Jakiś czas już minął od drugich urodzin Maleństwa L., ale dopiero teraz wychodzimy z wczesnowiosennych chorób. A więc zbuntowany dwulatek:
- nie mówi ani słowa (chociaż potrafi "mama"), ale świetnie się z całym światem komunikuje za pomocą gestów, minek i różnych dziwnych dźwięków
- na każde pytanie odpowiada "yy", co oczywiście oznacza "nie"
- za nic w świecie nie zrobi czegoś na co nie ma ochoty, trzeba go wtedy na siłę targać, a on właśnie wtedy na znak bardzo silnego buntu flaczeje i staje się dwa razy cięższy
- potrafi się zbuntować na środku ulicy i położyć się tamże, zamknąć oczy i udawać, że jego tam nie ma i to nie do niego mama mówi, że ma natychmiast wstać i iść do domu
- uwielbia uciekać przy przebieraniu, zwłaszcza gdy jest całkiem goły i nie interesuje go, że po domu kręcą się monterzy w liczbie dwóch naprawiający kanalizację - z radością prezentuje swoje ciałko
Poza tym jest kochanym, grzecznym, małym chłopczykiem o ogromnym wdzięku i jeszcze większej słodziaskowatości. A od września będzie przedszkolakiem!
czwartek, 21 kwietnia 2011, magjack