Podsumowania:
Tegoroczne święta Bożego Narodzenia były zupełnie inne w mojej rodzinie. Najmniejsza i
najmłodsza Cesarzowa wprowadzała radosne zamieszanie, biegała po pokojach i każdy wreszcie się uśmiechał. Mała dwulatka nie miała jeszcze pojęcia co znaczą prezenty pod choinką, uroczysta kolacja wigilijna i kolędy. Ale bardzo jej się podobało tylko zamiast kolęd sobie życzyła, aby puszczać jej piosenki śpiewane przez dzieci (Fasolki i mała Kukulska); no w ostateczności zgadzała się na duet ja - moja mama "Szła dzieweczka do laseczka" i dołączała się jedynie wtórując nam "ho ho" :D
Gdy rozdawała prezenty spod choinki ("kochanie, to dla taty - zanieś tatusiowi; to dla dziadka - zanieś dziadziowi; a to dla cioci...) i okazało się, że dla niej jest najwięcej zrobiła minę jakiej nigdy u niej nie widziałam: wieeelkie oczy, zaparty dech (dosłownie) i otwarta buzia. Ani lalki, ani misie nie zrobiły takiej furory u niej jak zwykła tablica dla dzieci z kredą. Malowała zapamiętale i kazała sobie co chwilę ścierać (była zafascynowana!).
Święta z dziećmi są weselsze niż bez dzieci :)
I jeszcze jedna rzecz: podarowałam bratu grę planszową "Kolejka". Graliśmy w nią wszyscy i było przy niej tyle śmiechu, tyle przekomarzanek, że jednak święta okazały się bardziej rodzinne niż ostatnimi laty :)
Acha! Pierwszy raz na Wigilię robiłam z mamą łososia zamiast karpia. Wyszedł wspaniały w smaku, wszystkim smakował bardziej niż mulisty karp. Przepis na łososia ściągnęłam z niemieckiego programu telewizyjnego "Das perfekte Dinner", który oglądałam namiętnie będąc na obczyźnie. Przepis poniżej (sprawdzony i polecam!):
Składniki do łososia:
- 200g świeżego naturalnego serka (kupiłam z Turka, ale może być jakikolwiek)
- 100g serka z ziołami (kupiłam jw)
- 30dag krewetek (już obranych - nie polecam sprawiać ich własnoręcznie, bo jest to czaso- i pracochłonna robota)
- 3 szt. szalotek lub cebulek ze szczypiorku
- 2 ząbki czosnku
- 15g imbiru (korzeń!)
- 1 łyżka stołowa soku z cytryny
- 1 łyżka stołowa sosu Worcester (sos kupiłam w Auchan, 100ml ok 10zł)
- 1kg fileta z łososia (najlepiej jak ma skórę - potem napiszę dlaczego)
- 1 łyk wina białego (wytrawne lub półwytrawne)
Przygotowanie:
Dwa rodzaje serka, krewetki, drobno pokrojone szalotki i ząbki czosnku wymieszać w misce. Imbir pokroić również drobno i dodać, a następnie sok z cytryny i sos Worcester. W przepisie jest napisane, aby wszystko razem zmiksować. Powiem od razu, ze krewetki trudno było nam zmiksować, bo ich mięso okazało się za "elastyczne" więc krewetki zostały w pierwotnej postaci. Masę odstawić do lodówki na 2 godziny. Nagrzać piekarnik do 200 stopni, surowego (!) łososia pokrojonego na porcje ułożyć do formy do pieczenia (może być naczynie żaroodporne, ale bez pokrywki) i wlać łyk białego wina. Tak piec 15 minut. Po tym czasie na każdą porcję łososia nałożyć masę serkową, temperaturę w piekarniku podwyższyć na 250 stopni i piec aż mieszanka serkowa będzie złoto-brązowa.
Jeśli piecze się łososia w naczyniu żaroodpornym, to najpierw posmarować ścianki masłem i ułożyć skórą do dołu. Jeśli się przypiecze, to nic się nie stanie, bo skóry i tak nikt nie zje. I dlatego lepiej kupić ze skórą :) Nie polecam piec na papierze do pieczenia, bo ryba się do niego przyklei.
poniedziałek, 26 grudnia 2011, krolowa.mieczy