Artykuł podesłał mi niezastąpiony Filip Litewka, więc spełniając jego oczekiwania zamieszczam go w blogu wraz z krótkim komentarzem poniżej.... Dyktaturze proletariatu rośnie konkurencja Maciej Zaremba Rząd może bez przeszkód znęcać się nad swoimi Michnikami, bo kandydaci na Wałęsę pootwierali już własne firmy image_to_be_replaced src http: bi.gazeta.pl im 6 5001 z5001776N.jpg br image_to_be_replaced src http: www.gazetawyborcza.pl i 37 lup2.gif Fot. AP Siedem lat temu ludzie jeździli na rowerach, dziś na japońskich motocyklach. Od grudnia 2007 wprowadzono nakaz jeżdżenia w kaskach. Hanoi 2 -- Nie udało mi się wejść do quot Nhân Dân quot , wietnamskiej quot Trybuny Ludu quot . Naczelny się nie zgodził. Szkoda. Ciekawie byłoby przysłuchać się dyskusji, co dać na pierwszą stronę: quot Znaczenie rewolucji październikowej dla postępu sprawą całego narodu quot czy raczej quot O dalsze umacnianie przyjaźni z Białorusią quot ? Chciałem pooddychać powietrzem w gazecie, gdzie 350 pracowników produkuje osiem stron dziennie, których prawie nikt nie czyta. Przede wszystkim jednak chciałem zobaczyć, co daje szwedzkie wsparcie. Za pieniądze szwedzkiego podatnika tam, w środku, toczy boje dwóch szwedzkich dziennikarzy. Ich zadaniem jest sprawić, by quot Nhân Dân quot było jeszcze lepsze. br br Ale już w samolocie linii Air France mam wrażenie podróży w czasie. Stewardesy są jakby żywcem wyjęte z quot Elle quot , ale gazety niczym z epoki kamiennej. Tędzy mężczyźni w garniturach podają sobie ręce pod czerwonymi sztandarami, a teksty deklarują. Tak, ten język znam na pamięć. quot Dalsze sukcesy... na wszystkich frontach! Mimo... przejściowych trudności! quot . br br Kraj, do którego lecę, właśnie dotknęły powodzie, utonęło ponad sto osób, ale na zdjęciach nie widać zniszczeń, tylko uśmiechniętych wieśniaków, którzy przyjmują worki z ryżem od pyzatych kadr. br br Trzy razy próbuję od pogranicznika w okienku uzyskać odpowiedź na moje quot Good morning quot . Ze wzrokiem wbitym w przestrzeń oddaje mi paszport gestem, jakby odganiał psa. quot Welcome to Vietnam quot , mówię do siebie. br br Dotąd były mieszkaniec PRL-u może czuć się jak ekspert. Ale już po drodze z lotniska pojawia się niepewność. Po obu stronach ciągną się wielkie hale ogrodzone drutem kolczastym, tu i ówdzie z wieżyczką strażniczą. Na fasadach powinny być hasła typu quot Niech żyje plan pięcioletni quot . A tam są napisy: quot Panasonic quot , quot Mercedes quot i quot Yamaha quot . W centrum Hanoi zaś wszyscy dokądś zmierzają, ale w wielkim pośpiechu. Wygląda, że mają za czym gonić. br br b Serce dla Electroluksa b br br Od kiedy Komunistyczna Partia Wietnamu dopuściła prywatne przedsiębiorstwa, wzrost gospodarczy stabilnie utrzymuje się na poziomie 8 procent. Siedem lat temu Hanoi jeździło na rowerach, dziś na japońskich motocyklach. Reklamy przysłaniają hasła wzywające do socjalistycznego współzawodnictwa. Jest barwnie, gorączkowo, witalnie. Na poziomie ulicy prawie nic nie przypomina, że przebywamy w jednej z najsurowszych dyktatur świata. br br Zgodnie z optymistyczną teorią państwa totalitarne skazane są na głodzenie obywateli. Dlatego koniec końców muszą upaść. Bez praworządności i wolności słowa sklepy zaczynają świecić pustkami. Ale co sprawdziło się w Związku Radzieckim, nie chce sprawdzać się tutaj. W Chinach i w Wietnamie możliwa jest widocznie pierestrojka bez głasnosti, kapitalizm bez liberalizmu i - równocześnie - pełnia komunizmu bez odrobiny równości. Mercedes i IKEA, Sony i ABB zdają się znakomicie czuć w tym środowisku. Bo kiedy da się w łapę za niezbędne zezwolenia, ma się prawo korzystać z taniej i bezbronnej siły roboczej. W najczarniejszej wizji Karol Marks nie mógł przewidzieć takiego finału swojej utopii: dyktatura proletariatu gwarantuje, że związki zawodowe nie staną kapitaliście na drodze. br br Zakładam, że czytelnikowi nie jest znana pisarka Tran Khai Thanh Thuy. Gdyby była Czeszką i mielibyśmy lata 80., z pewnością byśmy o