Obserwuję wnikliwie statystyki i w związku z ich rosnącą tendencją czuję się zobowiązana, żeby Was ostrzec. Jednocześnie jest to najpiękniejsza walentynka jaką kiedykolwiek napisałam.
W Internecie krążą linki do pobierania moich tekstów, które przekierowują do strony pobieraczka. Oczywiście zobaczycie komunikat, że aby je pobrać musicie być zalogowani, rejestracja jest darmowa, zajmie zaledwie 20 sekund a samo pobieranie również jest DARMOWE. Jest to kolejne OSZUSTWO. Rejestracja jest równoważna z zakupem rocznego abonamentu na usługi pobieraczka. Screen z jednej ze stron znajduje się poniżej:
Portal pobieraczka reklamując się 20 sekundową rejestracją sugeruje wręcz czytelnikowi, żeby nie czytał regulaminu. Zresztą sama szata graficzna przy rejestracji jest bardzo dobrze przemyślana:
Każdy z reguły odhacza podpunkt o regulaminie nie czytając go. Zresztą kto by się spodziewał na pierwszy rzut oka, że to takie kurestwo? Sylwia dała się nabrać i co? I pierwszy raz w życiu nazwała sama siebie idiotką. Ogarnęła się, poszła do pana adwokata, poszła do pani rzecznik ochrony praw konsumenta i skonstruowała takie oto pismo:
Mam świadomość, że jest tych stron więcej, jednakże zostałam poinformowana tylko o czterech. Niestety nie mam na to wpływu. I tak, strasznie wkurwia mnie to, że pobieraczek czerpie korzyści finansowe z moich tekstów, które pisałam z chęci rozrywki a nie zarobku. Mało tego: nawet mnie o tym nie informuje i wyciera sobie gębę moją osobą. Mam nadzieję, że pismo to zakończy definitywnie nasz kontakt.
środa, 15 lutego 2012, nastive