Czytam sobie patologie Robbinsa i kontempluje jego złote myśli. Kiedyś te lepsze cytaty pospisuje i poprzypinam na ścianach. Nie żebym dla przyjemności to przeglądał - do piątku musze ogarnąć 200 stron na koło. Wolałbym na luzie poczytać,bo to nawet ciekawe jest...
Z długiego weekendu miałem 1,5 dnia luzu, reszte czasu przeuczyłem i przechorowałem. To ostatnie, znaczy się zapalenie jakieś, dobijam antybiotykiem, bo w podejrzanie piorunującym tempie mnie powaliło. Od zatok do tchawicy i z powrotem. Nie lubie, nie lubie...
Jeden egzamin za mną, raczej pozytywnie, ale nie zapeszam. Koło (ratunkowe) z patofizjologii napisałem na poziomie kujonów z najwyższymi stypendiami, przebijając prawie wszystkich z mojej gr. Bardzo się z tym dziwnie czuje. Nie ma to jak mobilizacja..
I znów tak strasznie naukowo. Ech. Pozostaje polubić to, albo zrezygnować.
Z cyklu "jak dobrze, że to nie mój problem" : koleżanka się chce rozstać z kolegą po kilku wspólnie spędzonych latach. Dobrze ich znam i lubie. Zastanawia mnie, dlaczego jej się odmieniło. Pewnie ona sama nie wie. Jak to baby :] Same z nimi problemy :) Pożyjemy, zobaczymy. Do nauki.
edit:
Musiałem, musiałem... ]:->
"Badania epidemiologiczne przekonująco wykazały związek między niedoborem kwasu foliowego w diecie a zwiększonym ryzykiem bezmózgowia. Z nieznanych przyczyn wada pojawia się częściej u płodów żeńskich niż męskich. (...) Bezmózgowie nie daje szans na dłuższe przeżycie"
A ja znam kilka takich dorosłych, znam, naprawde!
poniedziałek, 04 maja 2009, retrodromicus