niej usłyszeli. br br Thuy aresztowano w kwietniu ubiegłego roku pod zarzutem zagrażania bezpieczeństwu Wietnamu. Pisała eseje o demokracji, krytykowała rząd i założyła związek zawodowy. Przed osadzeniem jej w areszcie nr 1 w Hanoi rząd próbował perswazji: nasłano na jej mieszkanie bojówkarzy, którzy wyzywali ją od kurew i straszyli pobiciem. Nie, policja nie może jej chronić, dopóki quot budzi gniew ludu quot . Obecnie 47-letniej Thuy, chorej na gruźlicę i cukrzycę, grozi 12 lat za kratkami. br br - Dopóki wszystkie wskaźniki rosną, nie ma specjalnych widoków na demokratyzację - mówi mi znajomy dziennikarz w Hanoi. Rząd Wietnamu może bez przeszkód znęcać się nad swoimi Michnikami, bo wietnamscy kandydaci na Wałęsę pootwierali już własne firmy. Mój rozmówca tłumaczy mi, że wietnamscy demokraci są dużo bardziej samotni niż swego czasu Vaclav Havel. Praktycznie jedyną ich ochroną są protesty zagranicy. Zwłaszcza gdyby nadeszły ze Szwecji - quot ojczyzny Palmego, która uchodzi za sprzymierzeńca Wietnamu. W dodatku socjalistycznego quot . br br Przeglądam stronę internetową Centrum Palmego w Sztokholmie quot Na rzecz demokracji i praw człowieka quot . Jest tam mowa o Birmie, Pakistanie, Kambodży. Ale o pani Thuy i innych wietnamskich więźniach sumienia ani słowa. quot Niestety, nie pracujemy tak dużo z Wietnamem quot , tłumaczy odpowiedzialny za Azję Jan Hodann. br br W ambasadzie w Hanoi dowiaduję się, że Szwecja nie protestuje publicznie przeciwko nękaniu związkowych aktywistów. Ale gdy nikt nie patrzy, przekazujemy wietnamskiemu rządowi listy uwięzionych i podpisujemy się pod krytyką kierowaną z Unii Europejskiej. Skąd taka wstydliwość? br br Czyżby stąd, że swój kapitał zaufania Szwecja zużyła na co innego? Nie trzeba być jasnowidzem, by domyślić się związku pomiędzy tą taktownością a ciepłym przyjęciem, z jakim w Wietnamie spotykają się Electrolux, Ericsson i inni. W takim razie prawdą jest - jak ktoś gorzko zauważył - że najlepszym przyjacielem tutejszej dyktatury jest szwedzki emeryt, którego oszczędności ulokowano w akcjach wietnamskich przedsiębiorstw. Smutno byłoby, gdyby to była cała prawda. Ale okazuje się, że w niektórych dziedzinach żądza zysku przynosi zupełnie nieoczekiwane skutki. br br b Dlaczego nie ma urodzin towarzysza Castro? b br br Zdaniem Reporterów bez Granic pod względem wolności prasy Wietnam - w towarzystwie Chin i Iranu - plasuje się na szarym końcu listy 162 państw. Pracownikowi państwowemu nie wolno rozmawiać z dziennikarzem. Gdy w Hanoi wstukać do wyszukiwarki quot human rights Vietnam quot , komputer odpowiada quot page not found quot . Prawo nakazuje okazać dowód tożsamości właścicielowi kafejki internetowej, a ten powinien zanotować odwiedzane strony na wypadek pytań policji. 700 tytułów prasowych podobnie jak radio i telewizję kontroluje partia komunistyczna. br br Mimo to zdarzają się wpadki. Na przykład jesienią 2002 roku trzeba było ukarać gazetę quot Sinh Vien quot . Pewnemu redaktorowi sprzykrzyły się bezbarwne strony i artykuł o piramidach finansowych zilustrował banknotami spłukiwanymi do toalety. Całkiem pomysłowo, uważał. Ale władze ujrzały co innego: Ho Szi Min spłukany! I na nic nie zdały się zapewnienia redaktorów, że nie wybrali ojca narodu celowo, gdyż znajduje się on na wszystkich nominałach. Za karę zawieszono tytuł na dwa miesiące. br br Może zdradzę, że to Szwedka wpadła na pomysł ilustracji? Była jedną z 50 dziennikarzy z Instytutu Dokształcania Dziennikarzy quot Fojo quot w Kalmarze, którzy za szwedzkie pieniądze od 1998 roku przez tłumacza uczą wietnamskich kolegów, jak robić nowoczesną gazetę. Krytycy twierdzą, że Szwecja kosztem 50 milionów koron ok. 20 mln zł pomaga dyktaturze ładniej opakowywać propagandę. Cóż, to może tak wyglądać. Ale wtedy nie bierze się pod uwagę osobliwych efektów żądzy zysku. br br Od kiedy państwowym gazetom wolno zarabiać, zaczęły rywalizować o względy czytelników. Odkrycie pierwsze: jeśli nieco stonować komunikaty