Ruda pojechała na Kaszuby na bal przebierańców. Przebrała się za pirata, jak połowa imprezy. Dobrze, że każdy pirat był inny, ale można by skompletować jakiś statek i ruszyć na szerokie wody. Byli piraci z Torunia, piraci home- made, piraci z wypożyczalni i nawet "wyglądam prawie jak Jack Sparrow". Bardzo jej się podobało, bo i towarzystwo było zacne, używając terminologii z pracy, i okolice okazały się piękne, i jedzenie było przepyszne. Tylko zimno było. Zima jest dobra na 2 tygodnie. Potem może niech temperatura utrzymuje się w pomiędzy 15 a 25 stopni.
Od dwóch dni lekko przeziębiona jestem. Wczoraj spędziłam cały dzień w łóżku. Dziś musiałam odwołać fitness. O tak, Ruda zapisała się do klubu. Byłam dopiero na dwóch zajęciach, ale bardzo mi się spodobał ruch. I na drugi dzień nie wszystko mnie bolało :)
Poza tym: jestem leniem, wiecznie mi brak czasu, a jak czas jest to pożytkuje go na co? na Internet. Po co czytać powiększający się stos książek, skoro można obejrzeć cały sezon Różowych lat 70. (kocham Kelso!), który widziało się z milion razy. Po co usiąść nad rękopisem, skoro można na Iplexie dokumenty oglądać. A już najlepiej czas mija na przytulaniu się do B., a gdy B. nie ma, to na byciu przytulaną przez kota.
I: zimno, ograniczyłam wyjścia do minimum, robię dziś kotlety z fasoli, przyjedzie B., więc zakładam, że obejrzymy dziś nowy odcinek Supernaturala i wieczór spędzimy na przytulaniu. Przytulanie bardzo absorbujące jest, prawda?
poniedziałek, 06 lutego 2012, rudakrzyzaczka