Chyba całkiem pochłonął mnie świat filmu, bo po obejrzeniu dwóch amerykańskich produkcji nie potrafię dojść do siebie. I to nie dlatego, że tak duże wrażenie owe filmy na mnie zrobiły, tylko raczej, dlatego że reżyser miał pomysł na film, ale do złej formy wsadził swoje dzieło i wyszedł zakalec. Czekałam na porządny thriller łamigłówkę, a po obejrzeniu czułam się raczej jak półgłówek. Miałam sto pomysłów na zakończenie, a końcówka po prostu zbiła mnie z tropu. Szczęki szukam do dziś.. bo Przeczucie film, z fantastycznym plakatem, zachęcającym trailerem po prostu zawiódł mnie na całej linii. Wtorek, czwartek, poniedziałek, piątek o co biega w tym filmie? Żeby chociaż jakaś choroba umysłowa głównej bohaterki, ale nic z tego. Sama poczułam się chora psychicznie, gdy ujrzałam to banalne zakończenie Drugi film Deja vu. Ech.. wszystko byłoby okey, tylko po co do diaska, ktoś genialny wpadł na pomysł, by do filmu wprowadzić maszynę czasu i to w dodatku w roku 2006.. A mogło być tak cudownie, a mogło być tak zwyczajnie Mogło być jak w Zostań, gdzie całość jest tylko mrugnięciem oka, chwilą krótką Mogło być jak w Planie lotu gdzie przyjaciel staje się wrogiem, a prawda jest tak oczywista, że aż zaskakująca. Mogło być jak w Mechaniku, gdzie przeszłość nie daje spać i jeść, a wyrzuty sumienia przybierają różne formy no ale nie było. Niestety.
Ś wińskie myśli:
Kinomaniak jednak ogląda wszystkie filmy, by mieć własne zdanie i wgląd w filmowy świat :)
wtorek, 05 czerwca 2007, prosiak83