Koło zdałem, dwa kolejne też, ale wyłożyłem się na trzecim. Tzn na szczęście nie jest to wiążące, bo punkty trzeba uzbierać z dwóch testów i rozmowy, ale 50% z pierwszego stawia mnie w mało komfortowej sytuacji. Cóż, inni mają gorzej...
Praktyki ciągne, 23 godziny ze 100 za mną. Już wiem, że będę tam siedział dłużej, bo warto. Nie sądziłem, że interna - pomijając całą biurokracje - może być taka ciekawa :) Tak więc mam zamiar dokształcać się w badaniu, wywiadzie, ocenie ekg i interpretacji wyników... o ile znajde czas. Teraz mam co chciałem - latam jak kot z pęcherzem z miejsca na miejsce i nie wiem, za co się najpierw wziąść do nauki. No, ale jakoś dam rade. Niestety musze olać farmę i patologię w tym tygodniu (chociaż i tak Robbinsa przeczytałem), bo inaczej nie zdam piątkowego koła ;)
No, koniec marudzenia. Piękny dzień, ptaszki śpiewają, słonko świeci, można się wreszcie spokojnie pouczyć.
wtorek, 31 marca 2009, retrodromicus