Nasze dzieci zaczynają współdziałać! Oznacza to, że zaczynają się również pierwsze i okraszone dzikimi wrzaskami obojga bijatyki.
Pewnego wieczora byliśmy jednak swiadkami zupełnie innego współdziałania (oby jak najczęściej). Chłopaki zgromadzili się wokół pustego pudła na autka, podczas gdy jego zawartość walała się dookoła. Maluch T. przez nikogo nie zachęcany włączył Maleństwo L. do sprzątania. Podawał mu każde autko z osobna i mówił: "Proszę bardzo, wrzuć do pudła!". A Maleństwo L. posłusznie wrzucało! Podziwiam cierpliwość jednego i drugiego, gdyż autek posiadają milion pięćset sto dziewięćset i dosyć długo to trwało.
Mamuśka w tym czasie po raz pierwszy (!) w spokoju przygotowała kolację - bez głodomorów siedzących przy stole i popędzających (każdy na swój sposób).
Niestety jak na razie w takie sprzątanie udało się ich wkręcić jeszcze tylko raz, ale dobre i takie początki!
poniedziałek, 28 czerwca 2010, magjack