partyjne, nakład zaczyna rosnąć. Odkrycie drugie: czytelnicy chcą wiedzieć, jak w kraju jest, a nie jak powinno być. I tak dalej. Co wtorek redaktorzy naczelni wzywani są do biura propagandowego partii. Dostają tam wiadomości nadchodzącego tygodnia i upomnienia za to, co zrobili z ubiegłotygodniowymi. quot Dlaczego urodziny towarzysza Castro nie znalazły się na pierwszej stronie? quot . Naczelni poddają się samokrytyce, obiecują poprawę, ale już nazajutrz popełniają nowe błędy. br br Najbardziej jaskrawe nieposłuszeństwo miało miejsce w 2006 roku, kiedy to mediom udzielono instrukcji napiętnowania ministra transportu. Poświęcono go, by pokazać, że partia nie toleruje korupcji. Jednak wiele gazet podchwyciło trop na własną rękę - oj, ilu znalazło się łapówkarzy, zanim rząd nie zabronił dalszego zainteresowania sprawą. br br b Niezdrowo jest zwracać uwagę b br br Jak wynika ze szwedzkiego raportu quot Media in Vietnam quot 2006 , presja rynku już odmieniła część państwowej prasy. Jakby Wietnamczycy poprzez kioski z gazetami próbowali wywalczyć tę możliwość wyboru, której odmawia im się przy urnach. I nie można wykluczyć, że Szwedzi rzeczywiście przyczynili się do tej przemiany. br br W kwietniu 1999 roku młody człowiek o nazwisku Duc Thang zostaje zaproszony do Sztokholmu. Jest dziennikarzem w Loadong, prawdziwej betonowej twierdzy. Dobrzy Szwedzi zaprezentowali instytucję rzecznika etyki prasowej, ochronę źródeł dziennikarskich i inne nieosiągalne smakołyki. Thangowi najbardziej jednak zaimponowały strony internetowe. quot Jak wrócę, to zrobię taką quot - powiedział. A gospodarze uśmiechnęli się przyjaźnie i wyrozumiale, bo jeden na stu Wietnamczyków miał wtedy dostęp do internetu. br br Osiem lat później tenże Thang jest redaktorem naczelnym jednego z największych portali informacyjnych na świecie. Jego ukazujący się tylko po wietnamsku quot VN-Express quot odnotowuje 6 milionów gości dziennie. To wręcz niewiarygodne, bo CNN po angielsku ma mniej. Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że portal ten odwiedza 300 razy więcej osób niż oficjalną partyjną gazetę quot Nhân Dân quot . Gazeta jest w stu procentach subwencjonowana, portal żyje wyłącznie z reklam. br br Rozmawiać z Thangiem jest równie trudno, jak do niego trafić. Ani na fasadzie, ani w holu wejściowym nic nie zdradza, gdzie mieści się quot VN-Express quot . Także na trzecim piętrze, na drzwiach redakcji, nie ma żadnego szyldu. Jakby największa wietnamska gazeta uznała, że niezdrowo jest zwracać na siebie uwagę. br br - Mieliśmy pomysł, by robić gazetę obiektywną, bez propagandy - mówi Thang. br br - I to wystarcza, by stać się największym w kraju? br br - Na to wygląda. br br Najchętniej trzyma się faktów: że quot VNE quot ma 70 reporterów w Hanoi, 20 w Sajgonie Hoszimin , że rzadko korzysta z jedynej w kraju agencji prasowej, że nie mają odredakcyjnych wstępniaków ani komentarzy. br br - Dlaczego nie? - pytam. br br Thang uśmiecha się i potrząsa głową. W jaki sposób pisze o procesach politycznych? Thang patrzy za okno i mówi, że wdzięczny jest szwedzkim nauczycielom z quot Fojo quot , którzy mają takie postępowe poglądy na etykę prasową. Na przykład, że nie publikuje się nazwisk ani podobizn osób, które nie zostały skazane prawomocnym wyrokiem. br br Dowiaduję się później, że VN-Express nigdy nie pisze o procesach politycznych oraz że unika szeregu innych drażliwych tematów. To żadna ujma - stwierdza pewien dziennikarz - to krok do przodu. W niemal każdej gazecie można przeczytać wersję oficjalną. raquo VN-Express laquo nie chce jej publikować. A kiedy nie mogą pisać całej prawdy, nie piszą nic, bo półprawdy są często gorsze od kłamstwa. Z tego samo powodu - mówi mi - raquo VNE laquo rezygnuje z komentarzy redakcyjnych. - Jeśli się ktoś wypowiada o jednym, a potem nie może pisnąć o drugim, to już lepiej nie wypowiadać się wcale. br br p cdn. artykuł podzielony bo blog nie przyjmuje tak długich wpisów! p
środa, 12 marca 2008, sajgonlife
