Żarłoczne Maleństwo L. już od bardzo dawna zajada samo pokarmy stałe, typu obiadek, owoce, ciasteczka. Kaszką jednak był karmiony i nadstawiał dziobka jak mały pisklaczek.
Któregoś dnia mamuśka wezwana pilnie na drugi koniec stołu do Malucha T. celem wytarcia obsmarkanego noska nieopatrznie lub podświadomie celowo (któż to wie?) zostawiła miseczkę z kaszką i łyżeczkę w zasięgu łapek Maleństwa L.
I cóż ujrzała, gdy już się do Maleństwa odwróciła?
Zachwyconą minkę swojego synka i wylizaną do czysta miseczkę! Od tego czasu Maleństwo L. wcina kaszkę sam, a Mamuśka nie musi już uruchamiać trzeciej i czwartej ręki, żeby naszykować kolację swoim synkom i samej zjeść. Może natomiast delektując się kolacyjką patrzeć jak Maleństwo L. i Maluch T. pałaszują z radością!
poniedziałek, 28 czerwca 2010, magjack