Na swojej drodze skacowana Sylwia po raz kolejny spotkała wróżkę, która pozbawiła ją trzydziestu złotych i wywróżyła świetlaną przyszłość.
-To nie może tak być, żebyś codziennie wracała po nocy do domu zalana w trupa!- krzyczała od 9 rano Sylwusiowa mama.
Sylwia wiedziała o tym doskonale. Każda część jej ciała odczuwała skutki ubiegłych nocy. Zapomniała, że miała pójść z mamą na miasto. Zdawała sobie sprawę z tego, jakie piekło czeka ją gdy powie, że nie jest w stanie wyjść. Wykąpała się i poszła.
-Dzień dobry, w czym mogę paniom pomóc?- spytała ze sztucznym uśmiechem sprzedawczyni.
-Potrzebuję walizki- rzekła Sylwia po czym zostało jej zaprezentowane kilkanaście walizek.
-To ja sobie usiądę- powiedziała skacowana i pieprznęła się na kanapie dalej obserwując ten spektakl.
-A może ta różowa?
-Nie dość, że wyglądam jak cipa to jeszcze z różową walizką mam chodzić?
-A może tamta beżowa z wzorkami?
-Pedalska. Tamta ze srebra mi się podoba, ile kosztuje?
-1000 złotych- powiedziała uradowana sprzedawczyni pokazując ją ze wszystkich stron.
-Chuj tam, zawsze miałam mentalność bogaczki- powiedziała po cichu.
-Sylwia!
-Przepraszam. Są większe?
-Nie ma.
-Dużej potrzebuję. Takiej wielkiej na masę.
-To takie tu są największe.
-Nie ma jakiejś nie różowej?
-Grafitowa jest. Mogę z magazynu granatową przynieść.
-Kij z granatową, grafitowa jest spoko, zapakuje ją pani i spadamy.
Poszła więc Sylwia do domu zostawiając mamę na mieście samą, pierwszy raz nie miała ochoty łazić po sklepach. Niesie sobie tą walizkę, gdy nagle pewna stara cyganka przemawia do niej:
-Dobre masz serduszko dziecinko, ukrywasz je będąc zimną i obojętną, a tak naprawdę bardzo wszystko przeżywasz.
-O ja jebię, mogłaby pani powtórzyć to przy moich znajomych? Bo w życiu w to nie uwierzą.
-Świetlana przyszłość cię czeka, zrobisz ogromną karierę.
-Wiem, wiem- powiedziała Sylwia i chciała odejść.
-Mogę powróżyć z ręki za 50 złotych.
-Dam dwie dychy a jak nie to na razie.
-Twardy charakter masz, może być.
Patrzy się na Sylwii rękę i mówi:
-Masz bardzo długą linię finansową i inteligencji.
-Jakbym miała taką długą linię inteligencji jak mi pani próbuje wcisnąć to bym teraz z panią nie stała i nie rozmawiała.
-Karierę zrobisz, będziesz sławna i bogata. Linię życia masz krótką, przeżyjesz jakieś 65 lat.
-Lepsze to niż zapieprzanie do 75 roku życia do emerytury. A co w miłości?
-Kręcą się wokół ciebie chłopcy, kilku cię kocha.
-Super, a ten co ja go kocham mnie kocha?
-20 złotych.
-No kurwa, dycha!
-Dobra, dawaj. Nie, nie kocha cię, bardzo cię lubi szanuje, bardzo mu się podobasz, ale cię nie kocha.
-No kurwa, mogłaby pani lepsze bajery zapuszczać jak pani płacę.
-Pierwszy twój mąż umrze
-Tak, wiem. Po pięciu latach naszego małżeństwa i to będzie moja jedyna prawdziwa miłość.
-Skąd wiesz?
-Już mi kiedyś wróżyli z ręki.
-Będziesz miała kilku mężów, 6-8.
-Super, to będę miała rozjechaną cipę po takiej liczbie. A dzieci?
-Samych synów będziesz miała.
-Mam nadzieję, że z jednego ojca?
-Tak.
-A córkę jakąś?
-Nie.
-Kurwa mać- pomyślała Sylwia. Każdemu trzeba będzie kupić bluzy Prosto, jakieś czarne i srebrne BMW, drogie gadżety, dawać dużo pieniędzy na podrywanie dupeczek. O ja jebie, jak dobrze, że będę bogata.
-A może coś więcej na temat tej mojej jedynej prawdziwej miłości?
-Znasz go już.
-Znam?
-20 złotych.
-A w dupie to mam, do widzenia!- powiedziała Sylwia i poszła klnąc na swoją głupotę.
Przecież 30 złotych to gramik. ;<
czwartek, 16 lutego 2012, nastive