na kredyt nie przepadają ? Biorąc 300tys na 30lat przy oprocentowaniu 8% do zwrotu jest 800tysięcy, czyli ta przyjemność kosztuje pół bańki !!! Do tego doliczyć sobie, tak jak pisałem, że co miesiąc jesteś 1tysiąc zł w plecy przez 30lat masz 360tys zł. Do tego doliczyć sobie remonty raz na 5 lat powiedzmy 10tys lekko, czyli 60tys zł. Razem wydasz 920tys zł więcej niż pożyczyłeś. I jedno ważne co przemawia za wynajmem, w przypadku wynajmu nie musisz mieć tych 920 tysięcy, a jak weźmiesz kredyt to musisz przynieść w zębach. Moim zdaniem rachunek jest prosty. Z jednej strony wynajem 1800zł przez 30lat = 650tys versus kredyt koszt = 920tys +300tys rat kapitałowych ale to można pominąć bo po 30latach może uda się sprzedać za 300. Sytuacja kredytobiorców "frankowych" wygląda jeszcze mniej kolorowo, bo tutaj saldo kredytu zmieniło się zgodnie ze wzrostem kursu chf.

2015/09/02 12:52:47

tyszprawda

"doradców finansowych traktuję raczej merkantylnie - wykorzystuję ich do ustalenia krótkiej listy banków, w których mam szansę na najlepsze warunki, a potem... porzucam"

I to pisze człowiek, który zajmuje się etyką w finansach - wykorzystać cudzą wiedzę za darmo i pokazać figę. Albo łaź Pan po bankach, albo współpracuj z doradcą, który poświęca swój czas i energię.

2015/09/02 12:30:11

kmiarek

Przede wszystkim rynek wynajmu mieszkań w Polsce jest nienormalny ze względu na niskie płace. Rentowność wynajmu małego mieszkania porównywalna z lokatami bankowymi dla właściciela oznacza wydatek połowy średniej pensji dla wynajmującego. To powoduje, że obydwie strony uważają wynajem za mało opłacalny.

2015/09/02 11:18:45

daiglu

Witam
Prosze o pomoc : w których bankach mogę starać sie o kredyt jezeli prowadze DG na ryczałcie i jak to licza
Z góry dziekuje

2015/09/02 11:15:14

pabl05

Tylko Polska to niestety nie jest zachód. U nas nie ma dobrze rozwiniętego rynku pod wynajem inny niż dla studentów. A w moim rodzinnym mieście (delikatnie powyżej 20 tyś. mieszkańców) rynek ten jest całkowicie martwy. Do tego wynajęcie mieszkania po remoncie zwykle kosztuje sporo więcej niż średnia rynkowa. A te za przyzwoite pieniądze są od razu zużyte.

2015/09/02 10:21:40

sojers1

Obawiam się że obecnie budowane mieszkania po 30 latach użytkowania niekoniecznie muszą się zwrócić. Fani kupowania na kredyt powinni wziąć pod uwagę również koszty remontów kapitalnych, wykończenia, utratę zysków alternatywnych z powodu niemożności przeprowadzenia się itp. Może (ale oczywiście nie musi) się okazać że po 30 latach nawet po odzyskaniu części zapłaconych kwot finalnie będziecie do tyłu w porównaniu do wynajmowania. Wynajmujący pomijają koszty remontów itp bo jak mieszkanie się zużyje to po prostu mogą wynająć kolejne:) ale to oczywiście do indywidualnej analizy i upodobań

2015/09/02 09:58:31

pabl05

@com.one W zasadzie masz rację, ale należy pamiętać, że pieniądze z wydane na kredyt po jakimś czasie można spieniężyć i wtedy one wrócą, nawet jak nie całość to przynajmniej w części. Pieniądze z wynajmu przepadają bezpowrotnie.

2015/09/02 09:47:57

lkuziem

gdybym decyzję podejmować miał dzisiaj z kalkulatorem i chłodną głową pewnie postawiłbym na wynajem. No właśnie... z chłodną głową, bo zupełnie inna sprawa czy dobrze by mi się w wynajmowanym mieszkaniu mieszkało. Jakoś miałbym poczucie tymczasowości.

2015/09/02 09:31:24

com.one

na moją logikę nie warto brać kredytu. Za 300tys zł możemy mówić o małym mieszkanku 2pokojowym w dobrej dzielni Wa-wy. Za najem zapłacimy 1800-2000zł w tym są opłaty dla spółdzielni. Idąc po kredyt na 30lat na 4% rata miesięczna 1450zł + 450zł spółdzielnia. Zatem już jest drożej niż wynajem. A najlepsze przed nami, bo przy wzroście oprocentowania do 8% (co jest bardzo realne w ciągu 30lat) rata podskoczy do 2200zł, dodajmy czynsz. Widać że nie warto wiązać się kredytem. W ciągu 30lat nasza sytuacja życiowa może się zmienić diametralnie. Mając mieszkanie na kredyt przestajemy być mobilni. Można powiedzieć, przecież wynajmę i mogę jechać do pracy do innego miasta. Ok tylko z wynajmu dostaniesz 1800 minus podatek, a ratę miesięczną będziesz miał 2650, więc co miesiąc 1tysiąc w plecy. Nie licząc już że zarządzanie najmem z innego miasta jest niewykonalne oraz lokatorzy zniszczą Ci mieszkanie i co parę lat trzeba będzie je odświeżać. Warto to mieć w pamięci decydując się na kredyt.

2015/09/02 08:55:49
Copyright © Agora SA | Ochrona prywatności | Kontakt